Pan Minister Zdrowia Marian Zembala

LIST OTWARTY

Szanowny Panie Ministrze, W dniu 16 czerwca 2015 r . pozyskał Pan szczytną funkcję Ministra Zdrowia. Objęty przez Pana resort jest od wielu lat bardzo zaniedbany pod względem świadczenia usług medycznych, na które są zdani wszyscy Polacy bez względu na wiek, płeć, status społeczny. Poprzednie Rządy, jak i obecna ekipa nie wywiązuje się z nałożonych obowiązków zachowując należytą staranność w koordynowaniu placówek służby zdrowia, obsadzie lekarzy specjalistów, pielęgniarek, położnych.

Kuriozalny wręcz stan przeraża ludzi, którzy bez swojego wyboru zmuszeni są do skorzystania z usług medycznych. Pracę w zawodzie powiązanym z medycyną świadczą osoby odpowiedzialne, sumienne, wrażliwe, pełne empatii wobec drugiego człowieka. Spory odsetek osób zatrudnionych niestety odbiega od standardów obowiązujących, jak i etycznych. Odstąpię w tym przekazie od opisu ogółu nieprawidłowości skupiając się tylko na losie kobiet ciężarnych, które pozyskały wiedzę o macierzyństwie.

W krajach cywilizowanych opieka nad przyszłymi matkami jest szczególnie troskliwa. Służba zdrowia jest świadoma, iż od chwili poczęcia ochroną objęte są, co najmniej dwie osoby, w ciążach mnogich kilka. Funkcjonuje od dawna procedura, która daje przywileje kobietom w ciąży w różnych obszarach życia, w tym z racji służby zdrowia. Kobiety objęte są nadzorem przez lekarzy ginekologów, poddawane zostają cyklicznym badaniom, w tym odczytem wyników świadczących o prawidłowości przebiegu ciąży, bądź ujawnieniem zagrożeń dla płodu, noworodka, matki.

Rozwój cywilizacji pozwala na wdrażanie coraz nowszych, skutecznych metod chroniących płód, dając wręcz możliwość do uniknięcia wad rozwoju przyszłemu noworodkowi, dalej dziecku. Chylę czoła przed lekarzami, którzy przeprowadzają zabiegi operacyjne płodu w łonie matek, aby ich wspólne życie w późniejszym okresie było szczęśliwe. Z przykrością stwierdzam, że takiego szczęścia nie miała moja partnerka życiowa, zarazem matka mojego syna Miłosza, która w wyniku zaniedbania personelu medycznego wydała na świat nasze dziecko bez szansy na przeżycie.

Śmierć Noworodka w Katowicach

 

Jestem w pełni świadomy, iż w każdym środowisku funkcjonują pracownicy świadcząc pracę w sposób zaangażowany, rzetelny. Uważam, że dobór personelu medycznego powinien być bardzo wnikliwie oceniany poprzez ocenę pracy, która wymaga największego poświęcenia nad zdrowiem, życiem każdego człowieka. Zaniedbanie, błąd w ocenie stanu, zlekceważenie opisywanych objawów choroby, ignorowanie pacjenta zawsze może doprowadzić do dramatu z wyłącznej winy personelu medycznego.

Przypadek mojego Śp. synka jest tego czytelnym dowodem. W trakcie jednej z wizyt u ginekologa pozyskaliśmy bolesną diagnozę, iż synek ma wytrzewienie jelit. Lekarz uspakajał nas, że mimo groźnej wady, przy prawidłowym monitorowaniu ciąży, obserwacji wzrostu płodu istnieje realna szansa na doprowadzenie do porodu wyłącznie poprzez zakończenie ciąży cesarskim cięciem, dalej operacja dziecka po narodzeniu, która pozwoli na przeżycie, z czasem funkcjonowanie.

Poniżej zeznania profesora, chirurga dziecięcego z którym rodzice dziecka konsultowali operację Miłosza. Profesor też sugerował o wcześniejszym rozwiązaniu ciąży za pomocą cesarskiego cięcia.

unnamed

Obarczeni wiedzą tak trudną skupiliśmy się na przyszłości naszego dziecka. Partnerka regularnie odbywała wizyty u lekarza, synek rósł. Konsultowaliśmy stan płodu między innymi z chirurgiem dziecięcym, który proponował rozwiązanie w 34 tygodniu ciąży deklarując jednocześnie, że podejmie się operacji dziecka. W tym okresie matka dziecka była pod opieką lekarzy z Rudy Śląskiej, gdzie miał nastąpić poród. Z powodu remontu oddziału położnictwa i ginekologii skierowana została do Centralnego Szpitala Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, by tam ustalono datę porodu. Szpital w Rudzie wydał też zalecenie, by została przyjęta na oddział patologii ciąży najpóźniej w 35 lub 36 tygodniu ciąży.

Poniżej skierowanie na oddział patologii ciąży, mimo okazania skierowania lekarz nie dostosował się do treści, i mamę dziecka zapisał na ginekologię ciąży dopiero na 4 stycznia 2010. 2 stycznia 2010 w domu nastąpiła akcja porodowa.

skierowanie

Odliczaliśmy dni do daty rozwiązania tłumiąc emocje, które nami targały. Zdawaliśmy sobie sprawę, że czeka nas ogromna walka o dziecko, które zapewne będzie musiało odbyć kilka operacji ratujących życie. W 35 tygodniu ciąży partnerka, zgodnie z ustaleniami przyszła do Izby Przyjęć Centralnego Szpitala Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach okazując dokumentację medyczną, gdzie widniał zapis o ciąży wysokiego ryzyka. Ostatecznie w dniu zgłoszenia się partnerki w 35 tygodniu ciąży termin porodu został wyznaczony na 38 tydzień, dokładnie na 4.01.2010 R. Zostaliśmy pozostawieni sami sobie, bez wsparcia, opieki medycznej, z własnymi myślami.

Poniżej adnotacja dotycząca zapisu o przyjęciu do szpitala, jednak nie na patologię ciąży.

przyjęcie

Siła natury wyprzedziła planowany zabieg przez specjalistów. 2.01.2010 r. partnerka odczuwała bóle porodowe. Pojechaliśmy do Centralnego Szpitala Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Nikt z personelu nie zwracał uwagi, że w ciąży zagrożonej bardzo często minuty decydują o szybkim zakończeniu porodu. Matka przeszła wszystkie procedury związane z przyjęciem na Oddział, po czym przystąpiono do zabiegu cesarskiego cięcia. Po porodzie nie byliśmy przygotowani, że czeka nas kolejny cios, synek zmarł. Profesjonaliści, którymi powinni być pracownicy służby zdrowia wyznaczyli nam kolejne dni, lata niepokoju, aby wyjaśnić okoliczności zgonu dziecka. Hermetyczne środowisko medyczne, w tym również biegli lekarze sądowi, dalej Wymiar Sprawiedliwości odpycha nasze prośby o dojście do prawdy, jako zło konieczne, intruzów, którzy zamiast zapomnieć drążą temat.

Poniżej zeznania Lekarza który był zaskoczony zbyt późnym terminem rozwiązania ciąży.

38 tydz

Tego się nie da zapomnieć nigdy w życiu. Wiemy, że pracownicy służby zdrowia lekceważąc nałożone na nich obowiązki narzucili nam bagaż, który jest coraz cięższy. Podejmując wszelkie działania celem wyjaśnienia przyczyny, okoliczności zgonu, prawdy, kto wprost ponosi odpowiedzialność zwróciłem się również z zapytaniem do poprzedniego Ministra Zdrowia Pana Arłukowicza po śmierci kolejnego noworodka w tym samym szpitalu . Z Departamentu Ministerstwa otrzymałem zapewnienie, że sprawa zostanie szczegółowo wyjaśniona przez Konsultanta Krajowego. Minister zapewnił mnie również o kontrolach jakie zarządził w Województwie Śląskim . W tym miejscu zwracam się o ich wyniki .

Poniżej informacja o kontrolach .

zlew3

Szanowny Panie Ministrze,

być może dla wielu osób, to „tylko noworodek”, który był chory. Dla nas, to było oczekiwane dziecko, syn, którego los od samego początku zależał tylko od profesjonalistów, których nie spotkaliśmy. Proszę Pana Ministra o zlecenie rzetelnej, pełnej kontroli przebiegu sprawy, co pozwoli na wskazanie osoby, osób winnych zaniedbania zakończonego naszym dramatem. Nie uwierzę, że nie ma takiej możliwości, bowiem osobiście uznaję błąd w oglądzie sprawy przez osobę, która odmówiła przyjęcia mojej partnerki w dacie wskazanej przez lekarzy prowadzących ciążę tj. w 35 tygodniu.

Istnieje ogromne przekonanie, że dziecko żyłoby, a my nie zostalibyśmy obarczeni tajemnicą, którą próbujemy rozwiązać. W takich trudnych sprawach brnie wiele rodziców. Wykazanie zaniedbania ze strony placówek służby zdrowia graniczy dzisiaj z cudem. Zmowa milczenia, ochrona dobrego imienia personelu nie może dominować w tak trudnych sprawach. Wyjaśniam swój bolesny temat z myślą o przyszłych rodzicach, aby opracowano system nadzoru celem uniknięcia podobnych przypadków.

Zapewne inaczej przeżywalibyśmy naszą żałobę, gdybyśmy od początku zostali poinformowani o błędzie, zaniedbaniu, zostali zwyczajnie, po ludzku, chociaż przeproszeni. Zbyt wiele dzieci rodzi się z wieloma zaburzeniami, które są następstwem braku nadzoru nad rodzącą. Wiele Rodziców zostaje celowo wprowadzanych w błąd, że zaburzenia są następstwem chorób, które nabyły w trakcie ciąży. To nie jest prawdą. Zwłoka w podjęciu decyzji o zakończeniu porodu cesarskim cięciem naraża płód na niedotlenienie, nieodwracalne zmiany neurologiczne, którym można byłoby zapobiec prowadząc poprawnie poród. Wzmożenie kontroli nad placówkami medycznymi, surowe kary nakładane na personel nakłaniałyby na wzmożenie czujności. Wiedza, że sprawa się „rozmyje” nie sprzyja poprawie sytuacji, a jej rozszerzeniu. Liczę, że jeszcze w tej kadencji Pan Minister wywiąże się z obietnicy danej przez Pana poprzednika, poznam prawdę oraz strony winne.

Z poważaniem

Mateusz Guźla