„Przeważnie, widać to po mnie wyraźnie
Otoczenie nie działa na mnie zakaźnie
Poprzez wyobraźnię kreuję własne ja”

Marc Chagall, a właściwie Mosze Segał przyszedł na świat 7 lipca 1887 roku w prostej żydowskiej rodzinie w białoruskim Witebsku. Pomimo, że ciałem oderwał się od miejsca, gdzie urodził się i dorastał przeprowadzając się między innymi do Francji i w Stanów Zjednoczonych, jego twórczość została ulepiona z ducha żydowskiej tradycji, kultury, obyczajów.

„Pokazy mody i żurnale nie obchodzą mnie wcale
Fason swój dobieram sam jak staruszka korale ”

Już na studiach w Petersburgu nie chciał płynąć z prądem sztuki akademickiej, a kopiowanie klasycznych dzieł uważał za szalenie męczące. W nosie miał uwagi profesorów i tworzył tak, jak dyktowała mu wyobraźnia nasycona wspomnieniami dzieciństwa i młodości, płynąca strumieniem prosto z ubogich żydowskich miasteczek.

„Pragnę być nietypowy, niepowtarzalny
Jednorazowy i oryginalny”

W 1910 roku przyjechał do Paryża, gdzie pod Wieżą Eiffla w marzeniach sennych spacerował uliczkami Witebska. Inspiracje kubizmem i innymi kierunkami sztuki nowoczesnej udało mu się połączyć z własną wizją i stworzyć niepowtarzalny styl, pełen poezji, miłości i liryzmu. Latające krowy, kozy i zegary, skrzydlate ryby unoszące się ponad pochylonymi domami, grający z nostalgią skrzypek na dachu i szczęśliwi kochankowie w bajkowym tańcu pocałunków.

„Mam własne zdanie i szereg racji
Niezmienny niezależnie od miejsca, czasu i akcji”

Nie tylko w sztuce był wierny swoim zasadom, również w życiu prywatnym miał swoje przekonania. Nie lubił przesiadywać w knajpach na Montparnassie, co wówczas było bardzo popularne wśród paryskiej bohemy, nie pił i najchętniej spędzał czas samotnie, robiąc wyjątek dla poetów, których lubił i szanował. Nie był podatny na wpływy otoczenia, ale pasowały mu poetyckie osobowości przyjaciół i bliskich. Twarz kobiet na jego płótnach to zawsze twarz jego ukochanej Belli, żony i matki ich córki Idy.

„Jest pewien Smok, który nie jest gadem
Podąża śladem serca, a nie za stadem”

Antysemickie nastroje i nadchodząca II wojna światowa wygnały Marca do Stanów Zjednoczonych, skąd bezpieczny, z przerażeniem obserwował wydarzenia związane z zagładą jego świata. Był już wówczas znany, nagradzany i obsypywany najbardziej prestiżowymi zamówieniami, takimi jak projekty witraży do gotyckiej katedry w Reims, namalowanie plafonu do Opery paryskiej i wiele innych na całym świecie. Odszedł w wieku 98 lat. Mówił”Jestem małym Żydkiem z Witebska i wszystko, co maluję, wszystko, co robię, całe moje JA się w tym zawiera”.

*W tekście wykorzystałam cytaty zespołu Paktofonika „Ja to ja”.