W dniu 29 grudnia 2012 roku rozpadł się duży meteoryt i spadł na wieś Araganwila, która znajduje się kilka kilometrów od historycznego starożytnego miasta Polonnaruwa na Sri Lance. Będąc w listopadzie 2016 roku na Sri Lance w drodze do historycznego miejsca Sigirija, wstąpiłem również do Polonnaruwa, aby obejrzeć ruiny tego królestwa. Starożytne miasto Polonnaruwa zostało w 1982 r wpisane na listę zabytków światowego dziedzictwa UNESCO. Wracając do meteorytu to dwanaście dni po tym, jak meteoryt Polonnaruwa „zauważono spadający” na Ziemię, Chandra Wickramasinghe opublikował w internetowym dzienniku naukowym „Journal of Cosmology”, że po przestudiowaniu niektórych odłamów pod mikroskopem elektronowym jego zespół odkrył skamieniałe okrzemki (mikroskopijny fitoplankton czy też kosmiczne algi) wewnątrz meteorytu, a także podobne komórki. do tych znalezionych w Czerwonym Deszczu w Kerali, który spadł w 2001 roku. Ponadto jego zespół naukowców poinformował w osobnym artykule, że są pewni, że jest to meteoryt pochodzący z komety i że zawiera on również żywe okrzemki.
Twierdzenia, że skała jest meteorytem, są odrzucane przez niektórych naukowców, chociaż przyznają, ze formy znalezione w tym meteorycie rzeczywiście są okrzemkami, lecz mogło dojść do skażenia wodą. Podobne kamienie mogą zaś tworzyć się np. podczas uderzenia pioruna. Jednak świadkowie bronią odkrycia, argumentując, że w tym okresie nie było tam burzy, a gorąco błyskawicy zniszczyłoby skamieliny. Nadto niektórzy naukowcy twierdzą, że może to być skała ziemska, która kiedyś została wyrzucona w przestrzeń kosmiczną po upadku i uderzeniu dużego meteorytu na Ziemię. Naukowcy podkreślają, że artykuł badawczy Wickramasinghe nie był recenzowany przez ekspertów przed publikacją i na początku pojawiły się twierdzenia, że artykuł Wickramasinghe nie był badaniem meteorytu, ale jakiejś ziemskiej skały. Naukowcy z Wydziału Geologii Uniwersytetu Peradeniya oraz Wydziału Medycyny Sądowej, a także Instytutu Nowoczesnych Technologii im. Arthura C. Clarke’a na Sri Lance zbadali fragmenty rzekomego meteorytu i doszli do wniosku, że jest to ziemska skała uformowana w wyniku uderzenia pioruna ( fulguryt). Ale czy na pewno, gdyż jest też wiele znaków zapytania w tej sprawie.
Warto na wstępie podkreślić, że są jeszcze inne kosmiczne zagadki, które spędzają sen z powiek wielu naukowców, nie tylko w sprawie tego meteorytu, ale również innych niezwykłych obiektów spadających na Ziemię. Wielu naukowców wypowiada się, że widzą i badają po raz pierwszy w życiu nieprawdopodobne substancje. Od wieków ludzie rejestrują i opowiadają w różnych częściach świata o różnych substancjach odnalezionych w miejscach upadku deszczu meteorytów lub też w związku z niewytłumaczalnymi zjawiskami na niebie. Czasem znajdują galaretowatą maż a czasem obserwują czerwony deszcz. Co to spada z nieba i zaprząta wielu ludziom umysły i jaki to ma związek z meteorytami.. Zgodnie z przyjętym nazewnictwem chodzi o tzw Gwiezdną galaretę lub też jak to zostało nazwane wiele wieków temu przez Walijczyków pwdre ser co w bezpośrednim tłumaczeniu oznacza Gnijącą Gwiazdę lub też Gwiezdne Odchody czy np. w Meksyku Odchody Księżycowe. Obserwowany jest także czasem Czerwony Deszcz. Określenie pwdre ser zostało po raz pierwszy użyte w Walii przez tamtejszych pasterzy, którzy mieli częstą możliwość spotkań ze zgniłymi gwiazdami. Niemniej jednak galareta ta znikała w tajemniczy sposób w kilkanaście minut do kilka godzin po rzekomym upadku wskutek wyparowania lub innego podobnego procesu. Zgniłą gwiazdę odnajdywano najczęściej o poranku, stąd też przyjęło się, że materiał ten dostarczony został na ziemię przez spadającą gwiazdę czyli meteoryt. Jak wygląda ta materia. Otóż bardzo niepozornie, jest to mleczna, przezroczysta, czasem w jasnych kolorach galaretka pojawiająca przy okazji spadku meteorytu lub deszczu meteorytów, burzy lub też innych zjawisk obserwowanych na niebie. Czasem o bardzo nieprzyjemnym zapachu, przy dotyku często zamieniająca się w substancję płynną. Wiele opowieści o gwiezdnej galarecie pochodzi odkąd powstało pismo, ale te bardzo szczegółowe zaczynają się od średniowiecza. Jednak do najbardziej nam bliskich i mogących być zbadanymi należą opisy zaczynające się w latach 50-tych ubiegłego wieku. Do najlepiej poznanych pod względem naukowym i rozgłosu należą jednak takie zdarzenia jak poniżej.
– Przypadek zauważenia przez policjantów spadku gwiezdnej galarety w 1950 roku w Filadelfii w USA, która po 25 minutach zniknęła, na podstawie tej relacji nakręcono słynny horror The Blob czyli w bezpośrednim tłumaczeniu Kropla.
– Przypadek z Oakville w USA, gdzie po deszczu meteorytów wielu mieszkańców miasta zauważyło na drzewach wiszącą maż przypominającą galaretowatą substancję i wielu z nich po dotknięciu tej substancji musiało być hospitalizowanych, gdyż mało zawroty głowy. Substancja ta została zbadana i stwierdzono w niej dwie bakterie pochodzenia ziemskiego. Według wypowiedzi naukowców badających tę substancję mógł być to rodzaj substancji tzw matrycy, która zabsorbowała ziemskie bakterie. Nadto w innej próbce stwierdzono komórkę eukariotyczną białej krwinki, jednak substancja nagle wyparowała. Według naukowców żywa komórka mogłaby przetrwać jedynie we wnętrzu meteorytu w tzw. zamarzniętym rdzeniu. Czyżby panspermia!!!!
– Deszcz meteorytów z 28 września 1969 z Murchison w Australii, kiedy to zauważono kulę ognia a chwilę później spadł na ziemię deszcz meteorytów. Meteoryty miały zapach siarkowodoru czyli jak się to popularnie mówi zgniłych jaj. Po dokładnym ponownym zbadaniu kilka lat temu tychże meteorytów odkryto włókniste formy oprócz wcześniej odkrytych aminokwasów. Należy zaznaczyć, że podobne formy włókniste zawiera również jeden z meteorytów znalezionych we Francji, czyli według niektórych naukowców mogą to być skamieniałe prymitywne formy mikroorganizmów. Wartym podkreślenia jest fakt, iż meteoryt ten jest starszy od naszego Układu Słonecznego!!!
Jeżeli chodzi o wspomniany na wstępie krwawy deszcz to bardzo głośnym zdarzeniem był taki deszcz, który zaczął się w dniu 25 lipca 2001 roku w Stanie Kerala na południu Indii. W tym dniu mieszkańców zaskoczył głośny huk, podobny do mocnego wyładowania atmosferycznego oraz jasny błysk. Niektórzy zauważyli w tym momencie opadające liście z czubków drzew, jakby były popalone a po kilku sekundach spadł ulewny, czerwony deszcz. Deszcz ten zabarwiał ubrania na kolor w odcieniu czerwieni i różu. W tym dniu zjawisko to trwało ok. 20-25 minut jednak powtarzało się w kolejnych dniach na terenie południowych Indii aż do 23 września 2001roku. W związku z paniką rząd Indii powołał komisję do zbadania tego zjawiska, ale również niezależni naukowcy zaczęli to badać. Teksty zródłowe podają, że sprawą zajmowały sie uniwersytety: Cardiff i Sheffield w Wielkiej Brytanii, Uniwersytet Mahatmy Gandhiego w Kottayam w Kerali oraz ośrodek badawczy CESS – Center for Earth Science Studies w Thiruvananthapuram. Według wierzeń hinduskich deszcz ten oznaczał początek ery zniszczenia czyli Ery Kali Yugi.
Niezależni naukowcy byli w szoku po zbadaniu próbek tego deszczu. Okazało się, że czerwony płyn zawierał owalne i okrągłe komórki z wgłębieniem w środku. Zbadano skład chemiczny tych komórek i stwierdzono, że składają się głównie z węgla, tlenu, wodoru, azotu, krzemu, chloru, wapnia, magnezu, żelaza, aluminium, sodu, potasu, niklu, manganu, tytanu, chromu i miedzi. Zawierały też aminokwasy: fenyloalaninę, kwas glutaminowy, argininę, serynę, kwas asparaginowy, treoninę. Nie było za to DNA ani RNA, co jest niewiarygodne, dlatego, że komórki te żyły. Po podgrzaniu do, jak podają źródła, temperatury 320 st. C , zaczęły sie namnażać i być może to był zakres ich temperatury do namnażania. Co ciekawe nie rozmnażały się jak normalne komórki przez podział, nie zamieniały sie w gamety jak to ma miejsce u niektórych glonów i grzybów, ale w środku każdej komórki pojawiało się i rosło kilka nowych komórek, które rozrywały komórkę w której urosły. Z takim czymś spotkano się po raz pierwszy. Przyjmuje się że na Keralę przez 2 miesiące spadło 50 ton cząstek nieznanego pochodzenia. Osuszony osad zawierał w sobie blisko dziewięć milionów tajemniczych cząstek na każdy milimetr. Rząd indyjski przyjął jednak, że mogły to być zarodniki komórek alg z gatunku trentepolia, które nadały specyficznego, czerwonego zabarwienia. Badacze niezależni natomiast, że czerwone drobinki są gwiezdnym pyłem zawierającym pierwiastki węgla, wapnia i krzemu oraz metale ciężkie, takie jak nikiel, miedź czy chrom. Nikiel moim zdaniem jest tym elementem, który również przesądza o pozaziemskim pochodzeniu tego materiału. Każdą znalezioną na Ziemi podejrzaną o pozaziemskie pochodzenie próbkę pierwsze bada się czy zawiera nikiel co świadczy że jest to prawdopodobnie meteoryt. Jednak wielu ludzi na świecie wierzy, że były to zarodniki istot pozaziemskich lub krew pochodzenia domniemanych mieszkańców kosmosu. Kiedy w 2016 roku odwiedziłem Keralę pamięć o tym zdarzeniu była wciąż żywa i niektórzy moi respondenci opowiadali o tym z dreszczem emocji i strachem. Jeżeli chodzi o starożytne przekazy to już Homer pisał, że za pomocą czerwonego deszczu Zeus przestrzegał wojowników przed krwawą bitwą. Z kolei w późnośredniowiecznych Niemczech, pojawienie się krwawego deszczu zwiastować miało nadejście „Czarnej śmierci”, która zredukowała stan ludności Starego kontynentu o jedną trzecią.
Kronikarz Grzegorz z Tours pisze o przerażającym wydarzeniu, które miało miejsce w Paryżu w roku 582. Jak donosi, „z chmur lała się wówczas krew, spadając na ubrania kobiet i mężczyzn, którzy pozbywali się ich w przerażeniu”. Na przełomie XVI i XVII w. odnotowano ponad sto przypadków wystąpienia krwawych opadów.
Zapiski dotyczące krwawego deszczu można znaleźć również w kronikach w Anglii gdzie deszcze takie były już odnotowane w 1176 roku, deszcz wtedy padał przez dwie godziny również takie zjawisko wystąpiło w 1653 roku. Nadto często był odczuwalny diabelski zapach siarki. Tutaj można by przeanalizować, czy przypadkiem nie powiązać tych zjawisk z występującymi epidemiami tajemniczych chorób „czarnej śmierci” i wymieraniem dużej ilości populacji. Jak już podałem powyżej na przykładzie zapisu z Niemiec.
Przy okazji należy też wspomnieć o opadach z nieba tzw anielskich włosów co zaczęto łączyć ze zjawiskiem UFO. Najsłynniejszy tego typu incydent miał miejsce we francuskim mieście Oloron w roku 1952. Wielu świadków zaobserwowało wtedy dziwną, „puszystą” chmurkę, nad którą unosił się cylindryczny obiekt otoczony licznymi czerwonymi punktami. Niektórzy ludzie obserwujący zjawisko przy pomocy lornetki zauważyli, że punkty były w rzeczywistości małymi „latającymi spodkami” otoczonymi żółtawymi pierścieniami. Wkrótce z nieba zaczęły spadać nici delikatnej substancji, osiadając na drutach, gałęziach i dachach okolicznych domów. Próbowano zebrać próbki tych nici. Tak jak w przypadku anielskich włosów tak też w przypadku gwiezdnej galarety substancje te bardzo szybko znikały lub się rozkładały.
Jest XXI wiek w którym nauka potrafi czynić prawie cuda, ale od wieków nie możemy się nic praktycznie dowiedzieć o wyżej wspomnianych kosmicznych przybyszach.
W starożytnych księgach, historycznych zapiskach i gazetach a także w Internecie można znaleźć wiele opisów tego zjawiska, praktycznie podobnych do siebie a jednak na przestrzeni naszych dziejów nadal nie wiemy prawie nic na temat tych zjawisk.
Podsumowując, wiemy już że z reguły jest to substancja bez zapachu jak również opisywana czasem jako galareta o przykrym zapachu, że w jej bezpośrednim sąsiedztwie czasem nie da się oddychać, a sam odór powoduje mdłości i zawroty głowy. Po jakimś czasie substancja zmienia kolor na ciemniejszy czasem krwistoczerwony i wkrótce zaczyna się rozkładać. Czasem znika po kilku chwilach a czasem kilku dniach, później pozostawiając po sobie tylko ciemną plamę na trawie. Właśnie coś takiego widziałem w okresie młodości w Beskidzie Małym w pobliżu Wadowic i nie był to tzw żabi skrzek co początkowo przyjąłem za pewnik, ale wtedy nie miałem jeszcze wiedzy na ten temat.
Należy zaznaczyć, że na terenie Polski również odnotowano wiele przypadków gwiezdnej galarety jednak możliwe, że sprawa była bagatelizowana przez niewiedzę czy też brak informacji o gwiezdnej galarecie dlatego też nie była rejestrowana i opisywana. Należy tutaj jednak przytoczyć opisany ciekawy przypadek pwdre ser przez Bronisława Rzepeckiego i Krzysztofa Piechotę w pracy „UFO nad Polską” (Białystok 1996) tj pewien incydent z czasów I wojny światowej: … pewne okoliczności wskazują na miesiące letnie 1914 roku. W okolicy Blachowni k./Częstochowy grupa wiejskich chłopców bawiła się wieczorem w berka – piszą oni – Nagle nad pobliskim lasem ukazała się purpurowa łuna, która w chwile później przybrała ostry, niebieskawy odcień. Wkrótce zza wierzchołków drzew wyleciał z cichym, ale wyraźnym świstem, okrągły, nieokreślonej wielkości, ale jaskrawo świecący obiekt. […] Chłopcy pobiegli na miejsce upadku meteorytu i znaleźli tam nieforemną grudę nieznanej substancji, wielkości dwóch męskich pięści. Była to galaretowata masa, lepka w dotyku, świecąca zielonym, fosforyzującym światłem i nie posiadająca żadnego zapachu. Z upływem czasu zmniejszała swą objętość i w ciągu godziny znikła zupełnie. [A. Trepka – „Latające spodki nad Polską?” – „Wieczór Wybrzeża”, styczeń-luty1959].
Czy jest to już nanotechnologiczne zbudowana i przetworzona substancja biologiczna. Czy są to tylko odpady biologiczne. Wiadomo tylko, że docierają do naszej Ziemi jakieś substancje i na dodatek zawierają one organizmy żywe nie należące do żadnej grupy żywych organizmów ziemskich co jest o dziwo bagatelizowane przez władze (a może i nie) a także przez niektóre środowiska naukowe. Wydaje mi się, że sprawą należy się zająć poważnie i wnikliwie nagłaśniając w prasie niezależnej, tak, aby podchodzić do każdej informacji ze zrozumieniem wciągając w to zagadnienie niezależnych naukowców. Co ciekawe w grudniu 2019 roku podano do publicznej wiadomości, że naukowcy ustalili organizm, który, potrafi przeżyć, jedząc… meteoryty. Mikroorganizm Metallosphaera sedula przejawia nietypowe zamiłowania pokarmowe. Organizm żywi się bowiem minerałami. I to nie byle drobinkami pochodzącymi z granitu w ogródku, ale także fragmentami kosmicznych skał. Wspomniany gatunek od razu przykuł ich uwagę jako potencjalny chętny do konsumpcji kosmicznych skał. Metallosphaera sedula został odkryty po raz pierwszy na polu wulkanicznym we Włoszech.
Zespół naukowców z Uniwersytetu Wiedeńskiego pod kierownictwem doktor Tetyany Milojevic zauważyli, że organizm jest nadzwyczaj tolerancyjny na metale ciężkie. Do przeprowadzenia doświadczeń wykorzystano meteoryt pochodzący z Sahary o symbolu NWA 1172, który zawierał różne metale. Po przeprowadzeniu doświadczeń okazało się, że populacja archeonu rośnie na pożywieniu z meteorytu znacznie szybciej niż w próbce kontrolnej z chalkopirytu, dając podstawę, by sądzić, że w kosmosie mogą istnieć mikroorganizmy, które mają podobne żywnościowe upodobania i mogły one już trafić wraz z kosmicznymi skałami na Ziemię. Odrębnym zagadnieniem jest odporność na niskie temperatury kosmiczne niektórych organizmów ziemskich z czego można przypuszczać, że takie organizmy mogą już istnieć i to w dużej ilości w kosmosie. Typowym przykładem jest tutaj Niesporczak, który potrafi przeżyć w różnych ekstremalnych warunkach w tym w kosmosie. Mało tego posiada również część DNA nieznanego na Ziemi.
Zachodzi też pytanie jak niebezpieczne mogą być meteoryty, otóż w trakcie XXIX Międzynarodowego Sympozjum Polarnego, które odbyło się w Krakowie w 2003 roku wygłosiłem referat na temat Statusu prawnego meteorytów znajdowanych na obszarach polarnych. Dlaczego jest to bardzo ważne, również i dla nauki polskiej od wielu lat obecnej na tamtych terenach. Polska posiada szereg stacji badawczych oraz jest pełnoprawnym członkiem Traktatu Antarktycznego, do którego przystąpiła w 1961 roku. Otóż od 1969 roku zaczęto masowo odkrywać meteoryty na Antarktydzie. W grudniu 1984 roku znaleziono słynny meteoryt marsjański o symbolu ALH84001 w którym odkryto prymitywne formy życia. Spowodowało to przyjęcie na XXIV Antarktycznym Spotkaniu Konsultacyjnym rezolucji nr 3(2001) w roku 2001 w Sankt Petersburgu określającej, że meteoryty na Antarktydzie są pod szczególną ochroną. Wytypowano kilka laboratoriów w których są one przechowywane i tylko państwa będące członkami Układu Antarktycznego mogą poszukiwać i zbierać meteoryty. Postulowałem w swoim referacie aby wszystkie polskie wyprawy miały to wpisane jako jedno z zadań. Otóż o co w tym wszystkim chodzi. Mianowicie na Antarktydzie są odnajdywane meteoryty, które upadły nawet ponad 10 000 lat temu. Środek kontynentu jest ogromnym wzniesieniem i lodowce spływające do brzegów natrafiają na różne przeszkody w tym grzbiety górskie i wtedy taki lodowiec podwija się odkrywając swoją zawartość. Czarne kamienie w lodzie to meteoryty, bardzo łatwe do znalezienia, Ale dlaczego taka ochrona, otóż meteoryty te mogą przechowywać nawet i niebezpieczne substancje czy też formy życia kosmicznego. Nadto dodatkowym tematem dotyczącym meteorytów jest pytanie, czy w meteorytach nadal dochodzi do naszej planety Panspermia?.
Zródła:
- A. Kotowiecki, – Sri Lanka – w sanskrycie znaczy „olśniewający kraj”, http://pressmania.pl/sri-lanka-w-sanskrycie-znaczy-olsniewajacy-kraj/?fbclid=IwAR1JQHTsbUxiAX5S8rWP60Oez3GRODrcCC3XmU0pRxibRz2B8gj6kd4BPag – (dostęp 15-11-2022)
- A. Kotowiecki, Gwiezdna galareta, czerwony deszcz i inne tajemnicze spady. Nieznany Świat nr 6/2020 str.42-44.
- N. C. Wickramasinghe, Chandra; J. Wallis; D.H. Wallis; M.K. Wallis; et al. (13 January 2013). „On the cometary origin of the Polonnaruwa meteorite” https://web.archive.org/web/20190806034705/http://journalofcosmology.com/JOC21/Polonn2.pdf – (dostęp 15-11-2022)
- Walter Jayawardhana (13 January 2013). „Polonnaruwa meteorite with evidence of life from outer space described the most important find in 500 years”. https://www.lankaweb.com/news/items/2013/01/13/polonnaruwa-meteorite-with-evidence-of-life-from-outer-space-described-the-most-important-find-in-500-years/ – (dostęp 15-11-2022)
- N.C. Wickramasinghe, N.C.; J. Wallis; N. Miyake; Anthony Oldroyd; et al. (4 February 2013). „Authenticity of the life-bearing Polonnaruwa meteorite”, https://web.archive.org/web/20130705172655/http://journalofcosmology.com/JOC21/Polonnaruwa5R.pdf – (dostęp 15-11-2022)
- Meteorite or meteowrong?. Department of Earth and Planetary Sciences, Washington University in St. Louis. https://meteorites.wustl.edu/id/quartz.htm – (dostęp 15-11-2022)
- Gentleman, Amelia; McKie, Robin (5 March 2006). „Red rain could prove that aliens have landed” https://www.theguardian.com/science/2006/mar/05/spaceexploration.theobserver – (dostęp 15-11-2022)
- Godfrey Louis, A. Santhosh Kumar (Mahatma Gandhi University, Kottayam, India), The red rain phenomenon of Kerala and its possible extraterrestrial origin, https://arxiv.org/abs/astro-ph/0601022
- Sampath, S.; Abraham, T. K; Sasi Kuma; V. & Mohanan, C.N. (2001). „Coloured Rain: A Report on the Phenomenon”, https://web.archive.org/web/20060613135746/http://www.geocities.com/iamgoddard/Sampath2001.pdf – – (dostęp 15-11-2022)
- „Red Rain in Sri Lanka in 2012”. Fabpretty.com. 31 December 2012, https://web.archive.org/web/20151020052548/http://www.fabpretty.com/mystery/red-rain-in-sri-lanka-in-2012/ – (dostęp 15-11-2022)
- DiGregorio, Barry E. (2007). „What made the rain red in India? Isotopic analysis points to a terrestrial origin for the unusual organic particles that coloured the rain like blood”. Analytical Chemistry. 79 (9): 3238. doi:10.1021/ac071901u. PMID 17523227, https://pubs.acs.org/doi/10.1021/ac071901u – (dostęp 15-11-2022)
- FOSSILS IN METEORITE, https://www.youtube.com/watch?v=Xz-ZssSJ2CY
- Polonnaruwa Meteorite Landing Described by Monk, https://www.youtube.com/watch?v=HSWAK4Gv1ek – (dostęp 15-11-2022)
- Wikipedia









Zostaw komentarz