Czasy się zmieniają, co jasne. W tym także zdziwienia. Od wczoraj mnóstwo osób się strasznie dziwi, że Michnik kochał Jaruzelskiego, z wzajemnością zresztą.

I jak to możliwe, że t a c y ludzie mogli się wzajemnie szanować, lubić i wspierać. A nawet całować.

No tak.

Dla współczesnych czytelników GW to musi być dość niezrozumiałe, o ile w ogóle wiedzą kim był Jaruzelski.

Dla osób z mojego pokolenia, to żadna rewelacja, a własciwie informacja warta jedynie znudzonego ziewnięcia. Bo ja pamiętam jak dawno, dawno temu, kiedy jeszcze świeża była pamięć o zamordowanych księżach, o meczeństwie księdza Popiełuszki, o mordowaniu kilkunastoletnich chłopców , bo byli dziećmi niechętnych komunistom rodziców, Michnik krzyczał do fotografujacych Jaruzelskiego fotoreporterów (cytuję): Odpierdolcie sie od generała! I na znak solidarności z generałem wsiadł do jego limuzyny, aby pojechać z nim w miejsce, gdzie mogli nadal się solidaryzować.

Ja pamietam, jak Lech Wałesa zakazał GW używać znaczka Solidarności, bo to, co wypisywała, bylo godne Michnika, ale nie nadawało sie do czytania dla człowieka, który miał ociupinkę przyzwoitości w rozumie, sercu i sumieniu.

Nie ogladałam wczorajszego reportażu do końca, bo mnie brzydził bardziej od łyżki rycyny czy tranu. Ja to wszystko wiem, od dziesiątków lat. A czy przekonalo to jakiegokolwiek czytelnika GW?

Watpię. Bo albo lubi tran i rycyne, albo jest młody i nie ma zielonego pojęcia kim byli Kiszczak, Jaruzelski, Kociołek, Cyrankiewicz, że nie wspomnę o jeszcze wcześniejszych katach i oprawcach polskich patriotów. Nazwiska można mnożyć w tak długą listę, że też robi sie niedobrze jak od rycyny czy tranu.

Ale nawet szkoda wymieniać, bo przecież żadna sprawiedliwość ich nie dosięgnie, a gdyby nawet mogła, to znajdzie się tak wielu obrońców. Także i teraz. I nie tylko wsród „niezależnych” sędziów.

Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.