Miał w sobie tajemniczy, spokojny magnetyzm ludzi z epoki minionej, z głębi wieków. Żył blisko natury, prosto, szczerze, uczciwie i pracowicie. Dla mleka, dla jajek i mięsa dla dzieci i wnuków, chował krowy, owce, króliki, i ptactwo wszelakie. Lubił je, szanował i troszczył się, a zwierzęta odpłacały mu tym samym. Dzieci to wyczuwały. Uwielbiały kiedy pokazywał im, jak doić krowę, pozwalał się przytulać do cielaków i głaskać króliki.

Opowiadał maluchom świat, tak że czuły się częścią kosmosu. Umiał koić ich lęki, rozśmieszać i nad każdym roztoczyć aurę bezpieczeństwa.

Na pogrzebie ktoś powiedział, że Zmarły doczekał się 24 wnuków, czyli całej armii. To prawda i nieprawda, bo dziadkiem Stasiem nazywało go znacznie więcej. Takie, jak moja córka, niespokrewnione ale kochające.

Fascynował nie tylko dzieci. Ktoś celnie zauważył, że aby zrozumieć ‘dziadka Stasia’ trzeba czytać Myśliwskiego. Jego świat gospodarza był poukładany horyzontalnie i wertykalnie z czuwającą Opatrznością.

Ból, nieszczęścia, cierpienie nie były przejawem absurdu; aby się z nimi uporać, należało rozpoznać ich sens. Autentyczna, doświadczona życiem mądrość i nadzwyczajna zupełnie delikatność sprawiały, że był prawdziwie kochany.

Wsiadł na traktor, bo trzeba było zająć się sianem. Zrobił jakiś fałszywy manewr i zginął „jak żołnierz”, bo podczas wykonywania obowiązków. Miał 85 lat.

Nie ma już takich ludzi. Żal.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, publikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.