Poznański żurnalista Radosław Nawrot (GazWyb) sięgnął po dość starą już książkę kanadyjskiego filologa Bruce’a Bugemihl’a, by powiedzieć, że homoseksualizm jest cool.
Oto jego argumentacja:
Pary homoseksualne nie mogą się rozmnażać – słychać zewsząd. To jednak nie znaczy, że z biologicznego punktu widzenia homoseksualizm jest niezrozumiały, nieuzasadniony czy zbędny. Hipotez wyjaśniających jego istnienie jest wiele, jedna z nich dotyczy altruizmu w wychowywaniu potomstwa.
(…)
Ponieważ osobniki spokrewnione ze sobą dzielą w określonym procencie tę samą pulę genów, to – zdaniem Edwarda O. Wilsona z uniwersytetu Harvarda – nie muszą rozmnażać się osobiście, aby ją przekazać. W zamian mogą zaangażować się w altruistyczną pomoc w wychowaniu potomstwa swoich krewnych. W takim wypadku osobniki, których instynkt reprodukcyjny zostaje stłumiony, mogą bardziej angażować się w wychowanie dzieci innych członków grupy.
Inna teoria wskazuje na znacznie prostsze, ale równie istotne wyjaśnienie zachowań homoseksualnych zwierząt, które są częste i rozbudowane – w wielu wypadkach stanowią urozmaicenie życia seksualnego, ale potrafią budować też złożone relacje społeczne.
https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,26032329,partner-i-partnerka-on-i-ona-zgodnie-wychowujacy-mlode-w-swiecie.html#weekend#S.W-K.C-B.3-L.1.maly
Jak widać homoseksualizm jest zdaniem (kanadyjskiego?) autora wyjątkowo potrzebny. Aż strach pomyśleć, że naturalnym zjawiskiem biologicznym byłoby wybieranie zawodu nauczyciela przez homoseksualistów. Tak samo naturalnym zjawiskiem byłaby „lawendowa mafia” w Kościele.
Bo zdaniem żurnalisty Nawrota twierdzenie, że homoseksualizm jest sprzeczny z biologią i dlatego nie występuje u zwierząt jest chybione.
To bzdura, co Bugemihl wykazał dzięki badaniom na 450 gatunkach zwierząt, wykazujących zachowania homoseksualne. Dzisiaj lista przebadanych gatunków przekracza 1500, a nasza wiedza na temat tych zachowań jest coraz większa.
Na dostępnych anglojęzycznych stronach (dzięki tłumaczowi google nawet najbardziej oporny na języki obce człowiek jest w stanie zapoznać się z ich treścią) spotykamy nieco inną informację.
Otóż Bruce Bugemihl nie dokonywał samodzielnie badań, co tekst Nawrota niedwuznacznie sugeruje. On zebrał je, rozmawiał przy okazji z różnymi badaczami, ale generalnie jest to kompilacja materiałów wg przyjętego a priori założenia.
Tym założeniem jest twierdzenie, że zachowania bi- oraz homoseksualne stanowią… przejaw Natury.
Nie tylko ludzkiej, ale i zwierzęcej.
Tajemnicą Nawrota jest również kolejne stwierdzenie, mające pokazać masowość homoseksualizmu w środowisku naturalnym.
Czerski żurnalista pisze bowiem:
Ciekawe badania w tej kwestii dotyczą słoni, u których zaobserwowano związki homoseksualne na dość dużą skalę. Z badań wynika, że 40 procent osobników ma do czynienia z miłością homoseksualną, przy czym u słoni przybiera ona formę stymulowania i pobudzania przed aktem płciowym z osobnikiem odmiennej płci.
Niestety. Ani słowa nie znajdziemy o źródle tej informacji.
Jako żywo przypomina więc inną kolportowaną jeszcze niedawno przez środowiska LGBT o ich około 20% reprezentacji w każdym społeczeństwie.
Tymczasem faktycznie homoseksualistów obojga płci jest do 2% populacji.
I wreszcie najważniejsze.
Wg Nawrota Bugemihl jest biologiem.
…. kanadyjski biolog Bruce Bagemihl z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej w Vancouver.
Tymczasem Bruce Bugemihl wykładał na tym uniwersytecie językoznawstwo i kognitywistykę, uzyskując w 1988 r. tytuł doktora nauk humanistycznych.
Cóż, znany jest mi przypadek biegłej sądowej używającej tytułu dr n. medycznych, który to uzyskała na podstawie pracy polegającej na zestawieniu osób skazanych w jednym Sądzie Rejonowym za przestępstwa przeciwko rodzinie i podaniu, ilu z nich leczyło się psychiatrycznie i na co. Ot, taka statystyka. Pozwoliła jednak pani psycholog na występowanie przed sądem jako wszechstronny autorytet psychiatryczno-psychologiczno-pedagogiczny.
Być może biologiem zostać można w podobny sposób, jednak wujek google milczy, kiedy pytam o jakiś tytuł naukowy pana Bruce’a związany z tą konkretnie nauką.
Zapewne przez przypadek GazWyb dostarcza argument neomarksistowskim bojówkarzom wymachującym teraz tęczową płachtą.
Będą uzbrojeni w „naukowy” oręż. ;)
Warto by było jednak dopracować szczegóły.
I zacząć szanować czytelnika, bowiem nawet najwytrwalsi pamiętający jeszcze napis nie ma wolności bez Solidarności!, który to towarzyszył przez parę miesięcy wydaniom GazWyb nauczyli się przez ponad trzy dekady nie wierzyć Michnikowi na słowo.
Więc to nie na czytelniku, ale na żurnaliście spoczywa obowiązek udowodnienia prawdziwości swoich twierdzeń. Choćby przez podanie pozycji opisującej słonie jako środowisko w 40% homoseksualne.
Inaczej bowiem tekst Radosława Nawrota jawi się tylko jako tęczowa agitka.
.
Gey over!
16.08 2020
fot. pixabay
Zostaw komentarz