Jan Nowicki powiedział mi kiedyś bardzo ciekawą rzecz.
Zapytałem się go czy z filmem jest tak samo jak z książkami, że mamy wrażenie, że żyjemy wielokrotnie – życiem innych ludzi z którymi się identyfikujemy w których się wcielamy.

Uśmiechnął się wtedy i powiedział, że niezupełnie,
że profesjonalne aktorstwo nie polega na tym – aby być klonem danej postaci, ale na tym aby jak to określił „zlepić duszę i ciało razem z sercem”
ze swoją własną duszą, ciałem i sercem, nadając danej postaci własną i reżysera – niepowtarzalną interpretację.

Powiedział dalej do mnie szeptem:
chodzi też o to, aby być na planie znacznie ciekawszym
człowiekiem niż był ten – którego odgrywamy.
Nawet jeśli gramy siebie – to staramy się odegrać
swoje lepsze „ja”, chowane gdzieś w głębi.

I jeszcze ciszej dodał – to nie film, nie moje role i nie książki
powodowały, że miałem wrażenie – wielokrotnego przeżywania swojego życia ale – kobiety – Piotrze – powiedział, „to kobiety budowały to cudowne wrażenie”.
.
Zapytałem się go przy kawiarnianym stoliczku
pijąc kawę irlandzką co najbardziej go irytuje,
gdy rozmawia z obcymi ludźmi.
.
Powiedział, że przede wszystkim irytuje go polityka
i banda debili w rządach oraz zejście kilka pięter
w dół w kulturze, w sposobie odbierania świata
w profesjonalizmie aktorów – zamiast tego by
– piąć się na szczyty.
Powiedział to zabawnie, że ma wrażenie, że zarówno
Himalaiści, jak Alpiniści odchodzą a przybywają zdobywcy
usypanych sztucznych kopców i kurhanów.
.
Ale powiedział mi jeszcze coś :
– wiesz a tak prywatnie to wkurza mnie jak ludzie mnie pytają
o moje życie, jak je wspominam, jakie było i tak dalej,
tak jakby patrzyli na mumię albo zabytek muzealny
a nie na żywego człowieka który jest, który żyje,
który oddycha i myśli.
.
Ja nie mam wrażenia, że moje życie minęło,
ciągle mam wrażenie, że jeszcze mam coś ważnego
do powiedzenia, do zagrania, do zrozumienia – powiedział.
Patrzę czasem w lustro – i wiesz, że nie poznają swego odbicia.

Często jest mi obce i tak dalekie jakbym patrzył
na wypłowiałe zdjęcie swojego własnego dziadka.
.
Czuję się kimś kompletnie innym,
niż obraz który malują lustra gdy mnie widzą.
.
Starość – to jakieś nieporozumienie,
to musiał być jakiś błąd natury.
.
Rozumiem, że trzeba zrobić miejsce,
rozumiem śmierć – ale starość ?
.
Starość jest nieporozumieniem
i niesprawiedliwością tego świata – powiedział.
.
A ja myślę sobie …., że
tak jest rzeczywiście na tym świecie, że jesteśmy kojarzeni
przez innych – tylko w postaci chwilowego danego przekroju
czasoprzestrzennego – i niczego więcej.

.
Ludzie patrzą na nas
– widząc tylko nasz aktualny obraz, nie dostrzegając
naszej historii nie wyobrażając sobie, że to dziecko,
tego młodzieńca – którym kiedyś byliśmy
– teraz unosimy w niewidzialnym obrazie naszej postaci
– w naszym sercu w naszym umyśle
oraz w informacji która dawno temu uciekła
z prędkością światła w przestworza próżni,
jak w głęboką nieskończoną studnię
– z której echo nigdy nie wróci.
.
Jan Nowicki odszedł od nas
– żyjąc pełnią swego życia w czasie który mu los wyznaczył.
Ale teraz – gdy odszedł – stanie się ponownie młody,
ponieważ pozostawił wspomnienia
po sobie z niemal każdego okresu swojego życia.
.
I zmieni się tylko jedno.
Już nigdy Ci nie powiem
– abyś napił się kawy, bo Ci wystygnie.
.
Piotr