Wywołany komentarzem jednego z moich znajomych postanowiłem się podzielić pewną refleksją na temat Marszałka-Seniora VIII kadencji.

Wtedy, gdy posłanka Małgorzata Zwiercan, bezgranicznie oddana Kornelowi Morawieckiemu, zagłosowała na dwie ręce – do dziś nie wiem jak się ta sprawa skończyła – doszło do ogromnej burzy w klubie Kukiz15. Nie pochwalając czynu posłanki Zwiercan, byłem też przeciwny wyrzuceniu jej i Kornela z klubu Kukiz’15. Sprzeciwiłem się Pawłowi Kukizowi, który bardzo impulsywnie, zareagował na postawę Gośki i Kornela (tu dodam, że Gośka wiedziała w pełni jakie było stanowisko Kornela w sprawie, nad którą głosowan – ale to jej wcale nie usprawiedliwia. Zrobiła to, co zrobiłby Kornel, który w tym czasie wyszedł w kuluary Sejmu i rozmawiał z Mateuszem, który w trybie pilnym przyjechał do Sejmu).

Paweł Kukiz miał jednak rację. Ja przyznając mu ją, byłem jednak bardziej wstrzemięźliwy i uważałem, że wyjście z klubu Kukiz15 Kornela (wtedy jeszcze Mateusz nie był premierem) nie jest dobre. Oślepiała mnie legenda Kornela. Działało na mnie to słynne zdjęcie/film z Kornelem wciąganym do samolotu przez esbeków i wyrzucanym z Polski (tak na marginesie dodam, że był to autentyczny przypadek wyrzucania z kraju opozycjonisty, a nie żadne tam zmuszanie na emigrację Żydów w latach 1967-68. Ci chętnie Polskę wtedy opuszczali, choć dziś do tego się nie przyznają).

Paweł podczas tego posiedzenia klubu Kukiz15 zarzucił też Kornelowi, że dba tylko o wizerunek syna i jego przyszłość. Paweł miał rację – Kornel był bezgranicznie oddany Mateuszowi. Bezgranicznie – wiele razy się o tym przekonałem.

Co do Kornela – nie zgadzałem się z jego poglądami na małżeństwo, aborcję, Boga. Ale parę myśli miał ciekawych i trafnych – np. że źródłem prawa jest dobro narodu – jakoś nikt tego teoretycznie nie podchwycił i praktycznie nie zastosował. To co robi teraz PiS z prawem, to totalna jego instrumentalizacja, relatywizacja i przede wszystkim psucie. A najgorsze jest to, że tego psucia nie naprawi nikt z tych partii dążących do władzy.

Kornel tak nie myślał. Uważał, że podobnie jak Bóg, prawo naturalne czy tradycja, równie dobrym, a może nawet lepszym źródłem prawa może być dobro i wola narodu. To założenie było także pewną wskazówka, że prawo może sie zmieniać, ale nie może działać wstecz. Na to nigdy się nie godził.

Miał poza tym, mimo wieku, przenikliwy umysł. No i taką wręcz naiwną wiarę w dobro ludzi, którzy go opanowali i go wykorzystywali, np. faflun z Podlasia. Ale cóż – może to jest przywilej ludzi, którzy czegoś w życiu dokonali, by być naiwnymi??

Kornela, podobnie jak Rafała Wójcikowskiego, zawsze będę pamiętał.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.