Jeszcze niedawno zamierzałem wrócić do programu „Kropka nad i” z udziałem P. Kukiza, bo – moim zdaniem – to jeden z prezentów, który sprezentował Kukizowi system. Ale od tamtego czasu wydarzyło się parę rzeczy, które skłaniają mnie do innych refleksji. Kluczowe z tych wydarzeń to list otwarty Bezpartyjnych Samorządowców do Pawła Kukiza. Cóż – okazało się, że panowie nie rozumieją dynamiki procesu, w którym uczestniczą., a ja jestem ciekaw, czy trafna jest moja interpretacja tej sytuacji.

Było w Polsce kilka środowisk – zainteresowanych zmianą ustroju wyborczego. Te najbardziej znaczące pojawiły się na scenie w Lubinie podczas zjazdu 27 czerwca. I już wtedy widać było coś co w etologii nazywa się „hierarchią dziobania”.

Już wtedy – a nawet wcześniej – Paweł Kukiz powiedział, kto jakie miejsce zajmuje w nurcie toczących się wydarzeń wskazując p. Raczyńskiemu jego miejsce w szeregu. Teraz przed szereg pchają się kolejni, którzy lekcji udzielonej Raczyńskiemu nie zrozumieli. I jeśli słyszymy z ust politycznych establiszmentów stwierdzenia o artystycznym a nie politycznym projekcie i tego typu bełkot, to wniosek z tego jest prosty – system nie nadąża z wymianą bielizny – tak często robi w gacie.

Bezpartyjni samorządowcy to niegdysiejsi „doradcy Solidarności”. Nazwisk nie wymienię. Gdyby dopuścić ich do głosu (w ich oczekiwaniu – na listy wyborcze) byłby to „Okrągły Stół 2015″.

Miałem wiele wątpliwości podsycanych przez różne doniesienia – oficjalne i nieoficjalne. Teraz jestem przekonany, że to ma sens. Paweł Kukiz nie jest twarzą rewolucji. Jest jej mózgiem – tęższym, niż wydaje się politycznym pieczeniarzom. Jeśli postanowił wyciąć Bezpartyjnych Samorządowców, to dlatego, żeby w swoich szeregach uniknąć politykierstwa a w dziejach Polski (tak, w dziejach…) – powtórki z historii. Mazowiecki, Geremek, Michnik – ikony Okrągłego Stołu. Nie wielbimy ikon. Nauczeni doświadczeniem „Solidarności” z roku 89′ mamy prawo powiedzieć „sprawdzam”. Błąd popełniony drugi raz jest dowodem głupoty. Cieszę się, że Kukiz mimo przyprawianej mu gęby jest konsekwentny w myśleniu i działaniu.

Dla rozczarowanych – mam taką radę: Panowie – jesteście młodzi. Podpisując się pod projektem JOW – Kukiz – pisaliście się na projekt Polska, nie na projekt „władza”, czy „parlament” – prawda? No to weźcie na wstrzymanie. Jeśli uda się przy waszej pomocy wygrać referendum – już w roku 2019 będziecie mogli wystartować w ramach wywalczonej przez nas wszystkich ordynacji, ba! Wtedy będziecie mogli powiedzieć – Kukiz? Bez łaski! Będziecie mocni swoją charyzmą i sukcesami a nie zasługami dla Kukiza. Czy to nie kusząca perspektywa?

Bo póki co – to on daje twarz inicjatywie pod którą chcielibyście się podpisać. Tak jak wiele innych środowisk.
Wygrajcie referendum, a wasz czas przyjdzie za cztery lata. W tym roku do Parlamentu wejdzie Ruch Kukiza. Z jego akceptacji i na jego odpowiedzialność. On nie przed wami odpowiada, ale przed Polską i historią – jakkolwiek patetycznie to nie brzmi.