Mamy sytuację taką, że media głównego nurtu dokonują jakiegoś linczu na państwie Katar, które jest organizatorem trwających właśnie rozgrywek.

Redakcje prześcigają się ganieniu szejków:

– za to, że zamiast zaangażować się progresywną zmianę społeczną w swoim kraju szastają majątkiem schlebiając własnej próżności,

– za to, że przy budowie obiektów sportowych zginęły tysiące „współczesnych-niewolników”, czyli robotniczej biedoty z Azji i Afryki,

– za to, że organizator nie pozwala na afiszowanie się z gejowskimi emblematami,

Już na zupełnym marginesie dodaje się, że drogo i z alkoholem problem.

Co ciekawe – obecnej nagonki nie da się porównać z mdłymi i ledwie widocznymi protestami przeciw podobnym imprezom organizowanym wcześniej w Rosji. Kremlowski reżim jakoś uniknął tak frontalnej krytyki pomimo wcześniejszej agresji na Ukrainę czy zbrodni popełnianych w Syrii. Oficjalny hymn Mistrzostw Świata w piłce nożnej 2018 w Rosji nagrali Will Smith, Nicky Jam i Era Istrefi. Producentem hymnu był amerykański DJ i producent muzyczny Diplo.

Również Pekin uniknął zmasowanej krytyki podczas organizacji lekkoatletycznych mistrzostw świata w 2015 r. Jedynie na marginesie słychać było nieśmiałe głosy protestu przeciw prześladowaniu Tybetańczyków, Ujgurów czy wyznawców Falun Gong.

Natomiast wybrzydzania na Katarczyków wszędzie pełno!

Intuicja podpowiada mi, że przyczyną tego jest wyłącznie jedna sprawa. Chodzi mianowicie o to, że Katar stał się jednym z najważniejszych sojuszników USA na Bliskim Wschodzie oraz kluczowym partnerem regionalnym w globalnej strategii NATO.

Skoro tak, to natychmiast, „z urzędu” stał się głównym celem ataku światowego lewactwa. Ponieważ obecnie to właśnie dyskurs lewicy narzuca ton na Zachodzie – celebryci ze wstrętem odwrócili się od Mistrzostw w Katarze, sygnalizując w ten sposób ich najgłębsze przywiązanie do idei prawnoczłowieczych. Brak poszanowania praw człowieka w Rosji jednak wcześniej im wcale nie przeszkadzał…

Powiem tak – hipokryzja i zakłamanie lewicy liberalnej mnie po prostu załamuje. Ja się piłką nożną nie interesuję i tych mistrzostw ani żadnych innych nie śledzę. Być może obejrzę mecz finałowy – bo „wypada”. Ale kiedy widzę zdjęcia brytyjskich zawodników klękających na murawie, to mi się nawet tego odechciewa.

Zachód trzyma się wciąż dzięki „starym” instytucjom, które w swojej strukturze wciąż przechowały jakiś instynkt samozachowawczy, ale w warstwie medialnej narracji jest to farsa, której – spodziewam się – reszta świata nie może się nadziwić i rży ze śmiechu.

Nic dziwnego, że w takiej sytuacji emir Kataru pozwolił sobie na kąśliwą uwagę, że ludziom Zachodu wciąż wydaje się, że ich normy są normami całego świata, ale mają zaćmę na oczach i nie widzą, że już od dawna nie jest to prawdą. Żeby zademonstrować, że nie rzuca słów na wiatr – kontrola lotniskowa w Dosze zaczęła rekwirować tęczowe czapeczki i opaski tuż po przylocie.

Wcale mu się nie dziwię – przynajmniej swój honor ma.

Sytuacja stała się jeszcze bardziej zabawna, kiedy szef FIFA „nie wykluczył”, że kolejne mistrzostwa zorganizuje w Korei Północnej…

Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.