Jeszcze wczoraj ganiałem za szóstoklasistami po boisku szkolnym, a już dzisiaj siedzę na straganie i handluje gęsiami. Bo w tym roku nad Bałtykiem króluje gęsina. Białe pluszowe nieloty obsiadły wybrzeże. Najlepiej sprzedają się tłuste, naturalnej wielkości ptaszyska, ale schodzą też małe półgąski w kolorach: brązowym, różowym i szare brzydkie kaczątka.

Za dorodną dobrze wypasioną gęś życzę sobie 60 złotych, czyli równowartość obiadu, bo tyle w tym roku trzeba zapłacić za dorsza z frytkami w nadmorskich smażalniach ryb. Ale klienci się nie targują, płacą, płaczą i kupują. Bo najważniejsze jest szczęście córeczek, które bez wypchanej gęsi pod pachą miałyby zepsute wakacje.

Sezon dopiero się rozkręca, więc mam trochu czasu dla siebie. W przerwach między sprzedażą gęsiny pracuję nad rozprawką semestralną dla Collegium Intermarium. Piszę o wariabiliźmie ontologicznym świata przedstawionego powieści „Empuzjon”.

W swojej rozprawce stawiam tezę, że świat powieści O. Tokarczuk oparty jest na dwóch zasadach, które go konstytuują. Pierwsza – zasada ciągłej metamorfozy. Przyroda, wytwory kultury i bohaterowie podlegają nieustannym przemianom. W świecie Empuzjonu nie ma nic stałego. Wszystko płynie, zmienia swoją istotę i naturę. Jest to świat wynaturzony. Góry nad Gebersdorfem zmieniają linie swoich konturów, upodobniając się do wykresu gorączki na karcie choroby pacjenta. Pejzaż malarski na obrazie Thila zmienia kształty w zależności od czasu, osoby i uwagi z jaką się go ogląda. Zaś ulubioną lekturą głownego bohatera powieści – Mieczysława Wojnicza są Metamorfozy Apulejusza, czyli historia młodzieńca o imieniu Lucjusz zamienionego w osła.

”Mieczysław chciał być taki jak Lucjusz …zmieniać się, a mimo wszystko pozostawać sobą.” W tym kontekście nie dziwi metamorfoza Wojnicza, którego na początku książki poznajemy, jako inżyniera ze Lwowa, zaś żegnamy, jako osobę obdarzoną macicą, wyposażoną w dokumenty i sukienki Klary.

Drugą zasadą organizującą uniwersum Empuzjonu jest bizarność, czyli dziwność, dziwaczność, cudaczność. Powieściowy świat jest pełen kuriozów. Bizarność to ulubione słówko noblistki. Dziwię się, że wielbiciele twórczości pisarki jeszcze nie podchwycili tego francuskiego słówka i nie wymachują nim na lewo i prawo, jak w swoim czasie – słowem – czuły.

Powieściowe postaci noszą dziwne stroje, spożywają dziwaczne potrawy, na przykład – dania przyrządzane z glist pasożytujących w brzuchach ryb, albo spółkują z kukłami, będącymi dziwaczną ludzko-roślinną seksualną anomalią.

Nawet wizerunki świętych, przed którymi modlą się bohaterowie Empuzjonu są dziwne. Ołtarz gebersdorskiej świątyni ozdobiony jest bizarną ikoną Matki Boskiej samoczwartej, która odstręcza wiernych niezwykłą szpetotą. Zaś ulubiony Anioł Stróż z dzieciństwa małego Mieczysia ma czteropalce dłonie.

Świat powieści Tokarczuk jest, jak tytułowe Empuzy – dziwaczne, zmienne istoty przedstawione w dramacie Arystofanesa:
– Jakie one? – Pyta Dionizos
– Straszne i ciągle się zmieniają: był byk, muł potem, a teraz kobieta. Jedną nogę miał spiżową, a drugą z łajna. – Odpowiada Ksantiasz.

I taka jest ostatnia powieść noblistki – kulawa, bo wsparta na dwóch różnych nogach – spiżowej, jak narracyjny talent pisarki i gównianej, jak jej wariabilizm ontologiczny, który sugeruje, że w świecie nie ma nic stałego, i że prawdziwy byt to: Zmiana, Ruch, Nieokreśloność, a człowiek, żeby być spełnionym musi się temu poddać.
Napisałbym więcej, ale muszę kończyć, bo mam klienta na gąskę. O czym informuje
wasz bizarny straganiarz z Dziwnowa – Szarek.

Autor: Marek Szarek