Największa afera III Rzeczpospolitej. Tak w skrócie można określić bezprecedensowy ciąg wyłudzeń, dzięki któremu Polska jako państwo straciła od 3,3 do 9 mld zł począwszy od 2009 roku.

1.

„Optymalizacja ZUS” to najbardziej dochodowy biznes III RP. Korzystało z niego co najmniej 30.000 osób… miesięcznie. Najczęściej w dużych, czasem nawet jednorazowo zatrudniających ok. 6-12 tys. osób firmach, które jednak okazywały się wirtualnymi! Oznacza to, że od 1 marca 2009 roku, kiedy to zmiana ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych pozbawiła sensu zatrudniania się na tzw. pracę nakładczą, tylko na podstawie fikcyjnych umów zawartych z pracodawcami zagranicznymi (Wielka Brytania, Litwa, Czechy i Słowacja – razem ok. 98%) firmy pośredniczące w optymalizacji zarobiły ok. 334.000.000,- funtów brytyjskich, czyli po średnim w ciągu tego okresu kursie 4,9 zł za funt 1.636.600.000,- zł.

Straty Skarbu Państwa były dwa razy większe – 3.273.200.000,- zł.

To jednak tylko te wyrządzone przez duże i zorganizowane podmioty.

O tym, że Polak potrafi wiedziano już oficjalnie za Gierka.

Dlatego liczbę powyższą śmiało można pomnożyć nawet przez 3, bowiem oprócz wielkich i zorganizowanych tzw. optymalizacją ZUS zaczęli trudnić się „chałupnicy” .

Czym jednak była (niestety, ciągle jeszcze jest, chociaż na o wiele mniejszą skalę) ta „optymalizacja ZUS”?

Zgodnie z art. 16 u.3 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 883/2004 z dnia 29 kwietnia 2004 r. w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego (Dz.U. L 200 z 7.6.2004, str. 1) osoba, która normalnie wykonuje pracę najemną i pracę na własny rachunek w różnych Państwach Członkowskich podlega ustawodawstwu Państwa Członkowskiego, w którym wykonuje swą pracę najemną (…).

Prawda, jakie to proste?

Kowalski, przedsiębiorca w Polsce, jednocześnie stawał się pracownikiem najemnym w firmie w Wielkiej Brytanii (najniższe składki na ubezpieczenia w Europie!).
I po prostu znikał z ZUS.

Już nie musiał opłacać nawet składki zdrowotnej, jak przy wariancie z pracą nakładczą.
Skoro firma, w jakiej był zatrudniony w Wielkiej Brytanii, płaciła za niego, stawał się człowiekiem wolnym od części obciążeń fiskalnych w Polsce.

Dla ZUS nie istniał.

Pozostawał jednak ubezpieczony na terenie całej Europy z tym tylko, że kiedy znalazłby się np. w polskim szpitalu płaciła za niego Królowa, a nie NFZ.

Co więcej, jego składki płacone w Wielkiej Brytanii w przyszłości powinny zaowocować emeryturą. Raptem tylko dwa razy wyższą od tej, jakiej mógłby się spodziewać w Polsce. Nic dziwnego, że nowa oferta przyciągnęła dziesiątki tysięcy osób.

2.

A Państwo, kierowane przez Tuska, nabrało wody w usta, co dodatkowo pomogło uznać „biznes” za zgodny z obowiązującym prawem.

 Z informacji uzyskanych od pracowników ZUS wyłania się dość przerażający obraz.

Oto bowiem informacje zarówno o narastającej fali „nakładczej” w latach 2006-2008, jak i po 28 lutego 2009 r. coraz bardziej masowym podejmowaniu pracy najemnej przez przedsiębiorców głównie w Wielkiej Brytanii, ale też na Litwie, Słowacji czy w Czechach były kierowane do Warszawy.

Bez reakcji.

Jednak nie są to dowody w znaczeniu procesowym, ale jedynie ustalenia dziennikarskiego śledztwa.

Na szczęście dotarłem do dowodów „twardych”!

Okazuje się, że „centrala” nie tylko była poinformowana.

Również aktywnie prowadziła korespondencję z brytyjskim odpowiednikiem ZUS – HMRC.

W tym czasie prezesem był Zbigniew Derdziuk, nominat Tuska.

 

I tak w piśmie datowanym na 1 listopada 2010 roku HMRC stwierdza:

Kontynuując poprzednią korespondencję i dyskusje ma Pan świadomość , że HMRC prowadził dochodzenie w związku z wieloma wnioskami dotyczącymi formularzy F101/A1 otrzymanymi od wielu firm zarejestrowanych w UK, wszystkimi dla polskich obywateli, przeważająca liczba których powiązana była z agentem Financial Republic Ltd lub Ewa Mano accounting Services Ltd, w obydwu Ewa Manno po mężu Tychoniuk jest dyrektorem.

W dłuższym czasie HMRC otrzymał około dwóch tysięcy takich wniosków, wszystkie zostały odrzucone na tej podstawie, że nie możemy znaleźć dowodu, że te osoby rzeczywiście są i pracują w UK. Daliśmy firmom i ich agentom wiele okazji na dostarczenie dowodów potwierdzających, czego nie udało im się zrobić. Napisaliśmy do każdej z tych firm informując je o decyzji HMRC o nie wydawaniu formularzy E101/A1 i wyjaśniając dlaczego.

Mimo to wobec polskich przedsiębiorców, uwikłanych w „optymalizację ZUS”, Organ rentowy milczał.

Zupełnie tak, jakby czekał, aż odpowiednio duża kwota zostanie wydrenowana przez twórców  „optymalizacyjnego systemu”.

Dodatkowo utwierdza w tym fakt, że kiedy ZUS ruszył, pozostawił w spokoju tych, którzy z oferowania fikcyjnego zatrudnienia uczynili sobie sposób na dostanie życie.

Jak bardzo dostatnie?

Wystarczyło mieć 1000 osób miesięcznie w systemie, aby generować dochody na poziomie… renomowanego londyńskiego adwokata.

I praktycznie bez wysiłku – niektórzy brytyjscy „pracodawcy” nie raczyli nawet dokonać niezbędnych zgłoszeń. Aktywność swoją ograniczali jedynie do comiesięcznego pobierania kasy. Tak postępował m.in. OPTIGEN.

3.

Ale nie, jak można by się spodziewać, naruszenie art. 286 kk stało się motorem działania ZUS. Ba, nawet nie przepadek środków otrzymanych w zamian za świadczenie niegodziwe, co przecież powinno być oczywiste.

Jedynym celem machiny biurokratycznej Tuska stali się przedsiębiorcy. Ci najmniejsi, najmniej zarabiający, bowiem tylko takich przyciągnęła oferta obniżenia polskiego ZUS o połowę.

I tak ludzie, którzy przez lata wpłacili np. 50 tys. zł i liczyli na w miarę godziwą emeryturę nagle stali się dłużnikami ZUS na kwotę ponad dwa razy większą, niż do tej pory przelali na konta „zusowych” biznesmenów .

Postępowania aktualnie są w toku.

No dobrze, a co z tymi, którzy z oszukiwania dziesiątek, jeśli nie setek tysięcy Polaków w Kraju zrobili sobie dochodowy interes?

Żyją spokojnie, na dodatek część z nich przeistoczyło się w… obrońców demokracji.

4.

Przykłady:

Paweł Kurnik, człowiek, który dzięki urządzanym w 2009 r. tydzień w tydzień webinarom nagonił do systemu przynajmniej 10-16 tys. ludzi, którzy teraz borykają się z komornikiem, stoi na straży „konstytucja” .

I dalej oferuje jedyny wg niego skuteczny system omijania płacenia danin publicznych w Polsce. Tym razem jako dezi.pl:

http://www.dezi.pl/

.

.

.

.

Nie przeszkadza mu, że zarabia pieniądze robiąc Polaków w bambuko. Nawet fotę profilową odpowiednio przyozdobił.

.

.

Powrót PO do władzy oznacza bowiem koniec tzw. małego ZUS i dalsze lata przyzwolenia na rozszczelnianie systemu, a to przecież niezbędne w przypadku jego biznesu.

Wg niezależnych szacunków współodpowiedzialny jest za oszukanie ok. 12 tysięcy osób.

Łącznie na jakieś 1,8 mld zł.

.

Kolejna w szeregu. Może nie aż tak bardzo zasłużona w niszczeniu finansów ZUS, ale medialnie o wiele bardziej znana.

Niejaka Anna Frach (d. Oziębło).

Jak podaje jest właścicielką lewackiego polonijnego The Fad.

Praktycznie od listopada 2015 r. jest zaprzysięgłym wrogiem PiS, KUKIZ’15 a nawet tych, którzy nie podzielają jej lewackiego zacietrzewienia.

W marcu 2017 roku została namaszczona na poważną publicystkę – oto „gazeta z Czerskiej” przedrukowała jej felieton p.t. O tym, jak PiS zmienił mój profil na Facebooku.

http://wyborcza.pl/7,95891,21444190,o-tym-jak-pis-zmienil-moj-profil-na-facebooku.html

Nic dziwnego, że postanowiła sukces powtórzyć, zamieszczając… raz jeszcze ten sam tekst z dodatkiem niewielkiego komentarza 10 sierpnia 2018 roku.

Rządy Prawa i Sprawiedliwości, wzbudziły w nas gniew i sprzeciw. Najpierw okres przedwyborczy – gorące dyskusje, kłótnie, pierwsze niesnaski między znajomymi. Później „czystki” wśród przyjaciół – niejeden z nas w tym czasie znacznie ograniczył grono znajomych na Facebooku. Ze szczególną przyjemnością zapewne, pożegnaliśmy tych najbardziej zaciekłych zwolenników PiS i Kukiz15, których zacietrzewienie i agresja były najmocniejsze.


Mijały kolejne tygodnie, niezadowolenie wciąż narastało – pojawiły się  pierwsze próby nawoływania do zjednoczenia się przeciwko wybranej przecież w demokratycznych wyborach władzy. Pierwsze memy. Złość nie minęła ale pojawiło się światełko w tunelu, że jeśli będzie nas więcej, jeśli będziemy działać wspólnie może coś się zmieni.

Powstał KOD (Komitet Obrony Demokracji) i wielki zryw, manifestacje, tysiące ludzi na ulicach. Pojawiły się też trolle – radykalni, często opłacani zwolennicy władzy, wyłapujący i niszczący każdy nasz przejaw sympatii do opozycji. Niejeden z nas okrzyknięty został lewakiem czy KODowcem, a to zapewne i tak najlżejszy kaliber hejtu.

Władza zabrała się za sortowanie obywateli – tak też trafiłam do dumnej grupy „gorszego sortu”, pełnej intelektualistów, inteligentów, znanych osób o podobnych poglądach, pełnych sprzeciwu i negacji dla sprawujących władzę.

http://thefad.pl/aktualnosci/anna-frach-o-tym-jak-pis/

Nic dziwnego, że jaruzelski żołdak Adam Mazguła co jakiś czas wiesza sobie na facebookowym profilu link do zamieszczonego w The Fad tekstu. Zdaniem Anny Frach jest przecież intelektualistąinteligentem jednocześnie. Takim samym, jak ona. 😉

Pani „redaktor” nastawiła się prawie wyłącznie na promowanie „sprawdzonych” w III RP nazwisk – Mazguła, Stanisław Walczak (emerytowany ksiądz z Niemiec o poglądach o wiele bardziej w lewo niż te, które artykułuje ks. Lemański), mec. Roman Giertych, Paweł Adamowicz, Katarzyna Lubnauer czy też Maria Nurowska.

Powstaje jednak pytanie, czy ww. autorzy, nawet najbardziej KODogłowi, zdają sobie sprawę z tego, jakim biznesem trudniła się pani „naczelna”? Skąd wzięły się pieniądze, potrzebne do wydawania niszowego portalu?

Anna Frach ( Oziębło ) była jedną z bardziej aktywnych „organizatorek” alternatywy dla ZUS. Poszkodowani m.in. przez nią  rozlokowani są głównie w Polsce południowej – śląskie, małopolskie, południowa część łódzkiego.

W pamięć ludzką wbiła się atakiem na tych, którzy w pewnym momencie przestali płacić jej tzw. abonament. Byli bowiem ścigani przez ZUS a brytyjski HMRC odmówił im uznania zatrudnienia na terenie Wielkiej Brytanii, tymczasem pani Frach nie kiwnęła nawet palcem, by przynajmniej próbować  zmienić stanowisko brytyjskiego organu.

Rozwścieczona odmową dalszego opłacania haraczu (ułudy) Anna Frach zaczęła głośno wyzywać ich od… oszustów!

Są świadkowie.

Tymczasem szacunki mówią o 3-5 tys. poszkodowanych przez nią i jej obecnego męża. Łącznie na ok. 450-850 mln zł.

A ponoć to tylko w żartach mówi się, że złodziej najgłośniej krzyczy łapać złodzieja

5.

Tymczasem ludzi sprytnych, gotowych do zarobienia kolejnych setek tysięcy złotych kosztem ledwie spinających miesięczne finanse drobnych przedsiębiorców nie brakuje.

Aktualnie oferowany jest wyjątkowy „pewny” sposób na ominięcie konieczności płacenia składek na ZUS – zatrudnienie na Łotwie.

Szkopuł w tym, że oferowane wynagrodzenie jest wielokrotnie niższe od… kosztów dojazdu do Tallina.

Nic dziwnego, że ZUS odpowiada na tak naiwne próby obejścia obowiązku płacenia daniny w ten oto sposób:

.

Współwłaścicielem firmy UAB MARTENAS jest niejaki Grzegorz Blak. O wcześniejszych perypetiach tejże firmy można przeczytać tutaj:

http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/scigani-polscy-urzednicy-tropia-przedsiebiorcow-w-calej-unii,11584098/

Grzegorz Blak jest członkiem zarządu niedawno powstałego Stowarzyszenia Ochrony Praw Poszkodowanych Przedsiębiorców w Dębicy (KRS 0000728324).

.

Czyżby piastowana przez niego funkcja miała uwiarygodniać pracę za 10 euro w Tallinie, jako alternatywę dla polskich obowiązkowych ubezpieczeń ???

6.

Kiedy przyjrzeć się bliżej „biznesowi opartemu na ZUS-ie” widać wyraźnie, że pewność siebie takich ludzi jak Frach czy Kurnik wypływa z głębokiego przekonania o bezkarności.

Widać też, że wyłudzone przez nich (czy też dzięki nim) środki jedynie w niewielkiej części zasiliły ich konta.

.

Kto zatem był rzeczywistym beneficjentem?

.

By na to odpowiedzieć wystarczy zastanowić się, kto jest na tyle silny, by z jednej strony zapewnić w III RP bezkarność konkretnym osobom, z drugiej zaś – hamować działania Organu państwowego.

25.08 2018