„Czysta woda”, „uczciwe państwo, „profesjonalizm” itd. Te wszystkie sformułowania używane w propagandzie władzy mają się nijak do tego co ta władza robi.
Ja nie będę pisał o oczywistej dla mnie i dla wielu przestępczej działalności wymiaru sprawiedliwości. Skrajnej nieudolności w czasie walki z opadami a później powodzią, dramatycznych wyników gospodarczych spółek państwowych które zamiast miliardowych zysków przynoszą miliardowe straty.
Tu mamy ciekawszą historię.
Pamiętam jak wielki problemem były pieniądze dla Biełsatu, jak to się okazywało że „piniędzy nie ma i nie będzie”. Ale jak się dobrze poskrobie to pieniądze się jednak znajdują, pieniądze nie małe, tylko całkiem spore.
A na co te pieniądze?
No właśnie nie wiadomo na co. Na grę którą ma produkować studio które nie zarabia pieniędzy, grę która nie ma nawet scenariusza, tylko opisany pomysł, ale w związku z tym że scenariusz napisze lub nie, noblistka, a w firmie informatycznej która zatrudnia 4 osoby jedną z tych czterech osób jest syn pani Tokarczuk, ale nie programista, tylko psycholog, no to państwowa instytucja daje im lekką ręką 17 milionów.
Pamiętam w czasach komuny istniało powiedzenie, „Nie matura lecz chęć szczera, zrobi z ciebie oficera”, dziś można to powiedzenie zmienić na „dziś znajomość i chęć szczera, zrobi z ciebie milionera”. Nie musisz być profesjonalistą, państwo z naszych pieniędzy sfinansuje twoje marzenia i plany, pod warunkiem że jesteś „SWÓJ”. W innym wypadku spadaj na bezrobocie.
Czyli to nie jest tak że „piniędzy nie ma i nie będzie” ich nie ma i nie będzie na budowę infrastruktury, na to co ma służyć obywatelom, ale dla „swoich”, będą.
Jak pisze Lemingopedia:
„To teraz sobie wyobraźcie, co by było gdyby spółka Ziemkiewicza dostała pieniądze na „tworzenie psychologicznie spójnych postaci” w grach.
Myślicie, że za 17 mln zł to już da się uśmiechać?”.
Zostaw komentarz