Genialny muzyk dysponujący niesamowitym cztero oktawowym głosem. Rozpiętość głosowa była niesamowita i choć artysta śpiewał tenorem to gdy utwór pozwalał na użycie całej rozpiętości głosu robił to pokazując, że w jednym utworze można zaprezentować wiele gatunków muzycznych oraz barw głosu.

Queen na koncercie we Frankfurcie, 26. września 1984 rok. foto: Thomas Steffan,CC-BY-SA-3.0

Prezentował się jako typowy playboy i lekkoduch, jednak frontmen topowego zespołu Queen, który był tworzony przez kwartet utalentowanych muzyków nie był jednowymiarową postacią. Queen i muzyka tworzona przez zespół stała się klasyką muzyki. Umiejętności i geniusz członków grupy swoją kultowość zawdzięcza geniuszowi wokalnemu swojego lidera.


Queen na koncercie we Frankfurcie, 26. września 1984 rok. foto: Thomas Steffan,CC-BY-SA-3.0

Każdy z członków grupy ma „swoje’ piosenki – jednak liderem był charyzmatyczny piosenkarz.  Queen przez lata istnienia przeżywał różne fazy, wzloty i upadki, rozłam oraz triumfalny powrót. Zdawało się, że tworzą specyficzną rodzinę pełną różnych czasem skrajnych emocji jednak pod wspólnym nadrzędnym celem, misją, pasją i radością z tworzenia oraz czerpania energii ze sztuki muzycznej.

 

Muzyka „Queenów” stała się kanonem i klasykiem muzyki rockowej i popowej jeszcze gdy artyści aktywnie występowali na całym świecie. Brytyjski zespół należy do najlepszych koncertowych grup muzycznych wszechczasów. Muzyka tworzona przez Queen dzięki wielowymiarowości i wychodzeniu poza schematy stał się nie tylko „muzyczną modą” ale ponadczasowym elementem kultury.

 

Nie przez przypadek przypominam Queen, 24. listopada przypada 30. rocznica śmierci Artysty. 45. letni muzyk odszedł nie mogąc już śpiewać – dopóki, do ostatnich dni gdy zbierając siły z osłabionego ciała i obolałego ducha nagrywał. Śpiewanie było zawsze najważniejsze. Tworzenie i dążenie do perfekcji w sferze muzycznej. Freddie wraz z zespołem był „Królem” estrady. Ekspresyjny i niesamowicie czuły na reakcje publiczności jednocześnie potrafił charyzmą i głosem sprawować swoistą „władzę” nad fanami.

John Deacon, Roger Taylor, Freddie Mercury i Brian May foto:Eddie Raph_PH https://weheartit.com/entry/58777168,CC-BY-SA-4.0

Poza sceną nieśmiały, skryty ale jednocześnie słynący z braku hamulców w zachowaniu w czterech ścianach. Legendy głoszą o różnych ekscesach odbywających się na imprezach, urodzinach itp. organizowanych przez lidera Queen.

Hedonista, niepoprawny i pozanormatywny moralnie  człowiek sztuki, który nigdy nie pozwolił by polityka lub jego orientacja seksualna przysłaniała tworzoną przez niego muzykę.

Freddie Mercury czyli Farrokh Bulsara pochodził z Zanzibaru, skąd został wysłany do Indii do szkoły z internatem. Pomimo rozerwanych więzów z rodziną jako mały chłopiec,  rodzice i najbliżsi zawsze odgrywali kluczową rolę w życiu Mercury’ego.

Freddie to postać wielowymiarowa, wielowarstwowa, wielowątkowa i złożona. Wartościowy artysta szukający również szczęścia w swoim życiu osobistym, które cierpiało kosztem kariery muzyka.

Tragedia artysty, który zaraził się wirusem HIV w skutek czego zapadł na AIDS uwidacznia jak wielki wpływ  na zespół, życie, twórczość miały skutki zarażenia.

Freddie zatracał się w używkach i wspomnianym trybie życia powinna być przestrogą by już nigdy tak wieli talent, diament na muzycznym firmamencie rocka i popu, nie musiał zejść ze sceny w fazie największego sukcesu i twórczości. Freddie Mercury. Legendarne imprezy, na temat których do dziś krążą zarówno autentyczne jak i nieprawdziwe historie. Jednak tworzą one klimat. Ucieczka artysty przed światem do swojej willi w Londynie – Garden Lodge, niczym twierdzy lub  w Montreux w Szwajcarii stanowiło jego sacrum. Spokój i ładowanie akumulatorów z daleka od zgiełku towarzyszyło jego burzliwej karierze.

Zespół Queen na czele z Freddie’m Mercury z Diego Armando Maradoną podczas ostatniego koncertu muzyków w Argentynie – tournee „The Game Tour” 8.marca 1981 r. foto:La Nación,CC0 (wikimedia.commons)

Gdy Freddie nagrywał płytę z Montserrat Caballe , będącą pokłosiem nagrywanego wspaniałego utworu  promującego olimpiadę w Barcelonie. Freddie Mercury doznał olśnienia, że jego marzeniem jest opera. Świat, do którego „jakoś” obawiał się wejść, dzięki hiszpańskiej śpiewaczce operowej kosztuje sztuki i planuje nawet napisać operę. Myślę, że był w stanie ją napisać.

Artysta do późna komponował i śpiewał utwory wraz z Montserrat Caballe, a gdy wyszła z jego londyńskiej posiadłości Garden Lodge zszokowani dziennikarze spodziewający się jakichś innych gości. Zapytali artystkę co robiła  od popołudnia dnia poprzedniego, gdy widzieli jak przyjechała gdy do Londynu. Odpowiedziała im, że cały czas tworzyli. Tak było, nad ranem rozmawiali ale tak jak artyści to robią najlepiej: on przy fortepianie akompaniując i wtórując w duecie czy kanonie przyjaciółce. Często „dyskutowali” jak powinni śpiewać konkretny utwór i pomimo różnic w wersjach oboje czerpali ze swojego artyzmu garściami.


Pomnik Freddie’ego Mercury’ego w miejscu, w którym zawsze znajował spokój. Montreux nad Jeziorem Genewskim w Szwajcarii. foto:
Nuno Alex Silva,https://www.flickr.com/photos/feijaomestre/8006332356/

Gdy Montserrat Caballe miała wychodzić, zdołali jeszcze „prześpiewać” dwie, trzy piosenki, po czym hiszpańska Diwa wybiegła by zdążyć taksówą na lotnisko, gdyż wieczorem miała występować w operze w Hiszpanii.

 

Często w latach 80. tych nie mówiono i nie znano AIDS wywołanego przez wirus HIV. Brak informacji i świadomości skutkował „śmiertelnym” żniwem, często „podpartym” błędnymi diagnozami.

Występy na koncertach i na galach muzycznych zespołu wraz z  Freddim miały miejsce w 1986 na koncercie, w 1987 i 1988 gdy wystąpił po raz ostatni podczas premiery utworu „Barcelona” w duecie z Caballe.

Gdy członkowie zespołu dowiedzieli się o chorobie swojego wokalisty postanowili chronić go przed mediami. Freddie dopiero dzień przed odejściem w oświadczeniu przyznał, ze choruje na AIDS.

Artysta niepokorny, niestandardowy, utalentowany, dla którego sztuka była jak powietrze. Stracił wszelkie siły gdy już nie miał siły nagrać ani jednej nuty…

Wątki osobiste i związane z życiem Freddiego tak jak napisałem wyżej pozostawmy na swoim miejscu. Farrokh Bulsara jako największy według mnie piosenkarz wszech czasów obok Andrzeja Zauchy pokazał szczyty światowej sceny muzycznej rock – pop.

Freddie potrafił zaprezentować w jednym utworze kilka stylów, technik śpiewania i gatunków muzycznych. Śpiewając acapella porywał widownię był artystą doskonałym, perfekcjonistą wymagającym zawsze najpierw od siebie.

Queen na koncercie we Frankfurcie, 26. września 1984 rok. foto: Thomas Steffan,CC-BY-SA-3.0

Setki koncertów (około 600. oficjalnych) i setki utworów weszły do kanonu muzyki. Projekty anektujące utwory, inspirujące się muzyką Queen tworzą w różnych rodzajach muzyki od jazzu, przez pop i rock, do muzyki elektronicznej, r’n’b, soul, house czy muzyki symfonicznej oraz klasycznej.

 

Największe przeboje zespołu: We Will Rock You, We Are the Champions, Who Wants to Live Forever, One Vision, Crazy, Little Thing Called Love, Love of My Life, The Show Must Go On, Somebody to Love, Radio Ga Ga, A Kind of Magic, Heaven for Everyone, Thank God It’s Christmas, I Want to Break Free, Winter’s Tale, Under Pressure, These Are the Days of Our Lives, Mother’s love


Freddie Mercury foto:
CLender,: https://www.flickr.com/photos/clender/15219563950/

Najlepszy na świecie zespół koncertowy w historii muzyki rockowej i pop. Nikt „przed” i dotąd nikt „po” Queen nie potrafił wytworzyć atmosfery i wykonywać za każdym razem utworów na najwyższym poziomie. Perfekcjonizm Mercurego owocował właśnie na scenie, godziny szlifowania utworów kumulowała swobodę i naturalność a jednocześnie polot. Niezapomniane wymiany melodyjnych okrzyków Freddiego z publicznością, którymi korespondował i jak nikt inny potrafił posiąść „władzę” nad słuchaczami, również tymi słuchającymi płyty w domu. Magia wokalisty i twórcy Queen oraz współtwórcy większości płyt zespołu oraz swoich indywidualnych projektów posiadał naturalną zdolność do zjednywania sobie ludzi Często będących z początku do niego źle nastawionych.

Freddie Mercury, 1977. foto:Eddie Raph_PH https://weheartit.com/entry/58777168,CC-BY-SA-4.0

Gdy wiedział, że już nie będzie mógł śpiewać, gdy każde słowo sprawiało niewyobrażalny ból, gdy zanikał głos, artysta odstawił leki i czekał na odejście. Nie potrafił żyć nie tworząc, nie śpiewając. Jego ostatnia piosenka a tak naprawdę wokal – jak zwykle nagrał perfekcyjnie. Każdą frazę wykonywał 4. razy by Brain May mógł wybrać i dobrać najbardziej pasującą melodykę do muzyki, której już nie zdążono zagrać i nagrać. „Mother’s love” spina klamrą życie geniusza, szalonego, skromnego a z drugiej strony hedonisty pozbawionego rami i hamulców pełnego wewnętrznych sprzeczności. Do dziś jego osobowość tworzy wiele dyskursów i sporów – jedno jest pewne – i z jednym zgadza się każdy, kto choć trochę zna się na muzyce: głos Freddie’go Mercury’ego jest jedyny w swoim rodzaju i takim pozostanie.

Pomnik Freddiego Mercurego w Montreux nad Jeziorem Genewskim w Szwajcarii foto:
archer10 (Dennis), https://www.flickr.com/photos/archer10/22943513573/

Zespół oczywiście istnieje i nie mam zamiaru podważać jego wartości i klasy oraz stylu. Jednak dla mnie Prawdziwy Queen skończył się wraz z odejściem charyzmatycznego – aktora, kreatora emocji, wspaniałego artysty, który odszedł w dramatycznych okolicznościach pozostawiając ponadczasową sztukę.