W wielu miastach Polski 09.01.2016 odbyły się manifestacje pod hasłem „Wolne Media” których uczestnicy protestowali przeciw podpisanej przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Zorganizował je Komitet Obrony Demokracji. Warszawska demonstracja odbywała się na placu Powstańców w Warszawie, przed budynkiem TVP.

Kilka dni przed marszami na swoją skrzynkę pocztową dostałam maila, w którym jakieś nieznane mi Martyna, Luis, Luca i Ana Sofia wraz z całym zespołem Avaaz namawiali do udziału w sobotę 09.01.2016 Polaków i Polki by wyszli na ulice miast, bronić wolności mediów. Pisali w nim tak: „.Prezydent właśnie podpisał kontrowersyjną, tzw. „małą” ustawę medialną, a już dziś stanowisko szefa TVP objął lojalny członek rządzącej ekipy”.

Przede wszystkim nowelizacja ustawy o mediach publicznych nie jest kontrowersyjna, ponieważ z dużą niecierpliwością była oczekiwana przez ludzi takich jak ja. Dość mieliśmy manipulacji i nachalnej, nieustającej propagandy w publicznych środkach przekazu prowadzonej przez zatrudnionych w nich dziennikarzy na rzecz PO i bezprzykładnego permanentnego szkalowania PIS -u.
Chciałabym by aktywiści zespołu Avaaz odpowiedzieli mi na następujące pytania:

– Kto mianował Jana Dworaka na szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji,
– Z jakich środowisk wywodzili się szefowie radia i telewizji oraz powołani przez nich współpracownicy?

Dalej: „Niech prezydent Duda usłyszy nasz ogłuszający przekaz: my – polscy obywatele i obywatelki – chcemy pluralistycznych i niezależnych mediów, które nie są tubą informacyjną partii rządzącej”. (…) „Powiedzmy „nie” zawłaszczaniu mediów!”

Gdy PO zdobyła władzę i stosowała rozwiązania medialne polegające na zawłaszczaniu w nich wszystkiego, to jej działania nie budziły waszej wątpliwości i nie widzieliście potrzeby „walki o demokrację”. Gdzie byliście przez te wszystkie lata, gdy nie było żadnego pluralizmu, a niewygodni dziennikarze o poglądach prawicowych oraz ich programy były bezceremonialnie wyrzucani? Dlaczego milczeliście a nie protestowaliście na ulicach? Nie widzieliście, jaką były tubą informacyjną PO? Nie przeszkadzało wam, gdy lewactwo zawłaszczało media, bo to była wasza opcja polityczna?

Podczas sobotniej manifestacji przemawiający do zgromadzonych Jacek Żakowski ujawnił, na czym według niego powinny polegać pluralistyczne i niezależne media: „Wielokrotnie je krytykowałem (telewizję i radio), bo moim zdaniem nie stanęły na wysokości zadania. Gdyby stanęły, to PiS nie doszłoby do władzy”. Słowa te spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem.

W swojej odezwie pisaliście „Dziś każdemu dziennikarzowi publicznego radia czy telewizji grozi zwolnienie. Media mogą stać się narzędziem rządowej propagandy, jak na Węgrzech czy w Chinach”.

Przemawiający do zgromadzonych Seweryn Blumsztajn z „Gazety Wyborczej” mówił o sile kłamstwa i zwrócił uwagę, że dziennikarze mają dwa główne obowiązki: – Naszym pierwszym obowiązkiem jest prostować kłamstwa, a drugim jest solidarność. (…) Nie możemy zostawić ludzi wyrzucanych teraz z pracy. Jak wygląda prostowanie kłamstw przez „GW’ wszyscy wiemy, a odnośnie solidarności to chciałabym wiedzieć gdzie ona była, gdy m.in. wyrzucano dziennikarzy z tygodnika „ Uważam Rze”, z publicznych środków przekazu i likwidowano programy o prawicowych treściach?

Zwolnienia powinni spodziewać się wszyscy ci dziennikarze, którzy swoim zachowaniem i działaniami na to zapracowali pokazując nieraz, że obce są im standardy rzemiosła, którymi powinni kierować się w swojej pracy. Nie ma miejsca dla tych, którzy zapomnieli, co znaczy rzetelność, obiektywizm, bezstronność, a stali się tubą propagandową PO.

Oczywiście za czasów Jana Dworaka publiczne środki przekazu nigdy nie były narzędziem rządowej propagandy, mogły służyć światu za wzór obiektywizmu jak matryce miar i wag w Sèvres. Jeszcze nowe władze nie zaczęły pracy, a już oskarża się je o to, że będą bezrefleksyjną tubą rządu B. Szydło i PiS-u.

Jak ujawniła Agnieszka Holland „kochani, walczymy o to, żeby było tak jak było”. Tak więc w całej tej walce z o nie chodzi o pluralistyczne i niezależne media, tylko o to, by nic się nie zmieniło. By ci, co doili Polskę mogli robić to nadal, a społeczeństwo poddać obróbce gender.

Wzywaliście by podpisać się pod waszym listem. Ponieważ jestem osobą samodzielnie myślącą i mającą dobrą pamięć, pamiętam jak zachowywała się koalicja PO-PSL nigdy nie podpiszę się pod tego rodzaju listami i nie wezmę udziału w waszych demonstracjach.

Popieram prezydenta PiS, A. Dudę, rząd B. Szydło i J. Kaczyńskiego.

Liliana Borodziuk