Hejt uprawiany na okrągło przez „gazetę wyborczą” nie ustaje. Tym razem piórem Moniki Olejnik zaatakowano PiS za… ustawę o lasach.

 

 

GW, piątek 27 maja 2016 roku:

 

Ludzie, którzy mają dom i kawałek lasu, nie mogą go sprzedać za ile i komu chcą, bo prawo pierwokupu mają Lasy Państwowe – one będą ustalać ceny i jak zechcą, to kupią twoją własność. A jak właściciele chcą się rozwieść albo potrzebne im pieniądze na leczenie? A może mają dosyć domu z kawałkiem lasu? Nieważne. Dekret Szydło właścicieli domów ubezwłasnowolnił.

http://wyborcza.pl/1,75968,20141453,dekret-szydlo.html#ixzz49zHVBd4p

 

 

MO wali w bęben (już dawno stwierdzono, że dlatego jest on taki głośny, iż wewnątrz jest pusty) antypisowskiego hejtertswa nie po raz pierwszy.

Jednak po raz pierwszy (zauważony przeze mnie) czyni to tak nieudolnie.

 

Tłumacząc na bardziej zrozumiały język – MO twierdzi, że Lasy Państwowe będą mogły wkraczać w sferę monika-olejnik-T3stosunków cywilnoprawnych i dowolnie, wg swojego kaprysu,  kształtować cenę nieruchomości pod warunkiem, aby przynajmniej częściowo była zalesiona.

 

Tak przynajmniej wydaje się pani zootechniczce z wykształcenia, najwyraźniej zaś komentatora prawnego z zamiłowania.

 

Otóż sprawy mają się nieco inaczej.

 

monika_olejnikPrzede wszystkim celowym nadużyciem jest użycie słowa dekret (w języku prawnym zwanym rozporządzeniem z mocą ustawy). Otóż w Polsce dekrety może wydawać jedynie Prezydent i tylko podczas obowiązywania stanu wojennego, gdy Sejm nie może zebrać się na posiedzenie ( art. 234 u. 2 Konstytucji). To elementarz wart przyswojenia, gdyż używanie słów, których znaczenia autor nie zna, czyni z niego po prostu głupca.

 

Ustawa z dnia 28 września 1991 r. o lasach ( Dz.U. 1991 Nr 101 poz. 444 z późn. zm.) w art. 37 zezwala kierownikowi jednostki organizacyjnej Lasów Państwowych na zakup lasów bądź gruntów mogących być przedmiotem zalesienia od innych podmiotów (osób fizycznych bądź prawnych). Oczywiście zakup taki musi być odpowiednio umotywowany.

 

W kolejnych artykułach ustawodawca dał Lasom Państwowym prawo pierwokupu, z ograniczeniem wyraźnie wyartykułowanym w art. 37 g:

  1. Jeżeli nadleśniczy uzna, że cena określona w umowie sprzedaży lub odpowiednio w umowie, o której mowa w art. 37a ust. 2 pkt 1, lub jednostronnej czynności prawnej, o której mowa w art. 37a ust. 2 pkt 2, rażąco odbiega od wartości rynkowej gruntu, w szczególności przekracza jej wartość określoną przez rzeczoznawcę majątkowego, o której mowa w art. 37e ust. 2, może w terminie 14 dni od dnia złożenia oświadczenia, o którym mowa w art. 37d, wystąpić do sądu o ustalenie ceny tego gruntu.

 

  1. Sąd ustala cenę w oparciu o wartość nieruchomości określoną zgodnie z przepisami o gospodarce nieruchomościami.

 

Rażąco, a więc w sposób widoczny dla każdego już na pierwszy rzut oka, a nie dopiero po powołaniu biegłego.

 

Na dodatek to nie Lasy będą rozstrzygać powstały spór, w którym są stroną, ale będą musiały wystąpić do niezależnego sądu.

 

Stanowi więc to gwarancję (jedyną możliwą w Polsce) zachowania bezstronności i obiektywizmu w stosunku państwo – obywatel.

 

Na dodatek rozwiązanie takie jest powszechne w naszym prawie.

 

Oto tzw. specustawa  drogowa (ustawa z 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych) dopuszcza wywłaszczenie właściciela nieruchomości (nawet zabudowanej) pod drogę publiczną.

 

Przed rozpoczęciem robót związanych z budową drogi wojewoda w odniesieniu do dróg krajowych i wojewódzkich, a starosta w odniesieniu do dróg powiatowych i gminnych wydaje na wniosek właściwego zarządcy drogi decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej. W przypadku inwestycji realizowanej na obszarze dwóch lub więcej województw decyzję tę wydaje wojewoda, na którego obszarze właściwości znajduje się największa część nieruchomości przeznaczonych pod drogę. Do wniosku o wydanie tej decyzji zarządca drogi dołącza między innymi mapy z proponowanym przebiegiem drogi oraz projektem podziałów nieruchomości, tym samym wskazując nieruchomości, które znajdą się w pasie drogowym.

Decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej wydaje się w terminie 90 dni, licząc od złożenia wniosku, po uprzednim przeprowadzeniu oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko, jeżeli taka jest wymagana.

Decyzja o zezwoleniu na realizację zawiera między innymi oznaczenie nieruchomości lub ich części, według katastru nieruchomości, które stają się własnością Skarbu Państwa lub właściwej jednostki samorządu terytorialnego. Ponadto określa termin wydania tych nieruchomości i opróżnienia lokali oraz innych pomieszczeń. Nie może być krótszy niż 120 dni od momentu, w którym decyzja o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej stała się ostateczna. Jeśli ktoś odmawia wydania nieruchomości lub opróżnienia lokali, zarządca drogi może dochodzić praw z decyzji w drodze postępowania egzekucyjnego w administracji. Egzekucję przeprowadza się w ciągu 30 dni od otrzymania wniosku od zarządcy drogi.

(…)

[Odszkodowanie] przysługuje ono dotychczasowym właścicielom, użytkownikom wieczystym nieruchomości i osobom, które mają ograniczone prawa rzeczowe do nieruchomości. Decyzja o odszkodowaniu jest wydawana z urzędu w terminie 30 dni od dnia, w którym zgoda na realizację inwestycji drogowej stała się ostateczna. Oznacza to, iż wypłata odszkodowania uzależniona jest de facto od tego, czy będziemy się odwoływać od decyzji o zezwoleniu lub od decyzji o odszkodowaniu. Do ustalenia wysokości i wypłacenia odszkodowania stosuje się odpowiednio przepisy o gospodarce nieruchomościami (z zastrzeżeniem art. 18 ustawy o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych). Wypłata następuje zatem w ciągu 14 dni po uprawomocnieniu się decyzji o odszkodowaniu. Wysokość odszkodowania ustala się według stanu nieruchomości w dniu wydania decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej przez organ I instancji oraz według jej wartości z dnia, w którym następuje ustalenie wysokości odszkodowania.

Jeżeli na nieruchomościach są ustanowione ograniczone prawa rzeczowe, wysokość odszkodowania przysługującego dotychczasowemu właścicielowi lub użytkownikowi wieczystemu zmniejsza się o kwotę równą wartości tych praw. Suma odszkodowania za nieruchomość i za wygaśnięte prawa rzeczowe (z wyłączeniem premii, o których mowa dalej) nie może przekroczyć wartości nieruchomości lub wartości prawa użytkowania wieczystego. W sytuacji gdy na nieruchomościach jest ustanowiona hipoteka, Skarb Państwa bądź jednostka samorządu terytorialnego spłaca zadłużenie hipoteczne, pomniejszając tym samym kwotę odszkodowania wypłacanego właścicielowi nieruchomości.

(…)

Wysokość odszkodowania powiększa się o 5% wartości nieruchomości lub prawa użytkowania wieczystego, jeśli dotychczasowy właściciel lub użytkownik wieczysty opuści (wyda) tę nieruchomość nie później niż w ciągu 30 dni od doręczenia zawiadomienia o wydaniu decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej lub od dnia, w którym ta decyzja stała się ostateczna, albo od doręczenia postanowienia o nadaniu tej decyzji rygoru natychmiastowej wykonalności. Dodatkową premię w wysokości 10 000 zł dostają właściciele lub użytkownicy wieczyści wywłaszczani z nieruchomości zabudowanej budynkiem mieszkalnym albo budynkiem, w którym został wyodrębniony lokal mieszkalny.

http://muratordom.pl/prawo/formalnosci-budowlane/wywlaszczanie-pod-drogi-publiczne,132_3953.html

 

 

Zdecydowanie więc tryb przewidziany w uchwalonej jeszcze za rządów SLD (premier Leszek Miller) jest o wiele bardziej niekorzystny od tego przewidzianego „pisowską” nowelą do ustawy o lasach.

 

Żurnalistce  MO jednak 13 lat temu do głowy nawet nie przyszedł pomysł protestowania p-ko nowouchwalonej ustawie.

 

Ba, jakoś nie słychać było jej protestów w 1997 roku, kiedy to nowa Konstytucja wprowadziła możliwość wywłaszczenia (odebrania własności)  na rzecz Państwa.

 

Art. 21

  1. Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia.

  2. Wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem.

 

 

Państwo może więc ubezwłasnowolniać i krępować obywateli pod warunkiem, że czyni to na cele publiczne.

W przypadku scalania  lasów i zalesiania powierzchni kraju warunek ten ustawa o lasach po nowelizacji spełnia z nawiązką.

 

Drugi, konstytucyjny warunek dotyczy słusznego odszkodowania.

 

 Wywłaszczeniu zgodnie z art. 21 ust. 2 Konstytucji ma towarzyszyć „słuszne odszkodowanie„. Znaczenie tego pojęcia ugruntowało się pod rządami poprzedniej Konstytucji i nie ma powodów do dokonania zmian w jego rozumieniu. Trybunał Konstytucyjny uznał, że odszkodowanie słuszne musi być ekwiwalentne do wartości dobra wywłaszczonego, co oznacza, że powinno dawać właścicielowi możliwość odtworzenia rzeczy, którą utracił. (…)Połączenia w art. 21 regulacji dotyczącej ochrony własności z regulacją odnoszącą się do wywłaszczenia nie należy traktować jako przypadkowego. Autor uważa, że ustrojodawca pragnął w ten sposób pokazać, że własność nie jest święta i nienaruszalna. W polskiej literaturze prawa cywilnego oraz w orzecznictwie TK przyznaje się to zresztą od dawna, a TK stoi nawet na stanowisku, że własność powinna być wykonywana zgodnie z dobrem ogółu (orz. z 4.12.1990 r., K 12/90, OTK 1990, Nr 1, poz. 7, s. 66). Pogląd ten wyprowadził z zasady demokratycznego państwa prawnego.

(B. Banaszak, Konstytucja RP, wyd. 2, 2012 r.)

 

Własność nie jest święta i nienaruszalna.

 

Słuszne odszkodowanie z kolei oznacza ekwiwalentność z rzeczywistą wartością mienia przejętego przez Państwo.

 

Rzeczywistego, a więc ustalonego np. w postępowaniu sądowym na podstawie opinii biegłych.

 

Dokładnie tak, jak przewiduje to znowelizowana ustawa o lasach.

 

I jeszcze jedno. MO za wszelką cenę próbuje czytelnikowi wcisnąć obraz zupełnej dowolności we wtrącaniu się Lasów Państwowych w umowy sprzedaży nieruchomości.

 

To kolejne łgarstwo w krótkim przecież tekście.

 

Otóż zgodnie z art. 37 u.1 cytowanej na wstępie ustawy m.in. korzystanie z prawa pierwokupu musi być uzasadnione  potrzebami gospodarki leśnej i nie naruszać interesu Skarbu Państwa.  

 

Ot, i tyle.

 

Ale na portalach społecznościowych niedorzeczne biadolenie MO znalazło już kilku gotowych powtarzać je głupców.

 

 

mid_38679

To jednak nie koniec „beki z GW”. Otóż żurnalistka Dominika Wielowiejska w tym samym numerze stawia inną „odkrywczą” tezę:

 

Media sympatyzujące z PiS i narodowcami rozpoczęły kampanię pod hasłem: próby zamachów terrorystycznych to efekt działalności KOD, „Gazety Wyborczej”, opozycji, TVN oraz mediów Axela Springera.

(…) Warto wiedzieć, do czego zmierza ta ofensywa medialna: do uciszenia tych wszystkich, którzy krytykują PiS. I do zwalenia winy na opozycję, w razie gdyby doszło do jakiegoś nieszczęścia. Aby nikt przypadkiem nie rozliczał służb z ich nieudolności, bo wiadomo: kiedyś mieliśmy przysłowiową „winę Tuska”, teraz wszystko jest „winą KOD”.

http://wyborcza.pl/1,75968,20142664,kto-podklada-bomby-to-oczywiste-kod-media-i-opozycja.html#ixzz49zoQwJFw

 

 

Myślę, że nieudolne próby straszenia PiSem podejmowane przez starszą koleżankę Wielowiejskiej dowodzą słuszności tezy stawianej przez żurnalistkę ironicznie. Na dodatek sugestia, jakoby nikt w rządzie Beaty Szydło nie rozliczał służb obliczona jest na brak pamięci wyborców. Nie tak dawno przecież wysłuchaliśmy audytu, dokładnie pokazującego stan Państwa po 8 latach nierządów PO-PSL.

 

Służbom dostało się, i to mocno.

 

Nikt rozsądny zatem nie będzie rozliczać służb ze stanu obecnego, gdyż w ciągu pół roku, jakie minęły od objęcia władzy przez PiS trudno oczekiwać zmian na lepsze. Skutecznie rozwalane przez 8 lat dopiero się tworzą.

Natomiast co do autorstwa zamachów nasuwa się inny wniosek.

 

Otóż ponad wszelką wątpliwość poziom zamachów współgra z poziomem propagandy uprawianej przez wymienione w cytowanym artykule media.

 

Tak mści się trwające ponad 8 lat traktowanie  Narodu przez „elyty” jako stada osłów z domieszką baranów.

 

GW nie jest już w stanie ponownie stać się opiniotwórczym dziennikiem, jakim była jeszcze w połowie lat 1990-tych.

 

Z zapowiedzi utworzenia nowych KODowanych  mediów wynika, że widzą to także mocodawcy tzw. opozycji sorosowej.

 

A to oznacza, że GW niedługo zniknie z rynku.

 

 

 

 

29.05 2016