Stare, polskie przysłowie w realiach XXI-wiecznej Polski powinno mieć nieco inne brzmienie: co może Jan Józef Grzyb, to nie ty, obywatelu*.

Najbardziej znany przypadek uzasadniający racjonalność tego przysłowia ma miejsce w Hajnówce. Barbara Poleszuk została skazana prawomocnie na 4 miesiące pozbawienia wolności za czynną napaść na funkcjonariusza publicznego.

Wg znanych mi przekazów medialnych tą „czynną napaść” stanowiło… nieznaczne zadrapanie funkcjonariusza policji.

Gazeta Polska Codziennie pisała o tym wydarzeniu.

Cztery miesiące aresztu – taką karę orzekł sąd dla Barbary Poleszuk, działaczki patriotycznej z Hajnówki, za to, że w 2016 r. miała podrapać policjanta w rękę. Sprawa jest bulwersująca, ponieważ nie ma jednoznacznych dowodów potwierdzających winę 26-letniej kobiety. – Pani Barbara Poleszuk jest więźniem politycznym! Na wyrok skazujący mogły wpłynąć jej poglądy – mówi „Codziennej” prof. Wojciech Polak z Kolegium IPN.

Na początku lipca 2016 r. w Białowieży zarząd główny Białoruskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego w Polsce oraz Białowieski Ośrodek Kultury zorganizowały imprezę o nazwie „Kupale”. Podczas niej doszło do incydentu między uczestnikami wydarzenia a ochraniającą je policją. Według świadków zdarzenia funkcjonariusze w brutalny sposób zaatakowali jednego ze znajdujących się na imprezie mężczyzn, a następnie obezwładnili go i skuli kajdankami. Osoby z tłumu, widząc to, apelowały do policjantów, aby bezpodstawnie nie używali siły ani sprzętu w postaci gumowych pałek, którymi miał zostać uderzony zatrzymany.

W trakcie wymiany zdań jeden z nieumundurowanych funkcjonariuszy z zaskoczenia obezwładnił Barbarę Poleszuk, po czym oświadczył, że ona również jest zatrzymana. Natychmiast pojawiła się matka działaczki patriotycznej, która zadeklarowała, że pojedzie z córką na komisariat. Już w radiowozie Barbara Poleszuk miała zaatakować policjanta, czego skutkiem było… zadrapanie na ręce.

Barbarę Poleszuk skazano za to przestępstwo na cztery miesiące więzienia. Wyrok przed sądem w Hajnówce zapadł w sierpniu 2017 r., a 26-latka do więzienia trafiła 26 października br., na dwa dni przed ślubem swojego brata.

https://niezalezna.pl/246174-szokujacy-wyrok-do-wiezienia-za-podrapanie-policjanta-a-tymczasem-kodziarze-i-obywatele-rp

Konstytucja z 1997 r. pozwalałaby na przypuszczenie, że równie surowo zostaną potraktowani inni sprawcy policyjnych otarć, zadrapań, siniaków itp.

Wszak zgodnie z art. 32 Konstytucji:

 Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

Tymczasem przypadek Barbary Poleszuk wydaje się być odosobniony.

Pomijam przypadki masowego uniewinniania członków los starcos desperados Pawła Kasprzaka, usiłujących zablokować legalne manifestacje.

Ale w kontekście sprawy Barbary Poleszuk warto przypomnieć w końcu niezbyt odległe, bo pochodzące z 2015 roku (jeszcze za rządów PO-PSL) prawomocne rozstrzygnięcie SO w Warszawie dotyczące Roberta Biedronia. W chwili zdarzenia jeszcze skromnego działacza LGBTQ, w chwili wyrokowania zaś prezydenta Słupska.

Biedroń był oskarżony o to, że zdaniem prokuratury chwycił policjanta i próbować mu wyrwać pałkę, a potem uderzył go w twarz.

Prezydent Słupska uniewinniony został już w pierwszej instancji, albowiem zdaniem sędziego Marka Krysztofiuka „wszelkie niedające się usunąć wątpliwości sąd zmuszony jest rozstrzygać na korzyść oskarżonego”. Poza tym „aby stwierdzić przestępstwo naruszenia nietykalności, niezbędne jest udowodnienie zamiaru sprawcy – bezpośredniego lub ewentualnego. Sprawca musi zatem chcieć popełnić taki czyn, ewentualnie przewidywać możliwość jego popełnienia i godzić się z tym.”

O tym, jak bardzo na wyroku odcisnął piętno rozpowszechniany przez lewicę „wzorzec dobrego geja” (zupełnie tak, jakby na czele 90% ruchów faszystowskich nie stali… geje! A w przeszłości nie było ich pośród nazistów!) świadczą słowa pana sędziego, że Biedroń nie mógł pobić policjanta z uwagi na to, jakie środowiska reprezentuje.

Sąd Okręgowy oddalił jednak złożoną apelację.

Przed wydaniem wyroku reprezentujący oskarżonego prezydenta Słupska Roberta Biedronia mec. Jacek Dubois powiedział m.in.:

– W apelacjach nie ma zarzutów, lecz jakaś fikcja literacka, o tym, że mój klient był zły, a swoją złość wyładował na funkcjonariuszu policji. Nie ma na to śladu dowodów. (…) To była sytuacja dynamiczna, a dla mojego klienta przykra, bo doświadczył siłowej interwencji policji, skucia w kajdanki, obrażania i nocy na komisariacie. Dotychczasowy dorobek mojego klienta wskazuje, że jego filozofią jest przeciwdziałanie przemocy. Dlatego uważam, że sąd I instancji dokonał prawidłowych ustaleń, wyrok jest słuszny.

Uzasadniając prawomocny wyrok sądu II instancji sędzia Piotr Raczkowski powiedział:

– Ustalenia sądu I instancji są prawidłowe. Nie ma żadnego dowodu, że doszło do naruszenia nietykalności cielesnej policjanta, czyli świadomego ataku na niego. Sąd dokonał prawidłowych ustaleń i nie sposób zarzucić mu nawet pomyłki. (…) Nie można mówić o błędzie w ustaleniach, bo sąd bezspornie przyjął, że Robert Biedroń nie uderzył, lecz dotknął twarzy policjanta, co być może było nieudolnym działaniem, ale w apelacji oskarżycieli nie ma żadnych innych twierdzeń uzasadniających przyjęcie, że doszło do naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza.

Gdyby więc zastosować taką samą normę oceny zachowań, jaką warszawskie sądy zastosowały wobec ówczesnego prezydenta Słupska, do p. Barbary Poleszuk, należałoby uznać, że jedynie pogłaskała policjanta po ręce, a ewentualne zaczerwienienie powstało dlatego, że miała lekko zadarty paznokieć na środkowym palcu prawej/lewej dłoni (niepotrzebne skreślić).

Ale przecież nie od wczoraj wiadomo, że polski sędzia przede wszystkim patrzy nie na zebrane dowody w sprawie, ale na osobę oskarżonego.

Jak stwierdził sędzia SR w Warszawie Marek Krysztofiuk Biedroń nie mógł pobić policjanta z uwagi na to, jakie środowiska reprezentuje.

Z kolei skazujący Barbarę Poleszuk sąd najwyraźniej wyszedł z założenia, że środowiska patriotyczne to kibole, faszyści, ksenofobowie, nacjonaliści itp.

Jednym słowem taka banditierka.

Zatem Barbara Poleszuk mogła podrapać policjanta z uwagi na to, jakie środowiska reprezentuje.

To (nie tylko) moim zdaniem był zasadniczy dowód w jej sprawie. Nie zadrapanie, ale kojarzona z nią przynależność polityczna.

Niewłaściwa zdaniem sądów obu instancji.

Kolejny przykład, wskazujący na to, jak jesteśmy traktowani przez sądy w zależności od ideologii uznawanej przez sędziego za właściwą, ma miejsce w Warszawie.

Przed Sądem w Warszawie rozpoczął się proces Władysława Frasyniuka oskarżonego o naruszenie nietykalności dwóch umundurowanych policjantów. Chodzi o incydenty podczas kontrmanifestacji wobec marszu smoleńskiego 10 czerwca 2017 r.

Akt oskarżenia dotyczy naruszenia nietykalności dwóch funkcjonariuszy podczas wykonywania czynności służbowych – popchnięcia rękami, przepychania i kopnięcia jednego z tych policjantów. Oskarżenie trafiło w czerwcu do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Oskarżonemu grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

Frasyniuk poinformował wczoraj, że nie przyznaje się do winy. Podkreślił, że „to nie jest proces o pobicie policjantów czy wierzganie nogami, nie jest to też proces o używanie słów obraźliwych, np. konstytucja”.

To proces, który ma zastraszyć obywateli broniących wolności i prawa do zgromadzeń – grzmiał Władysław Frasyniuk.

Ocenił również, że prokurator w tym procesie „służy rujnowaniu państwa prawa”.

http://telewizjarepublika.pl/skandal-przed-sadem-frasyniuk-oskarzony-o-naruszenie-nietykalnosci-policjantow-ocenil-ze-prokurator-sluzy-rujnowaniu-panstwa-prawa,72861.html

Mijają trzy lata szumnie zapowiadanej „dobrej zmiany”. Tymczasem u nas, na prowincji, praktycznie dalej po staremu.

Te same twarze, czasem tylko w nieco innej konfiguracji.

Najgorsze jednak, że metody pozostały.

Nie da się bowiem zmienić w trzy lata tego, co wzrastało od 1989 roku, wtedy zresztą mając już solidne korzenie.

Tymczasem zamiast parcia na rzeczywistą reformę sądów, wymuszającego nie tylko wymianę kadr (bez zmiany systemu należałoby je chyba cyklicznie rozstrzeliwywać tak, jak czynił to „wujaszek Joe”), środowiska patriotyczne wnoszą do PAD…. petycję o ułaskawienie Barbary Poleszuk.

A to oznacza, że godzimy się na gaszenie najbardziej widocznych ognisk zamiast likwidacji pożaru.

Przy czym trzeba pamiętać, że jeśli w wyborach 2020 roku PAD zostanie zastąpiony przez Komorowskiego lub jakąś mniej lub bardziej udaną jego kopię droga amnestyjna zostanie zamknięta.

Jedyną realną zmianą może być tylko wprowadzenie sądów przysięgłych.

Teraz.

20.11 2018

________________________

* co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie.