Na zdjęciu wystawka zakonników-klaunów Marianów w Licheniu. Ale od początku…

Czy uważam opozycjonistów za debilistów? Owszem, bo skoro większość państw UE uznała wyższość ich konstytucji nad prawem unijnym, to dlaczego nagle obrońcy Konstytucji polskiej chcą, by była mniej ważna niż decyzje brukselskich urzędników?

Ale kiedy widzę Tuska z Lempartową i Owsiakiem w Warszawie to sobie myślę, oni przynajmniej są jawnie po stronie antypolskiej. Są jakoś brzydko, ale spójni. Wolę patrzeć na nich niż na matołów biskupów posoborowych i modernistycznych hierarchów.

Dlaczego o tym? Posłuchajcie…

Kiedyś kard. Suenens Sobór Watykański II nazwał „rokiem 1789 w Kościele katolickim”, to znaczy rewolucją francuską w Kościele (rewolucjoniści mordowali księży na potęgę, a kościoły burzyli). Kardynała jarała taka rewolucja jak wielu innych modernistów, którzy brzydzili się Trydentem.

Dzisiaj trwa kontynuacja tamtej rewolucji z lat 60. w Kościele katolickim. Kościół hołduje UE, która uważa dzieciobójstwo za prawa człowieka, dewiacje za ubogacające nas kulturowo wzorce, a tradycję za faszyzm.

I oto u Marianów w Licheniu dowiedziałem się dzisiaj (vide zdjęcie), że Lewica wprowadzając Polskę do UE wprowadziła ją do Europy… Wcześniej nas tam nie było? Nie ma tam Szwajcarii i Anglii?

Im szybciej to się rozpadnie (ten modernistyczny eklezjo-chłam) tym lepiej. Im więcej Franciszków i ich błazenady, tym lepiej.

Bogu należy dziękować za dzieło abpa Lefebvre’a. Dzięki niemu, słowa Pana Jezusa, że Kościół to skała, której moce piekielne nie przemogą, urzeczywistni się!