Papieskie miasto już dawno nie ma nic wspólnego z zasadami o których mówił Święty Papież Polak Jan Paweł II, gdy pielgrzymował do Polski. W Wadowicach, rodzinnym mieście największego z Polaków różne grupy zawodowe, co rusz muszą wychodzić na ulice, by upominać się o swoje gwarantowane prawem i Konstytucją RP prawa. W tym mieście prawo już dawno przestało obowiązywać? Władza robi, co chce i jeszcze każe sobie klaskać, bo jak nie to szuka haków! Prawdziwy „układ zamknięty”? W Polsce wiele mówi się o dobrej zmianie a w powiecie wadowickim od lat rządzi koteria PiS z PSL. A wszystko pod czujnym okiem Pani Premier Beaty Szydło? To nie tak miało być!

O co chodzi?

W piątek (18.03.2016r.) wczesnym rankiem, gdy wielu jeszcze spało na ulice Wadowic wyszli ratownicy medyczni, by zaprotestować w „cichym marszu” przeciw łamaniu prawa i dyskryminacji. Wielu z nich przyszło prosto po nocnym dyżurze, aby pokazać jak źle są traktowani przez dyrektora szpitala powiatowego nomen omen im. Jana Pawła II w Wadowicach. – Protest jest sygnałem dla dyrekcji, że mamy dosyć traktowania nas po macoszemu. Nie może tak być, że co innego się nam mówi w czasie negocjacji, co innego podpisuje, a potem nie realizuje uzgodnień zawartych na piśmie – mówi Tadeusz Dubel, przewodniczący protestu ratowników medycznych w Wadowicach, opisując zachowanie dyrektora Budki.

Rozmowa z przewodniczącym protestu Ratowników Medycznych w Wadowicach.     

Warto przy tej okazji przypomnieć, że Pan dyrektor jest ojcem Budki, tego „słynnego”, byłego już ministra sprawiedliwości u schyłku rządów PO w gabinecie Ewy Kopacz z domu Lis… Czy młody Budka zorganizuje w Wadowicach manifestację? Wesprze razem z KOD-em działania ratowników medycznych, bo tu jest łamane prawo? I zasady demokratycznego państwa prawa? Wątpię, ale mam nadzieję, że inni politycy nie zostawią tej grupy zawodowej samej sobie na łaskę i nie łaskę ludzi z tamtej epoki?

Ratownicy walczą o dialog i godne płace     

Gdzie ta dobra zmiana?

W Wadowicach jej nie widać. Starostwo stara się wpuścić protestujących w „kanał”. Pani Sekretarz powiatu wadowickiego odsyła manifestujących pracowników do Sądu Pracy. To jakieś kuriozum, że organ założycielski zamiast wcielić się w rolę rozjemcy unika tematu jak ognia i na pierwszy front wysyła pracownika starostwa. A Wicestarosta w tym czasie chyłkiem (tylnymi drzwiami) „ucieka” do „wcześniej zaplanowanych obowiązków” (jak poinformowano zebranych na Sali sesyjnej ratowników medycznych), pomimo wcześniejszej afiliacji swojego przybycia z petycją do starosty.

W żadnym polskim powiecie jak do tej pory nie spotkałem się z takim chowaniem głowy w piasek. Rozmowy z protestującymi się przedłużają. W międzyczasie przybywa do urzędu wicestarosta wadowicki niejaki Pan Górecki (wcześniej znany jako Gnojek przed zmianą nazwiska). Zachowanie jego jest mało poważne, bo nie udaje się od razu do protestujących, tylko najpierw maszeruje po cichutku do swojego gabinetu.

Wywiad z Tomaszem Pelcem     

Dziennikarze nie odpuszczają…

Media wyproszone z sali, gdzie odbywały się rozmowy Pani Sekretarz powiatu wadowickiego, koczują na korytarzu. A dzięki temu (to był startegiczny błąd) nie udało się wicestaroście niepostrzeżenie „zamelinować” w swoim gabinecie. Pada hasło: idziemy po niego! Wszyscy jak jeden mąż udali się do jego biura, a tam w drzwiach, Górecki nie bardzo umiał wytłumaczyć swoją dezercję i „wcześniej zaplanowane obowiązki”. Bo jak ustalili w trakcie krótkiego bryfingu dziennikarze o proteście wiedział już od 4 dni, bo jest radnym powiatowym i otrzymał informację o planowanej manifestacji. To jednak nie wzbudziło większego zainteresowania lokalnego działacza PSL, który starał się przekonać dziennikarzy, że starostwo nie jest stroną w tym sporze. Po serii szybkich pytań, niejako przymuszony łaskawie Pan wicestarosta zszedł do protestujących, aby wysłuchać ich racji i zapoznać się ze sprawą z jaką przyszli ratownicy medyczni.

Ratownicy medyczni oczekują zdecydowanych działań     

To nie jest koniec. Wrócą do Starostwa za 30 dni?

Nie odpuszczą. – Domagamy się lepszego traktowania naszej profesji – mówił jeden z ratowników, który wraz z kolegami i koleżankami po fachu wyszedł dziś na ulice Wadowic. – Zarabiam 1730 złotych na rękę – skarżył się mediom.

Mieszkańcy Wadowic solidarni z Ratownikami Medycznymi     

Ratownicy protestują przeciwko małym pensjom. Wspierają ich mieszkańcy powiatu Wadowickiego. – Walczymy o ludzkie życie i niestety pieniądze są do tego potrzebne, aby się rozwijać, aby wdrażać nowe rozwiązania, które gwarantują najwyższy poziom ratownictwa – mówi inny ratownik.

Fot. Elżbieta Łaski