Minęła dekada prezydentury Andrzeja Dudy. Wielu nią się zachwyca. Bardzo dużo jest zachwytów jakim wspaniałym był prezydentem. Niestety ja bardzo się nim rozczarowałam. Z Jego prezydenturą wiązałam wielkie nadzieje. Znakomicie się prezentował i był doskonałym mówcą. Przemówienia były pięknie i z patosem. Nie ukrywał swojej wiary i brał udział w mszach świętych, a podczas jednej z nich podniósł upadającą hostię. Gdy rozpoczął swoje urzędowanie wśród Polaków wyrobił sobie opinię prezydenta szczerego, otwartego i dbającego przede wszystkim o sprawy Polski. Niestety im dalej w las tym więcej drzew.

Po przejęciu władzy przez PiS, i wygranych wyborach prezydenckich w 2015 r wyborcy w tym i ja spodziewaliśmy się, że stworzy z rządem perfekcyjny teamem w „biało-czerwonej drużynie” i będą działać jak jedna pięść. Już po roku okazało się, że ambicje A. Dudy są ogromne i nie zamierza współpracować z rządem B. Szydło.

Na dotychczasowym wizerunku zaczęły się pojawiać coraz głębsze rysy i pęknięcia. Jedną z nich była decyzja Andrzeja Dudy o zawetowaniu ustaw przygotowanych przez PiS o Sądzie Najwyższym i KRS. (07.2017) Prezydent uzasadnił ją tym, że znacznie poszerzyłaby uprawnienia ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Weto to ostateczność. Przed jego wprowadzeniem mógł rozmawiać z ministrem Ziobrą by zmienić lub złagodzić punkty, do których miał zastrzeżenia. Uważam, że postąpił tak ze strachu, iż reformy idą zbyt daleko. A w sądownictwie potrzebne są zmiany daleko idące, o trwałym charakterze, do tego zaś potrzebna jest sędziowska współpraca, a nie kom­promitujące spory. Dzięki wetu do dziś mamy chaos w wymiarze sprawiedliwości.

W swych wystąpieniach w Izraelu i w Nowym Jorku prezydent Duda reprezentował żydowską, a nie polską politykę historyczną. Nie mogłam zrozumieć jak  mógł w rozmowach z zagranicznymi żydowskimi polakożercami potępiać domniemany polski „antysemityzmu”, a milczeć o zagranicznym i polskim antypolonizmie często firmowanych przez Żydów?

Kolejną, istotną dla środowisk patriotycznych ustawę, którą zawetował była tzw. „ustawa degradacyjna” z dnia 6 marca 2018 r. dająca możliwość pozbawiania stopni wojskowych osób i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1943-1990 swoją postawą „sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu”. Do wielu nie trafiło uzasadnienie prezydenta, iż była zbyt szeroka.

Wetując (08.2018) nową ordynację do Parlamentu Europejskiego opowiedział się za utrzymaniem mechanizmu, który w sposób nieczytelny dla wyborców umożliwia wejście do PE reprezentantów marginalnych ugrupowań w miejsce tych, którzy zyskali rzeczywiste poparcie.

Gdy w reakcji na orzeczenie TK ws aborcji atakowano kościoły milczał.

Jednak dla mnie wielkim pęknięciem na jego wizerunku była wypowiedź z maja 2019 w której stwierdził, iż chciałby, by do konstytucji wpisano członkostwo Polski w Unii Europejskiej.

Po ataku Rosji na Ukrainę prowadzona przez niego polityka w relacjach polsko-ukraińskich wywoływały u mnie zniesmaczenie, by nie powiedzieć obrzydzenie. Prowadził zbyt uległą politykę w stosunku do Ukrainy. Przez trzy lata pomocy dla Ukrainy Kijów nie wykazał w stosunku do Warszawy najmniejszej wdzięczności, nie wykonuje żadnych gestów z nią związanych.

Za to prezydent Ukrainy Zełenski niejednokrotnie publicznie go upokarzał. Szczytem było zachowanie w ONZ. Podczas pobytu obu prezydentów w tej instytucji (20.09.2023) Zełenski nie tylko nie spotkał Andrzejem Dudą, ale podczas jego przemówienia przed zgromadzeniem ONZ ostentacyjnie wyszedł z sali. Wszystko, dlatego że Polska broniąc własnego rynku rolnego wprowadziła embargo na ukraińskie zboże. Była to odpowiedz na działania ukraińskich oligarchów, którzy nadużyli zaufania i zalali rynki krajów UE swoim zbożem, zamiast przewozić je dalej jak przewidywała umowa. Ale dla Zalenckiego to nie ma znaczenia, bo liczy się tylko interes Ukrainy.

Mam za złe panu A. Dudzie, że będąc prezydentem nigdy twardo nie uzależnił naszej pomocy od przeprowadzenia ekshumacji pomordowanych Polaków ofiar rzezi wołyńskiej, a w stosunku do rzezi zaczął posługiwać się w oficjalnych wystąpieniach określeniem „pomordowanych Polaków” albo wręcz pisać o „ofiarach Wołynia”. Pouczał rodziny ofiar rzezi, aby te – dopominając się o chrześcijański pochówek dla swych bliskich – „ważyły słowa”, a ks. Isakowicza-Zaleskiego strofo­wał, by „zajmował się tym, czym powinien zajmować się ksiądz”.

.

Gdy w październiku 2024 r w Berlinie prezydent USA Joe Biden wraz z kanclerzem Olafem Scholzem, prezydentem Francji Emmanuelem Macronem oraz premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem dyskutowali na temat przyszłości Ukrainy i pomocy dla ogarniętego wojną kraju. Prezydent Duda zaproszenia na rozmowy nie otrzymał.

Dzień później w ramach spotkania gruby G7 Ukraina i Niemcy zainicjowały porozumienie, mające na celu wzmocnienie ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. Odbyło się one również bez Polski. Jakoś Zełencki nie domagał się by w tych spotkaniach brał udział polski prezydent.

05 kwietnia 2023 Andrzej Duda, odznaczył Prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Orderem Orła Białego uzasadniając to „znamienitymi zasługami w pogłębianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków między Polską a Ukrainą, oraz rozwijaniem współpracy na rzecz demokracji, pokoju i bezpieczeństwa w Europie a także za niezłomność w obronie niezbywalnych praw człowieka”. Jakoś nie widzę by miało to miejsce w relacjach ukraińsko-polskich.

Po tym jak prezydent wyjechał z Pałacu Prezydenckiego do Belwederu na spotkanie z liderką białoruskiej opozycji Swiatłaną Cichanouską oraz przedstawicielami społeczności białoruskiej policja wtargnęła do niego zatrzymując jego gości: Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika

Gdy prezydent został poinformowany o tym, co dzieje się w Pałacu, chciał natychmiast wracać, ale wyjazd z Belwederu został zastawiony autobusem komunikacji miejskiej

Bez zgody szefa MSWiA, którym w tym czasie był Marcin Kierwiński policja by nie dokonała najazdu na Pałac. Wydawałaby się, że skoro złamane zostały zasady państwa prawa, wszelkich norm i nastąpiło naruszeniem godności prezydenta to nigdy on nie dostanie żadnej nominacji od prezydenta Dudy.

Nie mogłam uwierzyć, gdy zobaczyłam jak prezydent Duda po tym wydarzeniu wręcza kolejny raz nominację Kierwińskiemu, tym razem powołując go w skład Rady Ministrów na urząd Ministra – Członka Rady Ministrów jako pełnomocnika rządu ds. programu odbudowy po powodzi, wygłaszając przy tym laurkę dotyczącą dotychczasowej pracy ministra.

Kolejny raz byłam zaskoczona i mocno zniesmaczona, gdy prezydent Duda awansował Marka Boronia Komendanta Głównego Policji na stopień generała – Generalnego Inspektora Policji, który stal na czele policji, kiedy weszli oni do Pałacu Prezydenckiego, aby wyprowadzić z niego Kamińskiego i Wąsika.

Nie potrafiłam zrozumieć motywów, jakimi kierował się Prezydent w stosunku do tych ludzi.

Odpowiedź znalazłam podczas wywiadu, wPolsce 24 (30.07.2025) którego udzielił redaktorowi Marcinowi Wikło. Po jego wysłuchaniu kosztowało mnie to sporo pracy by cały wywiad zapisać. Warto było to zrobić, bo pokazuje on mentalność prezydenta Dudy.

Ostatni wywiad prezydenta A. Dudy w szczerej rozmowie przed końcem kadencji wPolsce24 (30.07.2025)

Marcin Wikło – Niektóre Pana gesty nie do końca są zrozumiałe jak na przykład nominacja generalska, uznanie i honory dla pana Marka Boronia Komendanta Głównego Policji, który stał na czele policji, kiedy policjanci weszli tutaj do Pałacu prezydenckiego, aby stąd wyprowadzić Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego

Andrzej Duda – Zacznijmy od tego, że ja uznaję wyniki demokratycznych procesów. Jeżeli dziś mamy władze wybrane przez obywateli Rzeczypospolitej, które umiały sformować koalicję rządzącą. Jeżeli te władze decydują o nominacjach personalnych (Wikło – to był wniosek ministra MSWiA) w moim przekonaniu mają do tego prawo. Bo jeżeli nie jest tak, że nie jestem w stanie przedstawić jakieś twarde zarzuty konkretnej osobie, które stoją na przeszkodzie temu, aby dokonać awansu – nie widzę powodu do tego żeby nie zgodzić się na to. Żeby obecnie sprawujący władzę, którzy ponoszą odpowiedzialność za swoje nominacje w tym momencie generalskie nie mogli tego uczynić. Żebym ja miał stawać na przeszkodzie w sytuacji, kiedy powiedzmy to sobie otwarcie. Sprzeciw i podstaw do sprzeciwu wobec tego nie są oczywiste. Bo one nie są oczywiste panie redaktorze.

Wikło – w ten sposób możemy uznać, że nic się nie wielkiego nie wydarzyło, że policja weszła do Pałacu Prezydenckiego i panów ministrów stąd wyprowadziła.

Duda – Panie redaktorze, ta sprawa również od strony prawnej jest dość skomplikowana. To jest spór prawny, o to czy były podstawy w ogóle do tego żeby w jakikolwiek sposób aresztować wtedy panów ministrów, czy też nie. Ja uważam, że podstaw prawnych ku temu nie było. Ale panowie, którzy realizowali to zadanie mieli w swoim ręku wyroki sądów, które stanowiły tutaj podstawę do dokonania takich a nie innych działań. Ja uważam, że te wyroki są wydane w sprzeczny z prawem, albowiem były one wydane i realizowane wbrew orzeczeniom TK, ale to jest spór prawny. Gdybyśmy to sprowadzili do samego wyroku jako takiego, trudno zaprzeczyć, że wyrok karny powinien być wyegzekwowany. W związku z powyższym to jest sytuacja niezwykle dyskusyjna.

Ja powiem tak, to jest bardziej kwestia pewnej przyzwoitości w relacjach pomiędzy władzami i przyzwoitości pewnej działaniu policji i szacunku do urzędu prezydenta RP, niż kwestia czysto prawna, gdzie jak powiedziałem jest spór.

Ja uważam, że gdyby chciano zachować się w sposób elegancki i właściwy, biorąc pod uwagę relacje ustrojowe, także wynikające z konstytucji poszanowania dla urzędu prezydenta RP, którego główną siedzibą jest Pałac prezydencki, to powinno to zostać poprzedzone rozmową z prezydentem RP, zanim dokonano jakiegokolwiek próby wejścia do Pałacu Prezydenckiego. Czy zatrzymywania kogokolwiek w Pałacu Prezydenckim.

Proszę pamiętać o tym, że wcześniej dokonywano rewizji samochodów wyjeżdżających z Pałacu Prezydenckiego. To nie jest żadna tajemnica. Tutaj przed bramą rewidowano samochody wyjeżdżające z Pałacu Prezydenckiego. Kazano otwierać bagażniki itd., itd. To jest po prostu kwestia pewnych zachowań, które w istocie urągają relacją ustrojowym, jakie są zarysowane w konstytucji, szacunku wobec urzędu głowy państwa jako takiego niezależnie, kto ten urząd pełni, ale to są praktyki, które my już widzieliśmy tak naprawdę w czasach, kiedy prezydentem był Lech Kaczyński. Bo przecież odbieranie prezydentowi samolotu i to nie, kto inny tylko D. Tusk, czyli obecny premier.

Ja nie mam żadnych wątpliwości, kto jest i był motorem tych wszystkich działań. Kto jest motorem wszystkich prób lekceważenia, omijania urzędu prezydenta RP.

Problem pana premiera D. Tuska polega tylko na tym, że tym razem trafił na człowieka, który miał długoletnie doświadczenie pracy na arenie międzynarodowej, który był powszechnie znany przez polityków na całym świecie, rozpoznawalny, który był partnerem właściwie wszystkich polityków z pierwszej ligi światowej czy to w sojuszu północnoatlantyckim, który znał prezydentów, wielokrotnie bywał w Białym Domu i nie tak łatwo było sprowadzić prezydenta RP do parteru tym razem. Ale to po prostu było tylko to, pan premier nie docenił sytuacji.

W wywiadzie pokazał, że nie ma charakteru, jest człowiekiem miękkim szukającym usprawiedliwienia dla braku zdecydowanych działań. Skoro złamane zostały zasady państwa prawa, wszelkich norm i nastąpiło naruszeniem godności prezydent i jak sam mówił – wyroki były sprzeczne z prawem i realizowane wbrew orzeczeniom TK, to, czego jeszcze potrzebował by nie zgodzić się na awans Marka Boronia. To samo dotyczy jego przełożonego Marcina Kierwińskiego.

Za działania podwładnych zawsze odpowiadają ich przełożeni i mówienie o tym, że „nie jestem w stanie przedstawić jakiejś twarde zarzuty konkretnej osobie” oraz „od strony prawnej jest dość skomplikowana a sytuacja niezwykle dyskusyjna” to uciekanie przed podjęciem twardych decyzji.

Gdy stwierdził, że „nie tak łatwo było sprowadzić prezydenta RP do parteru, który miał długoletnie doświadczenie pracy na arenie międzynarodowej, był powszechnie znany przez polityków na całym świecie, rozpoznawalny, był partnerem właściwie wszystkich polityków z pierwszej ligi światowej znał prezydentów, wielokrotnie bywał w Białym Domu”. W tej wypowiedzi było samo dowartościowanie, z którego kompletnie nic nie wynika.

Poza tym prezydent  A.Duda się myli. D. Tusk nie tylko doskonale rozpoznał sytuację, ale i sposób jego działania, dlatego sprowadził prezydenta do parteru, mimo, że Prezydent nie dopuszcza tego do swojej świadomości. Znalazło to potwierdzenie w rewidowaniu przed bramą samochodów wyjeżdżających z Pałacu Prezydenckiego i wtargnięciem do Pałacu Prezydenckiego, a następnie nominacje dla M. Kierwińskiego i M. Boronia. Doskonale wiedział, iż prezydent to nie A. Macierewicz, nie jest wojownikiem, nic nie zrobi z powodu niemocy decyzyjnej i paraliżującego strachu przed zdecydowanym działaniem.

Jak pokazało życie był wygodny dla wszystkich opcji politycznych, bo bez charyzmy, asekurancki, nie mający potencjału na bycie przywódcą w sytuacjach kryzysowych.