Piorunująco celna uwaga Feliksa Konecznego:
„a zawsze dotychczas przy wszelkich syntezach Zachodu a Wschodu (od starożytnego Rzymu poczynając) pierwiastek wschodni bierze górę.”
Nie sposób tej uwagi zrozumieć bez przyswojenia sobie podstaw wiedzy o politycznym znaczeniu psychoanalizy. Istotą kultury Wschodu jest zasadniczo odmienne niż w kulturze łacińskiej umiejscowienie Logosu.
Kluczem do wyjaśnienia stopniowego zaniku istoty kultury łacińskiej na Zachodzie i jej zastępowania przez inaczej ukształtowane ryty jest prześledzenie ewolucji pojęcia Logosu. Kultura łacińska zanika wraz z charakterystycznymi dla niej idiosynkrazjami Logosu, które uległy już dziś nieomal całkowitemu wyparciu na rzecz form a to bizantyjskich, a to dalekowschodnich.
Łacińskie rozumienie Logosu opierało się na specyficznym niedomówieniu, na tym, co nawet w dużo późniejszej tradycji deistycznej skonkretyzowało się jako „Opatrzność” a było wciąż żywym echem jeszcze starogreckiej „Fortuny”.
Trzeba zauważyć, że pojęcie to w unikalny sposób łączyło nieobliczalność losu z przekonaniem o aktywnej roli transcendentalnej dziejowej sprawiedliwości.
Jedynie właśnie w takim ujęciu – w jego nadzwyczaj wąskich ramach – mogło zrodzić się charakterystyczne dla Zachodu wyobrażenie „wolnej woli”, która – choć wolna – podlegała głębszym, niezgłębionym przez naturę ludzką prawidłowościom. To wyobrażenie „na zachodnią modłę rozumianej wolności” zostało zakwestionowane przez wyrosłą z niemieckiego ducha Reformację, w szczególnie radykalnej formie przez Kalwina, lecz przecież i Luter poruszał te kwestie w dziele De servo arbitrio (O niewolnej woli).
Reformacja niemiecka – w narracji Konecznego jest wyrazem ducha wschodniego bizantynizmu, który stopniowo wypiera te wcześniejsze, łacińskie przekonania, zastępując wolną wolę przez reżim państwowy realizujący idealną formę sprawiedliwości niejako ponad wyborami jednostek.
Z tego ducha wyrasta dalej myśl Hegla, który prowadzi nas ku zmierzającej nieodwołalnie w stronę Absolutu dynamice dialektycznej niwelującej wszelkie ludzkie wybory.
Nieobliczalny fatalizm greckiej Fortuny jest już w nim całkowicie zniesiony, a w jego miejsce wprowadzony jest nieuchronny determinizm postępu. To właśnie filozofia Hegla umożliwiła sekularyzację wojen, których inicjatorzy nie musieli już odwoływać się do Boga, gdyż wystarczyło, że twierdzili, że są po „właściwej stronie historii” i za nimi idzie „postęp”.
Nosiciele „postępu” nie występują nigdy jako samodzielni aktorzy, ale zawsze jako wyraziciele tego, co nieuchronne. Nigdy nie reprezentują żadnych partykularnych racji, ale przedstawiają się zawsze jako głosiciele idei i wartości „uniwersalnych”. Ci, którzy się im przeciwstawiają są „reakcjonistami” – chcą cofnąć czas, powstrzymać to, co nieuchronne.
Świat heglowski jest linearny – szczęście ludzkości jest w nim realizacją ducha pruskiego a wolność może się w nim realizować jedynie w jeden ściśle określony sposób. Taki, jaki jest koncesjonowany przez państwo. Każdy inny musi być wyeliminowany, jako przeczący idei postępu.
Dopuszczalne może być tylko to, co dopuszcza państwo niemieckie.
Poniżej źródłowy akapit:
„Państwo pruskie jest syntezą dwóch cywilizacji: łacińskiej i bizantyńskiej o tyle, że nie mogło się rozwinąć bez poparcia Niemców katolickich. Jak zawsze — a zawsze dotychczas przy wszelkich syntezach Zachodu a Wschodu (od starożytnego Rzymu
poczynając) pierwiastek wschodni bierze górę. Kierunek pruski jest dziś w Niemczech tak silny, iż niełatwo uwierzyć w możliwość przemożenia go przez wyznawców katolicyzmu — oszołomionych wprost Prusami.”
Feliks Koneczny,
Bizantynizm niemiecki (1927)
Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.
Zostaw komentarz