Przed debatą w Parlamencie Europejskim o Polsce komisarz europejski Janusz Lewandowski powiedział: „Apeluje się do nas, by nie wynosić spraw krajowych na forum europejskie, natomiast PiS zapchał skrzynkę europosłów donosami na Polskę. Teraz mamy donos rządowy, manipulujący danymi” i dodał „dziś jest najgorszy dzień dla Polski od roku 2004”. (…) „Ten los zgotowały nam rządy PiS”.

Panie Lewandowski, widzę, że w swojej nienawiści do PiS nie ma Pan żadnych hamulców. Przecież Pan doskonale wie, że akcja „Wyślij list do zachodnich mediów: „Demokracja w Polsce ma się dobrze” zorganizowana przez redaktora T. Sakiewicza, jest odpowiedzią na kłamstwa, jakimi karmiona jest opinia publiczna na Zachodzie. Gdy rząd Prawa i Sprawiedliwości stara się przywrócić w naszym państwie normalność i cywilizowane standardy, spotyka się ze zmasowanymi atakami zachodnich środków przekazu. Większość zagranicznych korespondentów i mediów mainstreamowych przedstawia rząd Beaty Szydło, niczym uzurpatorów, którzy przeprowadzili zamach stanu.

To nie są jak pan twierdzi „donosy na Polskę”, tylko pokazywanie prawdy, ujawnianie nadużyć i kłamstw poprzedniej ekipy rządzącej. Nie może Pan tego ścierpieć, bo przecież PO nic nie ma sobie do zarzucenia. Jest partią kryształowo czystą, a jedynym celem jej ośmioletnich rządów było dobro Polaków i Polski.

Następnego dnia (20.01.2016) na konferencji prasowej w Sejmie G. Schetyna stwierdził, że: „ta debata nie była potrzebna, nie służy polskiej sprawie. Nie byliśmy jej zwolennikami. To był donos na Polskę i ośmioletni okres rządów PO”

Na ujawnionych przez „Newsweek” taśmach G. Schetyna mówił (…) „Byłem w zeszłym tygodniu w Brukseli, rozmawiałem tam z politykami, oni są kompletnie zszokowani. Udało się przełożyć debatę, która była przygotowana na ten tydzień, ale tylko, dlatego, że trzeba ją bardzo dobrze przygotować”.
Jedzie Grzesiek po bandzie, aż iskry lecą, ale tym się nie przejmuje licząc, że wszyscy mają krótką pamięć. To są dopiero Himalaje zakłamania i obłudy.

Z kolei b. wiceszef MSZ ds. europejskich Rafał Trzaskowski podkreślił z zadowoleniem, że „rząd PiS zamiast koncentrować się na walce o polskie interesy i polską rację stanu, musi się tłumaczyć”, (…) „debata o sytuacji w Polsce będzie trwała, a rządowi będą zadawane pytania”, (…) „obecny polski rząd zamiast być bardzo ważnym, z pierwszej ligi partnerem w Unii Europejskiej, który jest w stanie rozwiązywać problemy Europy, stał się tak naprawdę problem UE”.

Chciałabym by pan Trzaskowski odpowiedział mi, komu rząd B. Szydło zawdzięcza to, że nie może skoncentrować się na walce o polskie interesy i polską rację stanu. Cieszy się, że rządowi będą zadawane pytania i będzie musiał się tłumaczyć nie za swoje grzechy. Według niego byliśmy „bardzo ważnym partnerem UE i w pierwszej lidze za rządów PO”. Jak ważnym byliśmy partnerem mogliśmy przekonać się, gdy musieliśmy likwidować nasze stocznie, nie patrząc na nasze interesy kładziono Nord Stream, czy nie pytając nas o zgodę chciano narzucić kwotowy system rozdziału imigrantów. To za rządów D. Tuska i E. Kopacz płynęliśmy w głównym nurcie, zgadzaliśmy się na wszystko, o czym zadecyduje A. Merkel, siedzieliśmy cicho, gdy byliśmy ograbiani przez zachodnie korporacje, szybko zapracowaliśmy na to by traktowano nas jak popychadło Europy.

Staliśmy się problemem dla UE z chwilą gdy rząd premier B. Szydło zaczął dbać o obywateli i polskie interesy oraz przywracać w naszym państwie normalność i cywilizowane standardy.

Politycy opozycyjni oraz popierające ich środowiska leją „krokodyle łzy”, że debata nie służy Polsce, cierpi prestiż państwa, jest dla niej szkodliwa, że na skutek złego image Polska dużo straci. Mimo to D. Tusk po debacie stwierdził, że była ona potrzebna, zasadna.

Uważam, że jeżeli nastąpi odpływ inwestycji i ograniczenie funduszy unijnych, to tylko na skutek plucia na rząd PiS. Cała odpowiedzialność spadnie na opozycję i popierające ją środowiska.

Ja również uważam, że 19 styczeń był najgorszym dniem dla Polski od roku 2004, z tą tylko, różnicą, że przyczyniła się do tego opozycja i wspierające ją środowiska.

Liliana Borodziuk