Dziś 17 września 2019 roku obchodzimy smutną 80. rocznicę agresji Związku Radzieckiego na Polskę. Jedną z konsekwencji wojny prowadzonej na dwa fronty przez naszą Ojczyznę była Zbrodnia Katyńska. Sowieci zamordowali około dwudziestu dwóch tysięcy Polaków – głównie elity II Rzeczpospolitej, w tym ponad dziesięć tysięcy oficerów i policjantów. Odnaleziono część ofiar w masowych grobach wykopanych w lesie. Świat miał się o nich nigdy nie dowiedzieć. Ręce związane, założony worek na głowę i strzał w tył czaszki – tak wyglądało „bohaterstwo” Sowietów gloryfikowanych we wielu krajach na świecie za pokonanie Niemiec nazistowskich. Można śmiało nazwać Zbrodnię Katyńską ludobójstwem. Jej celem nie była walka z przeciwnikiem, lecz zniszczenie polskości i narodu polskiego. Ofiary zostały bestialsko zamordowane tylko dlatego, że były Polakami. Nadszedł czas, aby przypomnieć światu, że Sowieci również doprowadzili do II Wojny Światowej podpisując pakt Ribbentrop-Mołotow i realizując swoje plany wraz ze swoim hitlerowskim sojusznikiem.

Józef Stalin mówił, że śmierć jednego człowieka to tragedia, a śmierć milionów ludzi to statystyka. Myśląc kategoriami tego zbrodniarza można dojść do wniosku, że ludobójstwo dokonane na naszych rodakach w 1940 roku nie było niczym innym niż pięć cyfr.

Zapoznajmy się więc z losem wspomnianego w tytule Edmunda Teschnera. Informacje na jego temat pochodzą od jego bratanicy Pani Sabiny Gaidies, która pielęgnowała pamięć o nim będąc bardzo aktywną działaczką Stowarzyszenia „Katyń” w Poznaniu. Nadal to robi, lecz ze względu na wiek już nie na taką skalę jak za młodszych lat. Tak brzmi w skrócie niecało trzydziestoletni życiorys jej stryjka:

Edmund Teschner syn Stefana i Władysławy z domu Siąkowskiej urodził się 3 listopada 1909 roku w Poznaniu. Był uczniem Gimnazjum im. J. Paderewskiego w Poznaniu oraz studentem filozofii. Pracował umysłowo dla Miejskich Wodociągów w Poznaniu. Był także oficerem rezerwy ze stopniem podporucznika. Wziął ślub tuż przed wojną, lecz nie doczekał się dziecka. Obecnie jest on porucznikiem. Śp. Prezydent Lech Kaczyński mianował go pośmiertnie o stopień wyżej – tak jak wszystkich innych oficerów zamordowanych w ramach Zbrodni Katyńskiej o których wiadomo. 16 października 1939 roku zgłosił się i wyjechał do swojej jednostki w Kielcach w odpowiedzi na ogłoszenie o ogólnej mobilizacji i dostał się do sowieckiej niewoli – nie wiadomo czy będąc w swojej jednostce czy jadąc do niej. Słuch o nim zaginął. Wcześniej dziwił się, że nie został powołany osobiście i się tym martwił. Jego specjalnością były moździerze. Został uwięziony w obozie starobielskim koło Charkowa. Rodzina otrzymała pocztówkę i telegram do spółki z kolegą. Kartki, które pisał jego siostrzeniec do Starobielska wróciły. Według książki „Lista Katyńska” został on wywieziony z obozu 21 kwietnia 1940 roku. Figuruje również na liście sowieckiej przekazanej przez Rosjan Polsce za czasów prezydentury Borysa Jelcyna.

Pamiątkowa Odznaka Krzyża Kampanii Wrześniowej 1939 r. nie została wydana przez władze Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, lecz przez polski rząd na emigracji w Londynie. W tym mieście zresztą wiszą do dziś dwie tablice: jedna wspominająca ofiary Zbrodni Katyńskiej i druga związana z Katastrofą Smoleńską. Pani Sabina Gaidies otrzymała z kolei Srebrny Medal Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej oraz oficjalne podziękowanie za wieloletnią ofiarną pracę na rzecz Stowarzyszenia „Katyń” w Poznaniu.

Jeżeli chodzi o Polskę, młode pokolenie jest wręcz wzorowe pod względem pamięci o naszych Bohaterach. Interesuje się ono historią i ich czci. Sprawa wygląda zupełnie inaczej we wielu krajach na Zachodzie, gdzie uznano II Wojnę Światową za sprawę dziadków, pradziadków i ewentualnie jeszcze rodziców. Któregoś dnia znikną ostatni świadkowie tych trudnych czasów. Warto brać przykład z Pani Sabiny Gaidies i kontynuować jej pracę. Spisanie życiorysów ofiar katów sowieckich, Powstańców Wielkopolskich, Śląskich, Warszawskich i innych dzielnych Polaków zasłużonych dla naszej Ojczyzny można w prosty sposób opublikować chociażby na Wikipedii. Istnieje także możliwość przetłumaczenia tekstów na języki obce. Trudno, aby inne narody dowiedziały się o naszych licznych Bohaterach, jeżeli sami nie będziemy nim o nich mówić lub pisać.

Temat Edmunda Teschnera oraz działalności Pani Sabiny Gaidies trudno zmieścić w jednym artykule – tym bardziej, że jego brat i jej ojciec walczył po stronie Aliantów w Afryce. Szkoda, że II Wojna Światowa zakończyła się w taki sposób. Polska ją przegrała znajdując się w obozie zwycięzców. Konsekwencje są widoczne do dziś. Energia, ciężka praca, pieniądze i materiały zainwestowane w odbudowę kraju oraz podnoszeniu się po okresie komunizmu mogły nam się przydać na budowę silnej, bogatej, wolnej, niepodległej i suwerennej Polski.

Czesław Teschner: brat Edmunda oraz ojciec Pani Sabiny Gaidies

Pani Sabina na cmentarzu w Charkowie przed tablicą wspominającą o jej stryjku

Pierwsze zdjęcie zostało zrobione w 2000 roku, a drugie 2010 roku. Na drugim Pani Sabina Gaidies pokazuje Bronisławowi Komorowskiemu to pierwsze żartując, że dużo czasu minęło i się postarzeli.

Audiencja u Papieża Świętego Jana Pawła II w Watykanie 13 kwietnia 1996 roku oraz Błogosławieństwo dla Rodzin Katyńskich. Na to wyjątkowe wydarzenie przyjechali ludzie z całej Polski.

Istotne sprostowanie po edycji tekstu: Pani Sabina Gaidies nigdy nie sprawowała funkcji prezesa zarządu Stowarzyszenia „Katyń” i ani razu o tym nie wspominała. Wieloletnim prezesem Stowarzyszenia jest Pan Tadeusz Patecki. Paweł Heliński – autor tekstu – przeprasza za pomyłkę.