Ryszard Szurkowski (12 stycznia 1946 – 1 lutego 2021 roku). W poniedziałek odszedł od nas w szpitalu w Radomiu Mistrz Kolarski, Mentor sportowy, skromny i pełny pokory człowiek.


Mój Szurkowski

Gdy dorastałem Wyścig Pokoju nie miał już tej rangi co w latach siedemdziesiątych – osiemdziesiątych. Jednak legenda Ryszarda Szurkowskiego – Mistrza nad mistrzami była wiecznie żywa i nie ominęła mnie w grze w kapsle.

Ryszard Szurkowski był dla mnie zagadką – niedoścignionym wzorem sportowca nie tylko ze względów na osiągnięte w latach czynnego, zawodowego uprawiania sportu lecz również wzorem skromności, pokory i pracy. Sumienność i solidność to kolejne cechy mistrza, które już wtedy gdy pasjonowałem się wyścigami kolarskimi gdzie główne role według mnie grali Miguel Indurain, Tony Rominger, Zenon Jaskuła, Mario Cipollini, Lance Amstrong wydawały mi się wzorcem „metra z Sevre”. Już wtedy uwidaczniała się gangrena tocząca sport i sportowców… Szurkowski, mój Szurkowski był takim wzorcem – honorowym zawodnikiem i moralnym zwycięzcą. Temu kolarzowi ufałem w osiągane w przeszłości wyniki i tak jak w mojej rodzinie opowiadano o wydarzeniach z czasów świetności mistrza tak we mnie rosło to poczucie wartości naszego Mistrza. Wielokrotny triumfator  Wyścigu Pokoju czyli „Wielkiej pętli PRLu” zawsze był przeze mnie postrzegany jako życzliwy człowiek i przykład sportowca przestrzegającego zasad fair play.

Nie chcę tu przywoływać liczb, zwycięstw i setki wyścigów. Wystarczy „zajrzeć” do internetu by zasięgnąć informacji i statystyk. Jednak zawsze pasjonowały mnie opowieści Łódzkiego komentatora, również legendy – Bogdana Tuszyńskiego. Choć jak się okazało Tuszyński był współpracownikiem SB – wtedy moja niewiedza w tym temacie była zbawienna. Emocje jego opowiadań o sporcie rosły we mnie i ze mną. Słuchając wspomnień Redaktora Tuszyńskiego w Polskim Radiu Łódź chłonąłem klimat wielkich chwil polskiego sportu, w których czołową rolę grał Mistrz Szurkowski.

„Mój Szurkowski” to sportowiec, który przed wyścigiem ( Mistrzostwa Polski) oddał kolarzowi – Zygmuntowi Hanusikowi, swój rezerwowy rower a obdarowany zdobył na nim w bezpośredniej rywalizacji z Szurkowskim złoty medal. Sam darczyńca roweru zajął wtedy 5 miejsce. Ta opowieść była dla mnie żywa przez lata. Była jednolitym tłem dla moich wyborów.
Z Mistrzem mogłem zobaczyć się przez moment w grudniu 2016 roku na spotkaniu Olimpijczyków w Wyższej Szkole Informatyki i Umiejętności w Łodzi. Wtedy mogłem zrobić zdjęcia ilustrujące to wspomnienie.

Ryszard Szurkowski zdobył wiele nagród i wiele świetnych miejsc w zawodach. Poza zwycięstwami kilkadziesiąt miejsc w pierwszej dziesiątce były również odznaczenia państwowe i nagrody w plebiscytach. Koronne czterokrotne zwycięstwo w Wyścigu Pokoju. Dwukrotnie wygrał plebiscyt „Przeglądu Sportowego”. Zajął drugie miejsce na Najlepszego Sportowca XX wieku.
Zdobył dwa srebrne medale w konkurencji Drużynowej na czas – na Igrzyskach Olimpijskich (Monachium 1972, Montreal 1976). Będąc trenerem kadry narodowej szosowców dorobił się genialnego kolarza – Lecha Piaseckiego.

Szurkowski ścigał się w całej Europie i poza nią np. w Egipcie czy Kanadzie. Mam nadzieję, że Mistrz Szurkowski będzie żywy nie tylko ścigając się po niebiańskich szosach ale również w pamięci kibiców i wszystkich Polaków.