Nie miałam pojęcia, że pobyt w szpitalu na oddziale chirurgii dziecięcej będzie dla nas tak pozytywnym akcentem. Oczywiście strach i obawa przed tym co będzie z córką towarzyszyła cały czas. Jednak personel nie pozwolił mi się zamartwiać.
Żeby nikt nie pomyślał, że artykuł jest sponsorowany, piszę od zawsze tylko to co czuje. Nie można mi zlecić czegoś do pisania, znaczy można ale piszę co czuje.
Jeśli chodzi o łóżka dla rodziców, już wiem dlaczego mówi się, że miłość rodzica jest nie do opisania. Te łóżka to droga przez mękę. Nie da się opisać co czuje rodzic po przebudzeniu. Na oddziale są dwa rodzaje łóżek, jedne polowe ze skaju. Przy każdym ruchu słyszy pół oddziału. Drugi rodzaj to fotele rozkładane, twarde, niewygodne , straszne. Żaden rodzic nie skarżył się na warunki, tylko cieszył się, że może zostać ze swoją pociechą.
Oddział jest stosunkowo mały, przytulny. Może brakuje bawialni dla najmłodszych, ale po prostu nie ma jej gdzie zrobić.
W personelu fantastyczne jest to, ,że dla nich każdy pacjent to imię i przypadek. Był Piotruś ze złamaną nogą podczas wycieczki rowerowej, Paulinka z problemami jelitowymi, Sasza również z kraksy rowerowej. To powodowało, że wszyscy czuli się ważni.
Piotruś to chłopiec który był bardzo wrażliwy na ból. Tak więc, każda próba badania kończyła się krzykiem. Ale wszyscy z personelu o tym wiedzieli i podchodzili do chłopca zawsze spokojnie. Nawet gdy rodzice Piotra byli przestraszeni, bo syn krzyczał to pracujący tam ludzie wiedzieli jak przekonać chłopaka do różnych rzeczy.
Naszą szczególną uwagę przykuła Pani doktor Żmuda. Kobieta chirurg to mimo wszystko rzadkość. Pani doktor to połączenie, fantastycznego fachowca i ciepłej serdecznej kobiety.
Jeszcze raz dziękuję za opiekę nad moim dzieckiem, całemu personelowi.
Zostaw komentarz