Proponuję mały eksperyment i zabawę w „zgadnij, co ich łączy?”. Wymieniam bohaterów zagadki: Czesław Kiszczak, Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, Aleksander Kwaśniewski, Jakub Wojewódzki, Jerzy Owsiak.(…)Ułożyłem ten bohaterski ciąg hierarchicznie i bardziej niecierpliwym podpowiem, że nie chodzi o komunizm, czy zaangażowanie w bezpiekę. Rozwiązaniem zagadki jest wykształcenie” – Matka Kurka czyli Piotr Wielgucki w najnowszym felietonie.

Chyba nie ma dnia bez zwracania uwagi na dysproporcje w ocenianiu uczestników polskiego życia publicznego i nadal nic się nie zmienia. Polowanie na „dzielenie Polaków” przeplata się z odpuszczaniem największym blamażom „nowoczesnych”. Śledzę Internet i media niemal non stop, ale nawet do mnie kompromitacja Petru, który coś tam bredził o jakimś „Rubikoniu” dotarła z dużym poślizgiem. Humor żywcem wyjęty z zeszytów szkolnych i żadnego felietonu, na wzór Polskich Kronik Filmowych, w TVN, czy innym przekaźnikach. Cisza jak po śmierci organisty, zero szyderstwa i tematu numer jeden przez tydzień. Mało tego, Rysiek nadal wychodzi przed kamery i mówi o konieczności czytania książek, opowiada o ekonomii, filozofii i potrzebie nowoczesności. Dla odmiany ekscentryczna prawicowa posłanka Pawłowicz, nie schodzi ze „śmiesznych” nagłówków, ale nie jestem w stanie sobie przypomnieć, by chociaż raz skompromitowała się brakiem wiedzy, czy inną ignorancją. Dostaje się mojej ulubionej Krysi za pierdoły, nie mające żadnego znaczenia, dość wspomnieć słynną sałatkę. Gdyby mi na torturach zaproponowano ulgę w dwóch wariantach: nakręcimy filmik jak jesz sałatkę albo powiesz, że Cezar cokolwiek przekroczył na Rubikoniu, natychmiast poprosiłbym o sałatkę. W moderowanej, a właściwie cenzurowanej rzeczywistości z każdego idioty da się zrobić filozofa i z każdego mędrca psychopatę. Kluczem do sukcesu jest przynależność do właściwej kasty. Proponuję mały eksperyment i zabawę w „zgadnij, co ich łączy?”. Wymieniam bohaterów zagadki: Czesław Kiszczak, Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, Aleksander Kwaśniewski, Jakub Wojewódzki, Jerzy Owsiak.

Ułożyłem ten bohaterski ciąg hierarchicznie i bardziej niecierpliwym podpowiem, że nie chodzi o komunizm, czy zaangażowanie w bezpiekę. Rozwiązaniem zagadki jest wykształcenie. Kiszczak skończył zaledwie podstawówkę, Wałęsa przyzakładową zawodówkę, reszta zakończyła edukację na maturze, a ostatni sam przyznaje, że musiał dać łapówkę, aby pani z matematyki napisała mu pracę egzaminacyjną. Wyżej wymienieni występują w roli edukatorów i to te nieuki tłumaczą Polakom co jest mądre, co głupie, co jest europejskie, a co nazywa się zaściankiem. Nie ma tematu i społecznego problemu, z którym Wałęsa z Wojewódzkim, czy też Owsiak z Kwaśniewskim by sobie nie poradzili. Uchodzą za nieomylnych i głoszących prawdy objawione, ale jakoś panie z matematyki, języka polskiego, chemii, biologii i nawet WF-u na wybitnych mędrcach się nie poznały. Gdzie oni mają umieszczony zaworek geniuszu? Wszak taki najlepiej wiedzący powinien pracę klasową z „Lalki” napisać z przysłowiowym palcem w dupie. Tymczasem nie byli w stanie naskrobać rozprawki o tym, gdzie kończy się romantyzm i zaczyna pozytywizm. Nie potrafi jeden z drugim odróżnić elektronu od protonu, koralowce nazywa roślinami i delfina rybą. W przypływie intelektualnej marności ten, czy ów bierze się za historię i dopiero wtedy zaczynają się prawdziwe jaja.

Polacy pod Cedynią przywiązują do machin oblężniczych głogowskie dzieci uprowadzone przez germańskie plemię. Rubikoń forsuje Sekwanę, Powstanie Warszawskie zaczyna się w 1989 roku i kończy przewrotem majowym w 1935. Przyznam się, że nie uczyłem się w ogóle i z tego powodu jechałem na trójach w LO, miałem 1000 lepszych pomysłów na życie, niż powtarzanie formułek, ale to wszystko, co spisałem powyżej pochodzi z głowy, nie z Wikipedii. Wiedza żałosna, jeśli ją odnieść do dawnego poziomu edukacji. Pewnie moje nauczycielki z politowaniem pokiwałby głową i powtórzyły: „Oj Piotruś, Piotruś, a ty jak zawsze zdolny, ale leniwy” i nie broniłbym się przed tą słuszną diagnozą. Pytam tylko naiwnie, co taka posłanka Pihowicz może napyskować posłance Pawłowicz? Intelektualnie te Panie dzieli rów mariański, a medialnie z gruntownie wykształconej Krysi robi się idiotkę, by z głupiutkiej gąski Pihowicz uczynić Safonę. Ktoś w tej nowej Polskiej Telewizji chyba powinien się zreflektować i zacząć pokazywać pustkę „nowoczesnych mędrców”. Zadanie jest naprawdę proste wystarczy przyłożyć kierunkowy mikrofon do czaszki i nagrać echo.

Źródło: portal kontrowersje.net