19 lutego 2016 miał premierę dodatek do gry Dying Light o nazwie „The Following” autorstwa polskiej firmy Techland. Czym jest Dying Light? Po ogromnym sukcesie jej bliźniaczej produkcji z 2011 roku Dead Island, studio Techland wpadło na pomysł wzbogacenia jej o elementy parkouru. Ostatecznie postanowiono zrobić całkiem nową grę, w oparciu o sprawdzone pomysły Dead Island, lecz kładąc główny nacisk na parkour. Tak właśnie powstał Dying Light, który osiągnął olbrzymi sukces, a przez wielu uważany jest za najlepszą grę o tematyce zombie. Czy dodatek The Following jest w stanie powtórzyć sukces podstawki? Bardzo prawdopodobne!

2Akcja dodatku dzieje się krótko po historii z podstawowej kampanii. W Harranie brakuje antyzyny, czyli leku spowalniającego proces przemiany w żywego trupa. Nasz bohater odnajduje ukryte wyjście z miasta i wyrusza w podróż, aby znaleźć inne źródło leku. Natrafia na dolinę, której mieszkańcy są odporni na ugryzienia zombie.

3Mapa w tym dodatku jest ogromna i zdecydowanie większa niż obszar z głównej kampanii. Brzmi to świetnie i bardzo zachęcająco, prawda? Niestety, gorzej jest z zagospodarowaniem terenu. Tak jak w Dying Light mieliśmy do czynienia z miastem Harran, gdzie wszystko było po prostu tak blisko siebie, że z jednego bardziej interesującego miejsca do drugiego przechodziliśmy w kilkanaście sekund, tak tutaj takie miejsca związane z fabułą są niestety rozstrzelone po całej mapie. Krajobraz to głównie bujne lasy, opanowane przez hordy zombie pola uprawne i ciężkie do zdobycia góry. Na szczęście dla gracza Techland przywrócił transport samochodowy znany już z Dead Island. Ogólnie mapa jest ładna, a niewielkie miasteczka i farmy dodają jej uroku przerywając monotonnie wiejsko-leśnego krajobrazu.

4Styl samej rozgrywki także uległ zmianie. W The Following nie ma już aż tak silnego nacisku na parkour jak w „podstawce”. Zamiast tego, gracz skupia się na dbaniu, rozwijaniu i ulepszaniu swojego samochodu. Poprzez używanie samochodu – rozbijając przeszkody, rozjeżdżając przeciwników i wykonując spektakularne manewry, uzyskujemy dostęp do modyfikacji. Ulepszanie polega na podwyższaniu i polepszaniu właściwości pojazdu. Innym spobobem jest dodawanie różnych bajerów typu lakier i gadżet upiększający, które możemy znaleźć. Samochód musimy także regularnie konserwować, czyli naprawiać uszkodzone części oraz uzupełniać paliwo. Chłopaki z Techlandu mają tu spore doświadczenie. W swoim czasie wypuścili sportową grę samochodową Xpand Rally oraz zręcznościową TrackMania, więc po prostu wiedzą co robią. Cieszę się, że Techland nie zrezygnował z moich ulubionych, losowych elementów gry. Nocne pojedynki z Przemieńcami oraz dzienne zrzuty pozostały i są według mnie, doskonałym pomysłem na ubogacenie gry.

5The Following zaoferowało nam kilka drobniejszych i wartych docenienia dodatkowych atrakcji. Po mapie rozsiane są specyficzne skrzynie. O ich obecności informuje nas dźwiękowo detektor. W skrzyniach kryją się unikatowe przedmioty – sprzęt wojskowy lub plany samodzielnego wykonania broni. Jeśli chodzi o przeciwników doszło kilka nowych zombiaków. Najbardziej we znaki dał mi się jeden nowy gatunek – Behemoty pełniące funkcję ponadprogramowych mini bossów. Zazwyczaj są to wyrośnięci do ogromnych rozmiarów standardowi przeciwnicy. Pod względem militarnym grę wzbogacona o kilka ciekawych broni – łuk, UZI, strzelba myśliwska, rewolwery oraz moja ulubiona – kusza.

8Gra nie straciła dramatyczności, klimatu grozy i bezsilnego smutku. Wciąż natrafiamy na przejmujące, wzruszające nas historie i miejsca. Nigdy nie zapomnę jaskini, w której ktoś urządził pokój dziecięcy – poobklejał ściany rysunkami, rozłożył śpiwory, poukładał książki i zdjęcia słodkich zwierzątek. Niestety w jaskini znajdowało się małe dziecko-zombie, a u jej wyjścia leżał umierający ojciec błagający nas o pomoc i jedzenie dla dziecka. Na dachach domów nadal widzimy napisy typu „MATKA I DZIECKO. NIE MAMY WODY ANI JEDZENIA. POMOCY”.

7Przy grze zdarzyło mi się także zaśmiać. Czy to z uroczych glitchów, czy easter eggów. Jeżeli chodzi o glitche, to najbardziej zapadła mi w pamięć sytuacja, w której po udanej walce z bandytami, chciałem zasygnalizować skulonemu na ziemi porwanemu przez nich człowiekowi, klepiąc go po ramieniu, że już wszystko w porządku. Kliknąłem interakcję, a on jakby nigdy nic po prostu wstał. W związku z tym, Kyle Crane był zmuszony klęknąć i otrzepać biedakowi nogawki z kurzu. Innym ciekawym glitchem jest natychmiastowe zabójstwo nocnych łowców po kontakcie z wodą. Z easter eggów najbardziej zapadły mi w pamięć listy znajdujące się na poczcie. Zawierały wiele puszczeń oczek do graczy. Przykład – „Odbiorca listu: Techland” czy „Left4Bread”. Istnieje także easter egg pozwalający skończyć grę w mniej niż kilkanaście minut, lecz nie będę psuł zabawy potencjalnym graczom. Kolejnym easter eggiem są kody QR umieszczone na niektórych taksówkach. Niestety, nie udało mi się ich odkodować.

6Podsumowując, przyznam że Techland pokazał innym studiom gier video jak powinno wyglądać uczciwe DLC. Przejście gry z większością zadań pobocznych zajęło mi około 30h. Grało się świetnie. Radośnie rozjeżdżałem truposzy pojazdem, z napięciem eksplorowałem dolinę, pracowicie zdobywałem zaufanie u tamtejszej ludności, wykonując dla nich ciekawe i różnorodne zadania, konsekwentnie zgłębiałem tajemnicę kryjącą się za lekarstwem na ugryzienia zombie by na końcu – stać się żywą legendą. Jestem pewien, że gracze czyli fani Dying Light jak i serii Dead Island oraz Far Cry doskonale odnajdą się w tym dodatku i serdecznie im go polecam.


FoxyBoy