Kiedy wprowadzano chrześcijaństwo do krajów skandynawskich, a chwilę to trwało – między misją św. Ansgara w 826 r. a śmiercią ostatniego wiernego Odynowi króla Szwecji Svena Blota w 1087 r. minęło ponad ćwierć millenium -, najdłuższa noc w roku przypadała 13 grudnia wedle kalendarza juliańskiego. Wtedy to przypadał dzień świętej Łucji, męczennicy z Syrakuz. Łucja, a właściwie Lucia, to feminatyw męskiego imienia Lucius, od lux „światło” czy może od archaicznego przymiotnika loucos „jasny, błyszczący”.
Znaczenie zimowego przesilenia dla ludów Północy sprawiło, że dzień ten szybko stał się jednym z najpopularniejszych świąt w Skandynawii, łącznikiem między odwiecznymi rytuałami a nową doktryną. Światło kolejny raz pokonywało ciemności, przybywało dnia, Słońce świeciło dłużej, cieplej, a na najdalszej północy, po prostu znów świeciło. Zwyczajowo tego dnia kobiety niosły zapalone świece w procesji, a jedna z nich reprezentująca św. Łucję nosiła koronę z zapalonych świec. Kolejny raz uchroniono świat przed Ragnarok, Fenrirem i Szatanem.
Uroczyste obchody dnia św. Łucji przetrwały nawet zmianę paradygmatu wyznaniowego Skandynawii z ludycznego katolicyzmu na oschły luteranizm i przez dziesięciolecia katolickie święto celebrowali protestanci. I nawet jeśli w pewnym momencie zgryźliwi kaznodzieje przygasili ten kult, powrócił z początkiem XIX wieku w zmodernizowanej, romantycznej wersji. Jej symbolem stała się pieśń „Santa Lucia”, neapolitańska barkarolla, śpiewana przez gondolierów, czy raczej barkajolów, przy pracy. Pierwotna wersja przetłumaczona z neapolitańskiego na włoski w 1849 r. opiewała uroki neapolitańskiej dzielnicy Borgo Santa Lucia.

Jednak w Skandynawii wykorzystano neapolitańską melodię, żeby w rodzimych językach opiewać sycylijską męczennicę. W luterańskiej Skandynawii katolicką świętą. Dziś to już w sumie post-luterańskiej. Są wersje szwedzka, duńska, norweska, farerska, jest i w języku davvisámegiella czyli północno saamskim.
I jeśli coś realnie jednoczy Europę, to właśnie takie dni jak ten św. Łucji, kiedy w Laponii śpiewa się pieśń z Sycylią w tle. I z tej okazji można zapalić świeczkę w ciemną grudniową noc. Może lepiej pielęgnować własne tradycje, niż podpinać się pod cudze.
Warto znać historię.
Autor: prof. Gościwit Malinowski
Profesor w Instytucie Studiów Klasycznych, Śródziemnomorskich i Orientalnych Uniwersytetu Wrocławskiego; więcej na blogu:
http://hellenopolonica.blogspot.com oraz na stronie:
https://wroc.academia.edu/GosciwitMalinowski
Zostaw komentarz