Daleki jestem od euforii z powodu zwycięstwa Andrzeja Dudy, choć sam głosowałem na niego, bo wiem, że sprawowanie urzędu prezydenckiego w tak niesprzyjających warunkach będzie wyjątkowo trudne. Tym bardziej, że jeszcze przed zaprzysiężeniem została puszczona w ruch maszyna ośmieszania i nienawiści. Z tym, jako emerytowany oficer (nieważne jakiej służby) nigdy nie pogodzę się, bo urząd prezydenta jest dla mnie urzędem symbolizującym mój kraj, a nie poglądy. Dziś, dzięki czujności niektórych moich znajomych, zobaczyłem stronę na FB, w którą nie mogłem uwierzyć. Organizator przekroczył moim zdaniem wszelkie granice. Nie podam linku. Nie! Nie podam jej tytułu, ani nazwiska organizatora, dlatego, że w żaden sposób nie chcę jej promować, nawet poprzez krytykę. Strona ta wzywa do udziału w wydarzeniu, które ma odbyć się w dniu 22 września na Placu Zamkowym. Można ją uznać za nawoływanie do działań niezgodnych z prawem, a nawet nosi znamiona wyjątkowo poważnej groźby karalnej. W krajach takich jak USA, czy Wielka Brytania autor takiej strony byłby natychmiast przedmiotem aktywnego zainteresowania służb specjalnych. Szczególnie tych, które chronią prezydenta.

Nie wszystkim wybór Andrzeja Dudy może się podobać. Rozumiem to. Na tym polega demokracja. Rozumiem krytykę. sam niemiłosiernie krytykowałem odchodzącego prezydenta. Są jednak, na miłość boską, granice, których przekroczyć nie można. Nigdy, ale to przenigdy, nie pozwoliłbym sobie lub komu innemu na groźby fizyczne wobec krytykowanejosoby. To tylko walka polityczna. Może być mniej lub bardziej ostra, ale musi być, podkreślam MUSI BYĆ prowadzona w określonych granicach. To, co przeczytałem na owej stronie, zjeżyło mi włosy na głowie. Mam nadzieję, że odpowiednie służby państwowe i dziennikarze wszystkich opcji zajmą się tym przypadkiem, bo inaczej wszyscy zapłacimy za tolerowanie czegoś takiego.

Mój post zostanie też opublikowany na „Pressmanii”. Jest to jedyna możliwość, jaką mam poza Facebookiem. Być może zwróci uwagę instytucji powołanych do neutralizacji zagrożeń, a w tym BOR. Nie wiem kim jest autor, chociaż znam jego nazwisko i widziałem jego profile. Być może to zwykły wariat (jedno z wydarzeń które planuje w tym samym dniu, ma być poświęcone referendum w sprawie delegalizacji państwa polskiego). Może to zwykła prowokacja. W obu przypadkach należy to wyjaśnić i podjąć działania eliminujące zagrożenie. Każdy, kto miał do czynienia ze zwalczaniem terroryzmu, wie, że każda informacja o podłożonych ładunkach musi być traktowana poważnie i nawet jeśli 99% to żarty, jest ten jeden procent, który może doprowadzić do niewyobrażalnej tragedii. Tak więc, jeśli ktoś chciał sprawdzić w ten sposób czujność społeczną, bo taka możliwość też istnieje, to również powinien za to odpowiedzieć, ponieważ w tych sprawach nie ma żartów.

I wiecie, co jeszcze napawa mnie przerażeniem, poza tym, że komuś mogą w ogóle przyjść do chorej z nienawiści głowy takie pomysły? To, że ów człowiek zaprosił 269 osób, 136 osób zadeklarowało udział, a dwie jeszcze się wahają.

Cały czas mam nadzieję, że to tylko wstrętny i nieudolny żart.

Uzupełnienie tematu z dnia 05.08.2015r.

Dotyczy pseudo eventu w Warszawie, o którym pisałem wczoraj. Ilość osób, która zadeklarowała udział, jest dla mnie nie do pojęcia.Ten facet to autentyczny, chory psychicznie człowiek. dzięki niezależnemu dziennikarzowi telewizyjnemu z Warszawy (nie wymienię jego nazwiska, bo nie ustaliłem z nim tego, a nie chcę mu przeszkadzać) sprawą ktoś się zajmie. Kiedyś, jeden z byłych agentów Secret Service przy prezydencie USA opowiadał mi nad kuflem piwa o wariatach, których służby boją się najbardziej i sprawdzają wszystko dokładnie. Ja sam, na placówce i wcześniej w UOP z takimi osobami, które do tych instytucji przyszły, rozmawiałem i wierzcie mi – w paru przypadkach włączyłem odpowiednie służby. To są osoby nieprzewidywalne i bardzo łatwe do manipulacji. Najważniejsze, że wszyscy zadziałaliśmy szybko i chyba skutecznie. Raz jeszcze dzięki. Aha, zareagowałbym podobnie w przypadku każdego polityka, bez względu na własne oceny. Są granice, których przekraczać nie wolno nawet wariatom.