Szanowni Państwo,
Od kilku dni słyszę, że Polacy są zawiedzeni, Polacy oczekują, Polacy czują brak wdzięczności, Polacy chcą usłyszeć „dziękuję”, Polacy to, Polacy tamto, Polacy sramto. Prawdę mówiąc jeżeli jeszcze raz usłyszę, że Polacy cośtam, chyba puszczę pawia.

Otóż ja również, mimo obco brzmiącego nazwiska, jestem z dziada pradziada Polakiem. I bardzo sobię nie życzę żeby odrażające wkłady do eleganckich garniturów, powołujące się na dziedzictwo m.in. św. Jana Pawła II czy Lecha Kaczyńskiego (o którym to dziedzictwie nie mają zielonego pojęcia), w sposób do cna cyniczny wypowiadały się publicznie w moim imieniu a w zasadzie za mnie. Choćby z tego powodu, że czuję dokładnie na odwrót. Proszę więc wypowiadać się wyłącznie za siebie a nie za mnie a najlepiej się zamknąć.

Od blisko czterech lat, od samego początku wojny, jestem zaangażowany w pomoc ofiarom najazdu kacapskiej dziczy. Własnymi rękami załadowałem i przeładowałem dziesiątki jeśli nie setki ton. Osobiście przejechałem tysiące kilometrów, nieraz w bardzo trudnym terenie, nieraz nie dosypiając a nieraz zasypiając za kierownicą. Osobiście marzłem na mrozie, piekłem się w upale, mokłem w ulewach i brodziłem w błocie. Osobiście zwiewałem do schronu i budziłem się o 2.30 nad ranem bo wył alarm albo latał nade mną dron albo inna cholera. I – co kluczowe w tej krótkiej historyjce – osobiście dostarczałem i dostarczam (i będę dostarczał) pomoc do ludzi, którzy tej pomocy potrzebowali i potrzebują.

I wiecie co? Nie zdarzyło się NIGDY żeby ktoś za nią nie podziękował. Wręcz przeciwnie, czasem tych podziękowań i wzruszeń jest aż za dużo jak dla mnie. Bo wierzę w metodę, którą praktykował jeden z najlepszych z nas – Marek Kotański. Otóż jeśli pomagasz za „dziękuję”, tak naprawdę pomagasz nie innym a wyłącznie sobie. Prawdziwy dar serca nie oczekuje w zamian niczego.

Niczego.

Drodzy altprawicowi wojownicy z telewizyjnych i radiowych studiów, wy najgłośniej krzyczący i domagający się wdzięczności (i czegoś w zamian) gogusie z wyżelowanym koafiurem i gaśnicą w dłoniach – gdzie byliście kiedy ruskie czołgi wjeżdżały do Nosówki na północy Ukrainy? Gdzie byliście kiedy ruska swołocz mordowała w Buczy? Co robiliście kiedy w 2023 roku esesmani ze wstążką św. Jerzego wysadzali tamę w Nowej Kachowce zalewając cały obwód mikołajowski i topiąc tysiące ludzi ? Ja tam wtedy byłem, jeździłem slalomem między trupami wyłażącymi spod błota kiedy opadała woda ale jakoś was tam nie widziałem. Gdzie byliście kiedy na osiedle mieszkaniowe w Humaniu spadała ruska rakieta zabijając dziesiątki ludzi? Też tam wtedy byłem, byłem pod tym domem kiedy jeszcze dymił, a wy? Otóż wy siedzieliście wygodnie na dupach w tym czy innym fotelu i pierdzieliście mądrościami o życiu, o którym nie macie najmniejszego pojęcia i o historii, której nie znacie i nie rozumiecie. Jakie macie prawo domagać się wdzięczności od tych ludzi? Jakie macie prawo domagać się za NASZĄ pracę benefitów – rzekomo dla kraju a tak naprawdę dla siebie? Ja wam odpowiem. Nie macie, kurwa, żadnego.

Macie za to obowiązek zamknąć japy i nie przeszkadzać nam w pracy. Przestańcie niszczyć to, co nasz naród ogromnym wysiłkiem stworzył i tworzy. Bo to tutaj jest prawdziwe życie, tu się nawiązują, dzieją i rozwijają stosunki polsko – ukraińskie. Tu, wysiłkiem dziesiątków ludzi i milionem codziennych zdarzeń odbudowuje się historia i powoli zabliźniają się historyczne rany – tu tworzy się prawdziwe pojednanie, o którym bez przerwy mówicie a które codziennie podkopujecie. Tutaj a nie w waszych studiach ani na waszych konferencjach, które wnoszą tylko ferment. Tu budujemy i odbudowujemy to, co próbujecie zniszczyć. Idźcie więc stąd precz. Najlepiej za Ural.

Nie pomagajcie nam i nie domagajcie się niczego w naszym imieniu. Po prostu się od nas odpieprzcie i nie przeszkadzajcie nam w pracy. Z całą resztą poradzimy sobie sami. Właśnie po kilkunastu godzinach skończyliśmy ładować kolejny – świąteczny – transport z pomocą, wkrótce ruszy w trasę. A po Świętach kolejny. Tych transportów było w tym roku czterdzieści, od początku wojny – ponad sto. A wy? Ile razy byliście z pomocą gdziekolwiek?

My pomagamy bo tak trzeba. Bo nam nie jest wszystko jedno i nie mamy wywalone. Bo nie jesteśmy obrażeni ani urażeni. Bo pomoc drugiemu człowiekowi jest największym osiągnięciem cywilizacji – bez tego bylibyśmy bydlętami. My nie handlujemy pomaganiem i nie oczekujemy nic w zamian.


Treści tego typu są ograniczane. Jeśli się ze mną zgadzasz – udostępnij proszę tego posta. Pomożesz tym nie mnie i nie sobie a wielu ludziom, którzy tej pomocy potrzebują. Jeśli chcesz i możesz – wrzuć też grosz do naszej skarbonki czyli wirtualnego baku naszych aut – link w pierwszym komentarzu.

Dziękuję za uwagę.

Autor: Krzysztof Hoffman

Fundacja Znaki Pamięci
#WlaczSwiatloUkrainie
#PomocHumanitarna
#ZloDobremZwyciezaj