Po dekadzie MIROSH ponownie chce rozgrzać muzyczną scenę! Mirosław Świerguła, artysta z Oświęcimia, który eksperymentował z elektroniką, ambientem i mrocznymi pejzażami dźwiękowymi, wraca do pseudonimu sprzed lat. Tym razem zaprasza słuchaczy do świata latino, tanecznych rytmów i letniej energii. Już w piątek premiera singla „Fale, Loki, Koki”!

Są takie powroty, które zaczynają się od nostalgii. Są też takie, które rodzą się z przekonania, że życie nie zamierza czekać, aż spełnimy wszystkie marzenia. Historia MIROSŁAWA ŚWIERGUŁY należy właśnie do tej drugiej kategorii. Artysta wraca po dziesięciu latach, ale nie po to, by odtwarzać przeszłość nuta po nucie. Chce otworzyć nowe drzwi, zmienić muzyczny kierunek i sprawdzić, dokąd zaprowadzi go rytm.

A skoro w grę wchodzą latino, taniec i przebojowa energia, na horyzoncie pojawia się nazwisko, które samo wywołuje skojarzenia z rozgrzanymi parkietami: Skolim. MIROSH nie ukrywa ambicji i z przymrużeniem oka rzuca wyzwanie obecnym gwiazdom tanecznej sceny. Czy rzeczywiście zamiesza w świecie latino? O tym zdecydują słuchacze. Jedno jest pewne: nie zamierza stać z boku.

„Madziu, Madziu” – od tego wszystko się zaczęło

25 sierpnia 2016 roku ukazał się debiutancki utwór MIROSŁAWA ŚWIERGUŁY zatytułowany „Madziu, Madziu”. Według wspomnień artysty nagranie zgromadziło 26 462 wyświetlenia. Dla młodego wykonawcy był to ważny sygnał, że jego muzyczna przygoda może wyjść poza domowe studio i dotrzeć do szerszego grona odbiorców.

MIROSH występował wówczas ze swoimi piosenkami, a jego twórczość – jak sam wspomina – pojawiała się również na antenie Radia Piekary i innych śląskich rozgłośni. Muzyka zaczęła żyć własnym życiem, docierając do ludzi, którzy szukali melodii wpadających w ucho i piosenek, przy których można było na chwilę zapomnieć o codzienności.

Posłuchaj utworu „Madziu, Madziu” z 2016 roku:

Minęły lata. Zmieniały się muzyczne trendy, pojawiały się nowe nazwiska, a scenę taneczną przejmowali kolejni wykonawcy. Jednak dawna pasja nie zniknęła. Czasem po prostu potrzebowała ciszy, aby mogła powrócić w zupełnie nowej odsłonie.

Muzyk wielu twarzy. Od elektronicznego mroku do muzycznej przestrzeni

Historia Mirosława Świerguły nie kończy się na jednej piosence ani jednym pseudonimie. To opowieść o artyście, który nie zamierza zamykać się w szufladzie z napisem „jeden gatunek”.

W 2023 roku szerszą uwagę zwrócił projekt Symmetrical Life, rozwijany przez Świergułę we współpracy z producentem i DJ-em Stevenem Roysem. Ich muzyka łączyła elektronikę, ambient i dark wave, budując nastrojowe kompozycje, w których dźwięk stawał się opowieścią. Jednym z utworów, które przyciągnęły uwagę słuchaczy, był „Abyss of Souls”.

W rozmowie z portalem Polska Płyta / Polska Muzyka artysta opowiadał o fascynacji mrocznymi klimatami, muzyce elektronicznej i potrzebie tworzenia kompozycji, które potrafią wzbudzać emocje bez użycia słów. Podkreślał również, że każdy utwór ma własną historię, a jego zadaniem jest opowiedzieć ją dźwiękiem.

Źródło: https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/2023/12/20/zawsze-krecil-mnie-mrok-uwielbiam-ogladac-horrory-miroslaw-swiergula-symmetrical-life-wywiad/

Kolejnym etapem była Antigma – solowy projekt, w którym Świerguła eksplorował bardziej melancholijne, ilustracyjne i ambientowe brzmienia. W 2025 roku pojawił się także Infernal Codex, zanurzony w świecie dark ambientu, atmosferycznego niepokoju i hipnotycznych dźwięków.

Album „Fog of Forgotten Souls”, wydany w styczniu 2026 roku, pokazał, że artysta potrafi konsekwentnie rozwijać autorską wizję, nawet jeśli pozostaje ona daleko od komercyjnego nurtu muzyki rozrywkowej.

Źródło: https://cantaramusic.pl/news/infernal-codex-wydal-debiutanckie-fog-of-forgotten-souls-

W lipcu 2026 roku Mirosław Świerguła zaprezentował natomiast instrumentalny utwór „Przestrzeń”, otwierający kolejny rozdział jego twórczości pod szyldem JA Człowiek. Tym razem postawił na melodyjność, spokój i emocjonalną przestrzeń, w której słuchacz może na moment odetchnąć od codziennego zgiełku.

Źródło: https://oswiecimskie.pl/aktualnosci/link/107165/muzyk-z-oswiecimia-pokazuje-nowe-oblicze-posluchaj-przestrzeni-film.html

Można więc powiedzieć, że Mirosław Świerguła ma za sobą niejedną muzyczną podróż. Od tanecznego debiutu, przez elektroniczne eksperymenty, aż po mroczne pejzaże dźwiękowe i instrumentalne kompozycje – każdy z tych etapów odsłania inne oblicze twórcy.

Teraz postanowił ponownie zatańczyć.

„Fale, Loki, Koki” – nowy rytm, nowa energia

Nadchodzący singiel „Fale, Loki, Koki” ma być wizytówką nowego etapu MIROSH-a. Zamiast mrocznych syntezatorów i dźwiękowych opowieści zapowiada się muzyczna podróż w stronę latino, dance i rytmów, które mają zachęcać do ruchu.

To kierunek wyraźnie odmienny od ostatnich projektów artysty. Ale właśnie w tej zmianie może tkwić najciekawszy element jego powrotu.

Muzyka nie musi być jedną drogą prowadzącą do jednego celu. Dla jednego twórcy będzie nocną wędrówką przez niepokojące przestrzenie, dla innego – spokojnym oddechem po trudnym dniu. Czasem jednak ta sama osoba potrzebuje również słońca, tańca i melodii, która zostaje w głowie jeszcze długo po zakończeniu utworu.

MIROSH najwyraźniej chce teraz podążyć właśnie w tę stronę.

Tytuł „Fale, Loki, Koki” jest przewrotny, rytmiczny i łatwy do zapamiętania. Czy kryje się za nim przebój, który zawładnie letnimi playlistami i klubowymi parkietami? Tego dowiemy się po premierze. Na razie artysta stawia na energię, odwagę i wyrazisty pomysł na siebie.

„Robię to także dla pieniędzy”. Szczerość zamiast wielkich deklaracji

W zapowiedzi swojego powrotu MIROSH nie sili się na patos. Z humorem przyznaje, że muzykę tworzy również dla pieniędzy. To rozbrajająco szczere podejście, szczególnie w świecie, w którym artystyczne plany często opakowuje się w górnolotne deklaracje.

Za żartem kryje się jednak coś więcej: świadomość, że czas płynie, a odkładanie marzeń na później nie zawsze ma sens.

Można czekać na idealny moment, lepsze warunki, większy budżet czy przychylniejszy rynek. Można też po prostu spróbować. Nagrać piosenkę, wypuścić ją w świat i pozwolić słuchaczom zdecydować, czy chcą zostać na dłużej.

MIROSH wybrał drugą drogę.

Po dziesięciu latach wraca do pseudonimu, od którego zaczynał. Nie próbuje udawać, że nic się nie wydarzyło. Przeciwnie – ma za sobą doświadczenia, różne muzyczne projekty i kolejne etapy artystycznych poszukiwań. Teraz chce wykorzystać je w zupełnie innym kierunku.

Czy MIROSH namiesza na polskiej scenie latino?

W muzyce nie wystarczy ogłosić się królem, aby publiczność założyła koronę na głowę wykonawcy. Potrzebna jest piosenka, która porwie słuchaczy, refren, który będzie chciało się nucić, oraz energia, która sprawdzi się zarówno w słuchawkach, jak i na parkiecie.

Dlatego piątkowa premiera „Fale, Loki, Koki” będzie dla MIROSH-a czymś więcej niż kolejnym nagraniem. To symboliczny test nowego otwarcia i próba dotarcia do odbiorców, którzy być może nigdy wcześniej nie słyszeli o jego elektronicznych projektach.

Czy dawni słuchacze rozpoznają w nim artystę sprzed dekady? Czy nowa publiczność da się porwać tanecznym rytmom? I czy MIROSH znajdzie własne miejsce w świecie polskiego latino?

Odpowiedzi przyniosą kolejne tygodnie. Jedno pozostaje jednak warte podkreślenia: nie każdy artysta ma odwagę porzucić przyzwyczajenia, zmienić stylistykę i ponownie stanąć na starcie.

Mirosław Świerguła chce spróbować. A muzyka – niezależnie od gatunku – zawsze potrzebuje ludzi, którzy mają odwagę szukać nowych brzmień.

MIROSH wraca po dziesięciu latach. Nowa energia, nowy kierunek, ten sam pseudonim. W piątek przekonamy się, czy „Fale, Loki, Koki” porwą słuchaczy do tańca.

A Wy co sądzicie o takim muzycznym zwrocie? Czy artysta powinien trzymać się jednego gatunku, czy właśnie odwaga do eksperymentowania sprawia, że jego twórczość pozostaje żywa?

Dajcie znać w komentarzach i posłuchajcie nowego MIROSH-a, gdy singiel trafi do sieci!

Pressmania.pl – muzyka, emocje i ludzie, którzy mają odwagę zaczynać od nowa.