Po podpisaniu przez premierów Mateusza Morawieckiego i Benjamina Netanjahu wspólnej deklaracji, w której zadeklarowano m.in. odrzucenie działań, które mają na celu obwinianie Polski o zbrodnie popełnione przez Niemców premier Mateusz Morawiecki i prawicowi dziennikarze wyrażają swoje wielkie zadowolenie.

Mimo, że izraelski premier powiedział „jestem zadowolony, że polski rząd, parlament, Senat oraz prezydent całkowicie wycofali przepisy, które spowodowały burzę i konsternację w Izraelu, i wśród międzynarodowej społeczności”, to nasz premier mówi „nie wycofujemy się z obrony dobrego imienia Polski. Ta drobna korekta w noweli ustawy, o IPN umocni naszą pozycję”.

Wyjmując najważniejszy element nowelizacji nazywa „drobną korektą”, a prawicowi dziennikarze mu wtórują. Wszystkich przebił Piotr Lisiewicz, który w artykule „Brawo Polska, brawo Izrael!” („GPc”, 29.06.2018) napisał, że „Porażkę rosyjskiej propagandy w Internecie i armii rosyjskich trolli odnotowują z wielką radością. Zarówno tych anonimowych, jak i bardzo znanych. Setki pogadanek internetowych o Żydach i banderowcach i efekt ZEROWY. Nic nie osiągnęliście, nieudacznicy. Polska zawarła świetny kompromis z Izraelem”.

Czy jeżeli uważam, iż nowelizując ustawę IPN pod wpływem nacisków ponieśliśmy klęskę i nie zgadzam się ze stwierdzeniem premiera M. Morawieckiego, że „jesteśmy trochę poobijani, jak bokser na ringu też jest poobijany, ale na dobrą sprawę na pewno wychodzimy tutaj z tarczą, zwycięsko z tej batalii”, to jestem moskiewskim trollem?

Z kolei Jarosław Kaczyński w rozmowie z Katarzyną Gójską wskazał, że „dzięki temu porozumieniu uzyskujemy więcej, niż byśmy byli w stanie osiągnąć dzięki zapisom nowelizacji ustawy o IPN”.

Nikt z nich nie odniósł się do słów posła Roberta Winnickiego, który w swoim wystąpieniu sejmowym powiedział: „B. Mazurek pisała kilka miesięcy temu, że nie zmieni żadnych przepisów, że nie będzie oskarżania Polski o niemieckie zbrodnie, tak deklarowaliście, a dziś, co? Dzisiaj rząd, który miał wstać z kolan pełza przed środowiskami żydowskimi, pełza przed banderowcami. I taka jest prawda, którą coraz większa część elektoratu patriotycznego widzi. Nie tylko kłamaliście w sprawie imigrantów, których przyjmujecie setki tysięcy, w tym dziesiątki tysięcy muzułmanów, (…) w jaki sposób wycofujecie się z ważnej ustawy. Jak nierówno traktujecie Polaków w stosunku do zapisów, które są w tej ustawie o IPN”.

Politycy PiS, premier Morawiecki jak i popierający ich dziennikarze wykazują skłonność do wysłuchiwania jedynie przyjemnych rzeczy.

Doskonale wszyscy pamiętamy jak po znowelizowaniu ustawy o IPN odsłoniły się w Izraelu pokłady nieprawdopodobnej nienawiści do Polaków. Czy podpisanie wspólnej deklaracji przez premierów spowoduje to, iż ona jak za pomocą magicznej formuły abrakadabra zniknie? Czy w prasie izraelskiej nie pojawią się już nigdy więcej artykuły szkalujące Polaków? Czy premier B. Netanjahu, który jeszcze nie tak dawno mówił, że „Po­lacy w sposób systemowy uczestniczyli w Holokauście” uznał, że źle nas oceniał i dlatego zmienił zdanie? Czy rząd i politycy żyją w iluzji, że równocześnie ze złożeniem podpisów na deklaracji Żydzi nas pokochają?

J. Kaczyński twierdzi, że „dzięki porozumieniu uzyskujemy więcej, niż byśmy byli w stanie osiągnąć”, a ja chciałabym wiedzieć, co takiego osiągnęliśmy poza przeczołganiem Polski na oczach całego świata.

Przekonuje się nas, że powstał kompromis trudny dla obu stron, bo musieliśmy z czegoś ustąpić, a chciałabym wiedzieć, na czym polega trudność kompromisu dla Izraela i z czego oni ustąpili?

Czy ustąpienie polegało na tym, iż Netanjahu stwierdził, iż istnieje również antypolonizm? Rzeczywiście bardzo dużo go to kosztowało. Nie zdziwiłabym się gdyby w najbliższej przyszłości okazało się, że w ramach tego kompromisu będziemy brali udział w koalicji amerykańsko-izraelskiej w wojnie z Iranem, na którą się zanosi i ponownie będzie się nam wmawiało, że to leży w naszym żywotnym interesie.

Foto: internet