Marcin Jop: #Pokój_Analiz
#Raport_z_Ukrainy!

Czwartek 1 września 2022 roku, trwa rosyjska agresja na Ukrainę.

Na początek dzisiejszego zestawienia nalezy odnotować malejąca aktywność sił rosyjskich w rejonie połozonym na południe od Bachmutu. Operująca tam ukraińska 72 Brygada Zmechanizowana odparła kilka rosyjskich prób rozszerzenia wyłomu uzyskanego w ciągu minionych tygodni. Sytuacja stabilizuje się także na linii ATO – przybyłe na front ukraińskie rezerwy okazały się być wartościowym wzmocnieniem i wprawdzie rosyjskie jednostki próbują nadal nacierać w rejonie Marinki i Nju Jorku głowny pas obrony wydaje się być nienaruszony.

Najbardziej interesujący obszar działań – rejon Chersonia – nadal ogarnia aura tajemniczości i dezinformacji. Jak się jednak wydaje działania wojsk lądowych mocno wyhamowały i obecnie trwa zażarty pojedynek artyleryjski. Ponieważ gros ukraińskich rezerw na tym teatrze działań pozostaje na tyłach (na pewno 5 Brygada Pancerna, 35 i 36 Brygady Piechoty Morskiej, niepełna 59 Brygada Strzelców Zmotoryzowanych i prawdopodobnie 123 i 126 Brygady Obrony terytorialnej), definitywnie nalezy porzucić narrację o wielkiej ofensywie sił ukraińskich. Zdecydowanie przesadzone są także doniesienia obu stron o ponoszonych stratach – ewidentnie obie strony starają się wykorzystać okoliczności do działań propagandowych obliczonych na podniesienie morale na tle skuteczności własnych wojsk. Obie strony ostrzeliwują przede wszystkim bezpośrednie zaplecze linii frontu, a ponieważ starcia na ziemi straciły na dynamice trudno przyjmować do wiadomości tak wysoki poziom strat obu stron – porównywalny wedle oficjalnych kanałów informacyjnych do strat rejestrowanych podczas najcięższych walk w Donbasie. Rosjanie przykładowo informowali szeroko o ciężkich stratach ukraińskiej 128 Brygady Strzelców Górskich, ale wiemy, że jednostka ta jeszcze pięć dni temu znajdowała się na Zaporożu.

Możemy rzecz jasna przyjąć, że walki rozszerzyły się także na Zaporoże – czego jednak nie potwierdzają żadne źródła niezależne. Możemy także założyć, że brygada została w ostatnich dniach przerzucona na front chersoński, co byłoby jednak działaniem dziwnym w świetle posiadania na zapleczu frontu przez dowództwo ukraińskie tak licznych i świeżych jednostek. Swoją drogą jeszcze tydzień temu na stosunkowo wąskim odcinku frontu zaporoskiego, w rejonie od Kamianskiego, po Orichiw dowództwo ukraińskie zgromadziło 9 Brygadę Gwardii Narodowej, 128 Brygadę Strzelców Górskich, 65 Brygadę Zmechanizowaną na I linii, oraz 59 Brygadę Strzelców Zmotoryzowanych wzmocnioną Batalionem Azow-Kijów i kilkoma mniejszymi oddziałami Obrony Terytorialnej. To całkiem spore siły i warto stwierdzić, że jeszcze nigdy dotąd pozycje ukarińskie w tym rejonie nie były tak dobrze obsadzone. Być może zatem i tam doszło do walk, ale jak przypominam – starć takich nikt jak dotąd nie potwierdził.

Tymczasem na rosyjskim przyczółku na Dolnym Dnieprze nadal sytuacja jest bardzo niejasna. Patrząc od odcinka północnego frontu dziwnie brzmią doniesienia o zajęciu Wysokopilii, gdyż spora część analityków od wielu tygodni uznawała tę miejscowość za pozostająca pod kontrolą ukraińską. Bardziej na południe – w rejonie Arhangielskie i Ołhyne faktycznie nadal trwają walki i nie da się obecnie wskazać, która strona przeważa. W rejonie Petriwki i Zołotej Bałki siły ukraińskie wdarły się w głąb pozycji rosyjskich, ale nie zdołały przerwać obrony i obecnie mamy tutaj do czynienia z walkami pozycyjnymi, przy czym pododdziały obu stron przemieszały się nieco, co znacząco utrudnia rozeznanie się w aktualnym położeniu.

Kontratak rosyjski zastopował rajd ukraińskiej grupy zmechanizowanej, a następnie odzyskał Suchy Stawok, ale Biłohirka i Andrijewka zostały przez Ukraińców utrzymane. Na bezpośrednich przedpolach Chersonia Rosjanie utrzymują zarówno Kisieliwkę, jak i Prawdyne. Faktycznie w tym rejonie na chwilę obecną panują nad sytuacją, ale jeszcze wczoraj ich położenia w pasie nadmorskim wyglądało znacznie gorzej – pojawiły się informację o walkach w rejonie stanowiska dowodzenia rosyjskiego 33 Gwardyjskiego Pułku Strzelców Zmotoryzowanych i znacznego pogorszenia się położenia pododdziałów kontrolowanych przez to dowództwo, ale na chwilę obecną nie da się niczego powiedzieć.

Media rosyjskie przykładają obecnie wielką wagę do możliwie jak najszerszego rozreklamowania niedalekiego wejścia do akcji 3 Korpusu Armijnego, który liczyć ma nawet 90 000 żołnierzy. Trudno powiedzieć, czy chodzi o odtworzone i uzupełnione jednostki, które od czasu załamania się ofensywy w północno-wschodniej Ukrainie przebywały w rejonie Woroneż-Kurs-Biełgorod, czy może być to – mówiąc wprost – wirtualny sztab kontrolujący wirtualne oddziały. W każdym razie narracja oficjalnych kanałów moskiewskich na ten temat przypomina jako żywo narrację średniowiecznych kronikarzy używających całkiem fantastycznych liczb dla uzmysłowienia siły bioracych udział w tym, czy owym starciu armii. Wiemy wprawdzie, że Rosjanie starają się wzmacniać swe siły w polu, ale nie sądzę, by można było mówić o jakimś realnym zagrożeniu w postaci jak się zdaje mitycznego w znacznej mierze 3 Korpusu Armijnego. Jeśli zaś przyjąć, że dowództwo to faktycznie ma służyć przegrupowaniu większej ilości pododdziałów, warto zauważyć, że musiały być one skądś zabrane. Jeśli z rezerw taktycznych lub operacyjnych zgrupowań obsadzających front w Donbasie świadczyć to może o zanikaniu zagrożenia dla ukraińskich pozycji obronnych na tym teatrze działań.

Drogi Czytelniku, jesli ten artykuł przypadł ci do gustu – udostępnij go i postaw Autorowi kawę, link do kawomatu: buycoffee.to/marcin_jop