Próbowałam przygotować niezbędnik kryzysowy. Sama. Jednak trafiłam na rafy, które trudno pokonać bez zaangażowania państwa. A państwo ziewa.

Tymczasem znajomość zasad przydaje się nie tylko na wypadek wojny, ale np. w razie cyberataku albo klęski żywiołowej.
Czy wiemy co robić, gdyby przestał działać internet? Prąd nie płynął? Telefony komórkowe straciły zasięgi?
Tego nie wiedzą nawet włodarze gmin i powiatów, o czym przekonaliśmy się podczas powodzi.

Mijają lata i nic. Jakby 70 km od polskiej granicy wcale nie leciały bomby, jakby nigdy tu nie przyszła wielka woda, obrona cywilna kojarzy się z czymś śmiesznym i anachronicznym.

Minister obrony Szwecji Carl-Oskar Bohlin twierdzi, że w razie wojny każdy musi wiedzieć co ma robić. Każdy. Młody i stary, silny i słaby. Rodzice mają wiedzieć czy dzieci wysłać do szkoły, czy zatrzymać w domu. Dzieci też mają wiedzieć, jak się zachować. Powinniśmy wiedzieć gdzie są schrony, a także czy mamy liczyć na własne samochody, czy raczej na komunikację zbiorową, bo z benzyną może być kłopot.
Urzędnicy państwowi i samorządowi, pracodawcy i pracownicy, nauczyciele, lekarze i handlowcy – powinni znać scenariusze działań.

Inaczej państwo się złoży, jak domek z kart. Trzeba zapewnić funkcjonowanie transportu publicznego, służby zdrowia, zaopatrzenie w żywność i energię, utrzymanie porządku publicznego, oraz wypracować odporność na fałszywe informacje. Bo możemy zostać zasypani fake newsami, np. że mamy uciekać za granicę, albo że rząd gdzieś zwiał.

Minister Bohlin mówi, że „nowy, niepewny świat wymaga większych przygotowań”. Za kilka tygodni do 5 milionów szwedzkich domów trafi nowy poradnik z instrukcjami na wypadek kryzysu. Dostępna będzie polska wersja.
Cieszę się ze względu na Szwedów. Nam – nawet po polsku – nie zda się na wiele. Przygotowując moją wersję takiego niezbędnika, zrozumiałam że tu wszystko musi być skoordynowane i zaplanowane w skali makro. Bo to, ile pastylek aspiryny odłożyć na czarną godzinę, każdy sobie ustalić może sam.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.