Kiedy obecny premier a ówczesny totalitarny oPOzycjonista zapowiadał benzynę po 5,19 zł średnia cena w Polsce kształtowała się na poziomie 7,88 zł zaś cena ropy Brent dochodziła do 124 dolarów za baryłkę.

Tymczasem dzisiaj cena za baryłkę dopiero osiągnęła poziom 106,77 dolara. Natomiast średnia cena benzyny jest niższa niż w 2022 r. i wynosi 6,92 zł. Musimy jednak pamiętać, że dolar w 2022 roku kosztował aż 4,44 zł zaś dzisiaj marne 3,69 zł. Zatem podliczając wszystko razem za Obajtka w2022 roku paliwo było minimalnie droższe niż dzisiaj, ale surowiec był droższy aż o 36%! Gdyby więc dzisiaj w Orlenie nadal władza należałaby do ekipy Obajtka benzynę tankowalibyśmy po… 4,56 PLN!

Kto nie wierzy niech sobie policzy. Dane są dostępne nie tylko powyżej.

To oczywiście teoretyczne rozważania oparte na wpajanym nam kierowcom przekonaniu, że cena paliwa zależy wyłącznie od ceny ropy surowej.

Zapominamy przy tym o jednym, podstawowym dla funkcjonowaniu Państwa fakcie.

Jeśli bowiem głównym dochodem PRL był węgiel i alkohol tak dzisiaj lwią część dochodu budżetu stanowią obciążenia fiskalne paliwa – w sumie dochodzące do 60% ceny detalicznej.

Dlatego właśnie cierpimy na stacjach paliw płacąc coraz więcej (na marginesie – ostatnio coś mną targnęło i kupiłem cały bak po 4,60 zł za litr ON. Teraz kosztuje na tej samej taniej stacji… 8,11 zł ale mam jeszcze prawie 220 km zasięgu).

Ba, z punktu widzenia budżetu korzystna jest również inflacja, bowiem automatycznie wzrosną podatki pośrednie, w tym VAT, zależne od poziomu cen.

Zatem korzyść fiskalna rządu nieudaczników Tuska jest oczywista.

Ale to jedna strona medalu.

Tusk wzrost cen paliwa chce wygrać również propagandowo.

Bo przecież byłoby na stacjach paliw spokojnie gdyby nie zdradziecki atak uSSraela na miłujących pokój mułłów.

A kto przyjaźni się z Trumpem? Jaka partia jest prawicowa?

Rażąco zawyżone ceny paliw w Polsce są więc orężem w rozpoczętej już walce wyborczej 2027.

Przy czym by do reszty zohydzić Amerykanów w oczach tzw. porządnych ludzi wyciągnięto rzekomy atak na żeńską szkołę.

Aż dziw, że temat jakby umarł. Wieść niesie, że faktycznie jakiś odłamek spadł na szkołę, ale ofiary są wynikiem wybuchu nagromadzonych w jednej z sal tzw. pasów szachida, gdyż szkoła miała kształcić bojowniczki o wolność Palestyny, wysadzające się potem w miarę zatłoczonych miejscach publicznych w Izraelu.

I to jest główna przyczyna, dla której lewacka propaganda milczy.

Najwyraźniej ktoś tam doszedł do wniosku, że aż takiej lewackiej hucpy normalny Polak nie strawi. Pamiętamy bowiem o blisko 40 tys. ofiar reżimy, których krwawy Chamanei kazał zgładzić po fali tegorocznych protestów. Ale te ofiary dziwnym trafem wymknęły się z zasięgu tzw. lewackiej wrażliwości.

Miejsce zamordowanych dzieci zajął zdradziecki atak.

Doprawdy trzeba być wyjątkowo zaślepionym, by uwierzyć w taką argumentację. Wszak wojna pomiędzy Izraelem a Iranem trwa od dekad. Właśnie w czasie jej trwanie został zabity wysokiej rangi oficer sił zbrojnych Iranu generał Abbas Niforushan, zastępca dowódcy Korpusu Irańskich Strażników Rewolucji IRGC w.. Bejrucie w 2024 r. Czy był tam z wizytą prywatną? A może stał na czele delegacji irańskiego Czerwonego Półksiężyca?

Nie. Abbas był na wojnie i na wojnie poległ.

Bomby spadające na Iran to tylko przeniesienie frontu. W końcu otrzymali to, co starali się zapewnić Izraelczykom przez dekady.

Tymczasem w naszych me(r)diach ani mru-mru na temat przeszłości.

Ot, Izrael zaatakował Iran w zeszłym roku a teraz atakuje go razem z USA.

Doprawdy przekaz dla ludzi osłabionych umysłowo.

Ale przecież coraz wyraźniej widać, że na takich właśnie opiera się Tusk i jego ferajna.

Zamiast argumentów władzę Tuskowi mają dać emocje.

Dlatego właśnie płacz pod dystrybutorami będzie trwał o wiele dłużej, niż obecny paliwowy kryzysik, o skali znacząco mniejszej niż ten wywołany wojną ukraińsko-ruską.

22.03 2026

fot. facebook