Mateusz Klinowski na swojej stronie internetowej kolejny raz: nie wiadomo, czy chwali się swoimi wątpliwymi osiągnięciami, czy też skarży na to, że nie rozumieją ich Wadowiczanie. Tym razem opisuje m. in protest części mieszkańców Wadowic z powodu usunięcia busów z Placu Kościuszki w Wadowicach. Klinowski pisze m. in. „Na koniec nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o towarzyszącym sprawie wątku komediowym. W proteście przeciwko zmianom w organizacji przystanków bus zorganizowano kilkuosobową demonstrację, której organizator do dzisiaj się do niej nie przyznaje. Prowadził ją (zbiegiem okoliczności?) pracownik posła Józefa Brynkusa (Kukiz’15). Uczestnicy tego zgromadzenia przedstawiają się obecnie jako ofiary jakichś nieokreślonych, policyjnych represji. Poseł Brynkus osobiście przepytuje Policję, kto stoi za represjami, sugerując, że jest to Urząd Miejski, który o demonstracji nawet nie wiedział. Na tym i składaniu kwiatów z poprzednimi władzami Wadowic kończy się dotychczasowy wkład posła w rozwój gminy. I więcej po tym pośle raczej bym już nie oczekiwał….”

Odpowiadam mu od sprawy najważniejszej: Klinowski – burmistrzu (niestety) Wadowic – przepytywać nie przepytywałem Policji. Rozmawiałem tylko z zastępcą komendanta na temat czynności, które wszczęła wadowicka Policja wobec protestujących. Już to przedstawiałem, ale widać Klinowskiemu trzeba, jak przysłowiowemu chłopu na miedzy, łopatą kłaść wszystko do głowy:

  1. Policja jakimś dziwnym trafem, bez legitymowania kogokolwiek podczas protestu, wzywała na przesłuchania konkretne osoby, domagając się od nich informacji o organizatorze (organizatorach) protestu. No bo niczego innego nie mogła zrobić, gdyż protest przebiegał w spokojnej atmosferze. Na jakiej podstawie znała te osoby. Czyżby takie miała osiągnięcia w inwigilowaniu społeczeństwa wadowickiego?? Wątpię;
  2. Ewidentnie można te działania uznać za szykanowanie i nadgorliwość (tak samo jak legitymowanie i sprawdzanie stanu „tylko” trzeźwości miejscowego prominenta jeżdżącego na skuterze??????). W Wadowicach jakoś nigdy nie ma Policji w miejscach, które są niebezpieczne dla mieszkańców (jakoś nie widziałem patrolu w godzinach nocnych – przy lokalach, nie tylko w centrum miasta).
  3. Jeśli takie wrażenie odniósł policjant, z którym rozmawiałem o przesłuchaniach wadowiczan uczestniczących w proteście, że sugerowałem, iż to Urząd Miasta stoi za represjami, to szkoda. Faktem jest jednak, że to on sam wspomniał, bez mojej jakiejkolwiek ingerencji, iż wysłano pismo do UM z zapytaniem: czy zgłoszone zostało zgromadzenie na Placu Kościuszki??
  4. Najśmieszniej jednak wyglądało jego tłumaczenie się, no bo tak to wyglądało, a nie udzielenie informacji, w jaki sposób wadowicka Policja weszła w posiadanie informacji o proteście. Stwierdził, że otrzymali anonim, który został przyniesiony na dziennik podawczy. Anonim złożono na dzienniku podawczym, a policja nie wie, kto go złożył? To broń nas Boże przed taką Policją, która nie sprawdza, kto wchodzi do jej budynku i zostawia w niej przesyłkę. Przypominam, że zbliżają się Światowe Dni Młodzieży. Mnie jako posłowi przysyłane są do Sejmu różne listy i każdy jest sprawdzany pirotechnicznie, chemicznie itd., a wadowicka Policja nie sprawdza osób, które zostawiają jej przesyłkę????
  5. Nic mi nie wiadomo na temat tego, czy Rajmund Pollak (faktycznie do 31 marca mój zawodowy asystent, a od 1 kwietnia społeczny), który był na Placu Kościuszki w dniu demonstracji prowadził ją. A już na pewno – jeśli tak było – to nie robił tego z mojej jakiejkolwiek sugestii. Dobrze jednak się stało, że tam się pojawił, gdyż dzięki niemu wadowiczanie nie musieli się bać obecności Policji – tak bać, bo jest to człowiek zaprawiony w protestach w obronie pracowników.
  6. Zresztą proszę o to wszystkich tych, którzy w jakikolwiek sposób czują się szykanowani przez władze, by zgłaszali swoje problemy do mnie, do mojego Biura Poselskiego (Wadowice, Mickiewicza 14). Niech samorządowcy mają świadomość, że nie są bezkarni, podobnie jak posłowie.
  7. No cóż burmistrzu Klinowski – efekty moich starań jako posła widać (sprawa zbiornika Świnna Poręba), burmistrza Klinowskiego efekty też. Szkoda, że tylko jego są marne, szkodliwe dla miasta. Ich ilość jest tak ogromna, że trudno je ująć w krótkim artykule. Ja spytam tylko teraz o jedną sprawę: czy ustalono kto urządził sobie nielegalne wysypisko na ulicy Polnej w Wadowicach i czy – jeśli tak się stało – burmistrz Wadowic złożył w tej sprawie zawiadomienie do Prokuratury popełnienia przestępstwa i obciążył sprawcę kosztami wywozu śmieci???
  8. No i na koniec – niestety nie na wesoło, ale całkiem serio i smutno. Choć, jak piszą niemal wszyscy blogerzy, miejsce burmistrza Wadowic, ze względu na jego ksywkę, powinno być w namiocie, a nie w ratuszu. Niestety nie mogę stwierdzić tego, że po Klinowskim niczego się więcej nie można spodziewać. Uważam, że można i to coraz gorszych rzeczy …. Teraz tylko o takiej z pozoru drobnej sprawie.
  9. Burmistrz Klinowski ewidentnie idzie w ideologiczne ślady dziadka – ubeka. I tak, jak on próbuje zamieszać w głowach Wadowiczan. Urządził tym razem trzydniowe święto, łącząc 1 maja z 3 Majem, tak jak komuniści robili to, instalując się w Polsce po 1944 roku. Kolejnym ich krokiem było wyparcie z kanonu świąt 3 Maja. Nie chodziło tu o konstytucję z 1791 roku, ale o to, że było to święto ku czci Matki Bożej Królowej Polski. Ale burmistrzu Klinowski, jak to mówią: „dłużej klasztora niż przeora”. Nie uda ci się zagłuszyć głośną muzyką z wadowickiego rynku katolickich Wadowic. I być może wrzaski, które kazałaś wydawać w czasie Mszy świętych, spodobały się postkomuchom, to na turystach i pielgrzymach wywarły złe wrażenie. Wprost pytano: kto na to pozwolił?
  10. Jeśli burmistrzu Klinowski w pamięci wadowiczan pozostaniesz, to niewątpliwie jako nieudacznik, wielbiciel maoistowskich garniturów i ten najbardziej znany w historii burmistrz, który chciał doprowadzić do całkowitego upadku miasta, ale mu się to nie udało. Na pewno zostaniesz zapamiętany jako manipulant i niedouczony prawnik, któremu dopiero prawnik wojewody musi poprawiać błędy w samorządowej legislacji.

Dr hab. Józef Brynkus w studio Pułkownik Kukliński zwycięska misjaAutor: dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm VIII kadencji, wybrany z Ruchu Kukiz’15 w okręgu 12 (małopolska zachodnia, powiaty: myślenicki, wadowicki, suski, chrzanowski, oświęcimski). Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Doktorat otrzymał za rozprawę: Bohaterowie dziejów ojczystych w podręcznikach szkolnych XIX wieku. Habilitację uzyskał w 2014 roku za całokształt dorobku, w którym wyróżniają się prace poświęcone tożsamości i świadomości historycznej Polaków i historii komunistycznej Polski. Wygłosił kilkadziesiąt referatów na polskich i międzynarodowych konferencjach naukowych (m. in. w Berlinie, Ostrawie i Preszowie). Wydał ponad 80 publikacji naukowych (niektóre jako współautor) w języku polskim, angielskim, niemieckim i francuskim. Spośród  nich najcenniejszą jest książka wydana w 2013 r.: Komunistyczna ideologizacja a szkolna edukacja historyczna. Praca ta stawia w zupełnie nowym świetle edukację historyczną w Polsce Ludowej i same dzieje tego państwa, co spowodowane jest przywołaniem w niej dotąd nieudostępnianych źródeł historycznych. W Katedrze Edukacji historycznej zajmuje się  przygotowaniem nauczycieli do pracy w szkole. Prowadzi liczne prelekcje dla młodzieży szkolnej i różnych środowisk, w których odsłania mechanizmy funkcjonowania Polski Ludowej. Tematyka publikacji dra hab. Józefa Brynkusa m. in. dotyczy: roli jednostki w dziejach, wizji bohaterów dziejów polskich i powszechnych w edukacji historycznej oraz popularyzacji dziejów, kształtowania tożsamości i świadomości narodowej, historycznej oraz społecznej Polaków przez edukację historyczną i inne procedury upowszechniania wiedzy o przeszłości w okresie od XIX do XXI wieku, doskonalenia procesu nauczania historii, metodologii historii i historiografii oraz dziejów komunizmu w Polsce Ludowej.