– W mitologii greckiej, rtm. Witold Pilecki byłby zapewne herosem, opiewanym pieśniami i przeniesionym do czasów dzisiejszych w wielkiej poezji antycznej – mówi Tomasz Trzciński, kompozytor, mieszkający na stałe w Niemczech.  – Dzisiaj nadszedł czas, aby świat zobaczył i zrozumiał jego zasługę dla pokoju i prawdy o czasach, których był świadkiem, uczestnikiem i kronikarzem z bronią w ręku, bronią ducha, intelektu, odwagi i nieuległości. „Niezwyciężony” to idea, którą swoim życiem i postawą uosabiał. Nawet w najtrudniejszych i najstraszliwszych okolicznościach totalnej zagłady można podjąć walkę.– wyjaśnia w rozmowie Małgorzacie Kupiszewskiej

 

Małgorzata Kupiszewska: – „Noszę Polskę pod sercem”, mówi Pan tak dlatego, że mieszka na obczyźnie czy może dlatego, bo tak Pana wychowano?

Tomasz Trzciński: – Moje poczucie duchowej przynależności do Ojczyzny, gniazda, którym była, jest i będzie Polska, jest zupełnie naturalne. Tak było zawsze i pomimo wielu lat, jakie spędziłem za granicą, nic się nie zmieniło. Przez cały ten czas z wielką uwagą śledzę rozwój sytuacji politycznej i historyczne zmiany w moim kraju, czytam prasę, przeżywam każde nowe wydarzenie. Mój dom był domem polskim, w którym polska tradycja duchowa i historia prawdziwa była pielęgnowana i wciąż na nowo pogłębiana, a sztuka i kultura naszego kraju i jego przedstawicieli miała pierwsze znaczenie. Nie oznacza to, że byliśmy zamknięci na oddziaływanie z Europy i Świata, wręcz przeciwnie, dom mój tętnił pasją muzyczną mego Śp. Taty, który był wielkim pasjonatem muzyki z całego świata, w tym po pierwsze najlepszego jazzu i rocka oraz Mamy, której pasja malarska i architektoniczna pozwalała mi od dziecka zgłębiać piękno sztuki europejskiej i światowej poprzez katalogi malarstwa, architektury i mody. Dom mój pełen był literatury pięknej i najlepszej poezji, która stała się także moją pasją. Wszystko to jednak działo się w otoczeniu wydarzeń w Polsce, które od 1981 roku, czasu, w którym poszedłem do szkoły zaczęły na mój umysł i duszę silnie oddziaływać. Dlatego właśnie Polska i jej sytuacja stała się dla mnie tematem numer jeden a jej sprawy były prawie zawsze na pierwszym planie. Rodzice zaś, jako prawnicy i idealiści, przekazywali mi poczucie kształtu elementarnej sprawiedliwości społecznej, ich oceny otaczającej nas rzeczywistości i przemian wokół nas były zawsze niezwykle trafne i głębokie. I tak pozostało do dzisiaj.

– Bez wahania przyjął Pan zaproszenie organizatorów Projektu Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony do wzięcia udziału w przedsięwzięciu. Co Panem powodowało? Czym Pana przekonano?

– Najsilniejszy impuls, który przekonał mnie do wzięcia udziału w tym projekcie to sama sylwetka i postawa Rotmistrza Pileckiego, jako bohatera, o którym, mimo tak wielu zainteresowań i lektur, niewiele dotąd wiedziałem. Temat ten był przecież bardzo głęboko ukryty dla naszych oczu, nie mniej niż kości zamordowanego bohatera, których do dzisiaj nie sposób zidentyfikować. Fakty historyczne na temat tego niezwykłego człowieka, z jakimi zaczęliśmy się stykać w różnych żródłach i opracowaniach od początku XXI wieku, historia jego działań w trakcie II Wojny Światowej, w końcu tragedia jego śmierci z rąk komunistycznej bezpieki – śmierci męczeńskiej i bestialskiej, za wolną, niepodległą Polskę, docierały powoli do świadomości i wywierały na mnie wpływ, każąc coraz bardziej interesować się jego postacią. Do tego dołączała się naturalnie sytuacja Polski, jej przemiany polityczne po roku 2005, coraz większe zainteresowanie społeczeństwa historią prawdziwą, która dopiero od czasu prezydentury Śp. Lecha Kaczyńskiego zaczęła otrzymywać należne sobie miejsce na oficjalnych kartach polskiej historii. Historie Żołnierzy Wyklętych, ich losy i dzieje walk bardzo mnie interesowały. Wiedzieliśmy od dawna, że to są prawdziwi Bohaterowie tamtych czasów, że to oni powinni być zaliczani do kręgu tych, o których powinno się mówić jak najwięcej, bo to oni heroicznie walczyli z Hydrą najeźdźców od roku 1939, i w większości w tej walce ponieśli śmierć za Ojczyznę. Ich marzenie jednak zrealizowało się – po latach, które mogły wydawać się grobem dla nich zamkniętym, bez wyjścia. A jednak stało się inaczej, dzisiaj o nich wiemy, dzięki polskim przemianom – dobrej zmianie, możemy o nich mówić i oddawać im cześć. To są impulsy, które skłoniły mnie do włączenia się do projektu, który podkreśla tożsamość postawy rtm. Pileckiego z tym wszystkim, o czym mowa była od zawsze w moim domu, żyjącym tradycją i kulturą Polski przedwojennej i jej spuścizny.

Zmierzy się Pan z trudnym zadaniem, narracją życia rtm. Witolda Pileckiego. Suita nosi tytuł: „Niezwyciężony”. Zna Pan już odpowiedź, jak wyrazić niepojęte?

– Na pewno przeczuwam pewne zręby tej muzyki, ponieważ dzieła moje są formami improwizowanymi i powstają pod wpływem okoliczności i w chwili wykonywania w trakcie koncertów, nie mogę do końca i dokładnie określić, jak na to pytanie, pytanie w pewnym sensie pozamuzyczne, moją muzyką odpowiem. Kreacja na żywo nosi w sobie właśnie tajemnicę spontaniczności i chwili, jest niepowtarzalna a więc i w pewnym sensie nieprzewidywalna. Z pewnością będzie to utwór o wielkim ładunku emocjonalnym wyrażający się całą paletą kontrastów i barw, tak szeroką i interesującą, jak niezwykłą postacią był ten, którego dzieła życia muzyka ta będzie dotyczyła. Słowo „Niezwyciężony” to także termin w pewnym sensie mistyczny, można powiedzieć metafizyczny na sposób mesjanizmu w nim zawartego. I to na gruncie polskim, znanym z całej romantycznej tradycji niepodległościowej polskiej historii, powstań i walk o wolność, których niezwykłym efektem są czasy, w których przyszło nam dzisiaj żyć. To także ważny aspekt tego wyrazu, który z pewnością znajdzie swoje miejsce w kreacji tej formy.

Niemcy, z którymi Pan sąsiaduje, uczy ich dzieci kultury muzycznej, prowadzi z nimi orkiestrę, będą chcieli wrócić do przeszłości, czasów II Wojny Światowej i posłuchać o bohaterstwie Polaka a bestialstwie niemieckich oprawców w Oświęcimiu? Warto po tylu latach zakłócać im spokój?

– Myślę że zawsze, gdy będzie zainteresowanie prawdziwą historią i uważam, że warto o niej mówić i pokazywać ją w prawdziwym świetle rzeczywistych faktów. Bo tylko ona jest ciekawa i prowadzi do prawdziwego pojednania. Pojednania z prawdą, a poprzez nią z człowiekiem. Ten spokój, o który Pani pyta to słowo względne i kruche, spokoju nie można sobie kupić ani go oszukiwać, jest bardzo niestały i chwiejny, a wszystko, co powoduje niepokój ma źródła w nieprawdzie i dlatego uważam, że warto mówić i pisać o prawdzie, pokazywać ją w filmach. O tym, jak było naprawdę, mówi Raport Witolda, pokazując nam, do czego posunęła się część ludzkości, by zapewnić sobie bezwzględne panowanie nad światem, czyli nad innymi ludźmi. Nie wolno tych faktów ukrywać, choćby z tej przyczyny, żeby nie zapomnieli o tym kolejni, którzy przyjdą po nas. To kwestia na wiele pokoleń naprzód, nie tylko naszej dzisiejszej wygody. Spokój to prawda.

Kim dla Pana jest Rotmistrz Witold Pilecki, co uosabia?

– Nadzwyczajną ofiarę swojego życia, siłę i bohaterską, mesjanistyczną odwagę prostego, ale nadzwyczajnego człowieka, i żołnierza w służbie Rzeczpospolitej Polskiej. Kiedyś, być może w mitologii greckiej, byłby zapewne herosem, opiewanym pieśniami i przeniesionym do czasów dzisiejszych w wielkiej poezji antycznej. Dzisiaj nadszedł czas, aby świat zobaczył i zrozumiał jego zasługę dla pokoju i prawdy o czasach, których był świadkiem, uczestnikiem i kronikarzem z bronią w ręku, bronią ducha, intelektu, odwagi i nieuległości. „Niezwyciężony” to idea, którą swoim życiem i postawą uosabiał.

Honorowy Patronat nad Projekt objął Prezydent RP Pan Doktor Andrzej Duda. Bierze Pan pod uwagę, że może dać Pan koncert przed Prezydentem, tym, który pierwsze kroki, po wyborze na urząd, skierował na ulicę Rakowiecką, gdzie zamordowano m.in Rotmistrza?

– Oczywiście, i będzie to dla mnie wielkim zaszczytem, zaś prywatnie niezwykłą, osobistą radością, ponieważ od samego początku postawa Pana Prezydenta Andrzeja Dudy zasługiwała w moim odczuciu na to, aby stał się wreszcie, po latach, przez które na to z upragnieniem czekaliśmy, naszym prezydentem, człowiekiem stojącym z honorem i dumą na czele wolnej i niepodległej Polski. Jest on dla mnie wzorcem osobowości i całkowitego oddania się sprawie Ojczyzny, podobnie jak czynił to 70 lat temu Rotmistrz Pilecki.

Świat potrzebuje takich wzorców jak Rotmistrz? W Niemczech także?

– Tak, dzisiejszy świat, zbudowany także w Niemczech na przekazie medialnym o sensacyjnych postaciach takich jak Rambo, Hulk, Spiderman, 007 czy Superman, bohaterach niezwykłych i nadzwyczajnych, lecz fikcyjnych, potrzebuje jak lekarstwa na swoje dzisiejsze dolegliwości duchowe takich wzorców jak rtm. Witold Pilecki. Prawdziwych ludzi, prawdziwych historii, rzeczywistych, potwierdzonych dowodami zdarzeń, wspaniałych postaw, pełnych dobrych wartości i pokazujących, że nawet w najtrudniejszych i najstraszliwszych okolicznościach totalnej zagłady można podjąć walkę, która się jej skutecznie przeciwstawi a w przyszłości zmieni świat na lepsze.

Dziękuję za rozmowę

 

Tomasz Trzciński, pianista, dyrygent i kompozytor http://tomasz-trzcinski.info