W przeddzień Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych poseł dr hab. Józef Brynkus zaapelował do włodarzy gmin w powiecie wadowickim przypominając, że jest to święto państwowe i gmachy publiczne powinny być w tym dniu udekorowane flagami państwowymi. I zgodnie ze starym polskim przysłowiem o uderzaniu w stół, odezwały się nożyce… negacji i nienawiści do Wyklętych.

Oto niektórzy samorządowcy poczuli się pouczani przez posła i oburzyli z tego powodu, twierdząc, że sami wiedzą co w święto narodowe czynić powinni. Ba, tylko dlaczego wobec tego flag nie wywiesili, po raz kolejny zresztą, od siedmiu lat. To poseł jako reprezentant obywateli ma prawo być oburzony, że po raz siódmy ludzie wybrani na stanowiska i funkcje publiczne przez społeczeństwo, mają to społeczeństwo w… głębokim lekceważeniu. Bo czymże jest zaniechanie wywieszenia flag w dniu narodowego święta Polaków, święta przypominającego o walce Niezłomnych o ludzką godność, o patriotyzmie oraz poświęceniu dla ojczyzny i współobywateli – jeżeli nie lekceważeniem. Chyba, że jest ostentacyjną demonstracją antypolskości? Miejmy nadzieję, że nie, bo to byłoby jeszcze gorsze…

Anonimowy włodarz gminny cytowany przez jeden z portali nie zająknął się ani słowem, że flagi wywiesi – i według dostępnych informacji w żadnej z gmin powiatu wadowickiego flag nie było. Jeżeli gdzieś były, to… na tyle mało widoczne, iż obywatele ich nie zauważyli. Zatem oburzenie owego włodarza było co najmniej bezsensowne, skoro i tak nie miał zamiaru zarządzić wywieszenia flag. Chyba, że owo oburzenie miało dać niektórym samorządowcom okazję do lansowania? Tylko dlaczego wobec tego ukrywają się za anonimowością? Boją się reakcji wyborców?

Oburzenie owych anonimowych włodarzy wywołała także kończąca list posła łacińska sentencja o prawie każdego obywatela do miłowania swej ojczyzny. Podobno dlatego, że poseł podał od razu jej tłumaczenie na język polski. Okazuje się, że wszyscy samorządowi arcykapłani mają łacinę w małym palcu i podanie im wersetu przetłumaczonego na język ojczysty traktują jak obrazę majestatu. No cóż, nie musiał poseł być uprzejmy, mógł odesłać samorządowców choćby do wikipedii.

Przy okazji zarówno w tekście medialnej informacji o oburzonych samorządowcach, jak i w komentarzach internautów pojawiły się znane od lat i nudne już kłamstwa, o wrzucaniu „do jednego worka” Wyklętych i pospolitych przestępców. Co oczywiście nie jest prawdą. Żołnierze Wyklęci w komunistycznej nomenklaturze nazywani byli bandytami. Ale wbrew chęciom bezpieki i wbrew potrzebom propagandy komunistycznej, nie parali się przestępczością pospolitą. To właśnie oni karali przestępców: morderców, złodziei, gwałcicieli, bimbrowników, którzy najczęściej zresztą działali w tamtych latach pod ochronnym „parasolem” funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Urzędów Bezpieczeństwa, a często rekrutowali się spośród tych funkcjonariuszy oraz członków Polskiej Partii Robotniczej, Związku Walki Młodych (młodzieżowa przybudówka PPR) czy Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej. Takich przykładów sporo było także w powiecie wadowickim.

We władzach wielu gmin, a także jako koalicjant we władzach powiatu wadowickiego, zasiadają członkowie Polskiego Stronnictwa Ludowego. Obchody Święta Wyklętych – Niezłomnych powinny być dla nich szczególną okazją do dumy. Do przypominania, że jeden z najdzielniejszych żołnierzy podziemia niepodległościowego w Polsce i dowódca największego na Ziemi Wadowickiej oddziału – Grupy Operacyjnej „Burza”, porucznik (a według niektórych danych kapitan) Mieczysław Wądolny „Granit” „Mściciel”, kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari, wywodził się z konspiracji wojskowej ruchu ludowego i był członkiem Polskiego Stronnictwa Ludowego. Podobnie zresztą, jak najsłynniejszy w południowej Polsce partyzancki dowódca, major Józef Kuraś „Orzeł” „Ogień”. A jednak trudno uświadczyć współczesnych ludowców wśród oddających hołd „Mścicielowi” czy „Ogniowi”. Czyżby bliższe im były tradycje moskiewskiej agentury działającej w komunistycznej Polsce jako Stronnictwo Ludowe a później Zjednoczone Stronnictwo Ludowe?

Autor: Michał Siwiec-Cielebon
Dziennikarz, historyk, działacz opozycji antykomunistycznej, wyróżniony nagrodą IPN „Świadek Historii”, wnuk z-cy dowódcy 12. Pułku Piechoty Ziemi Wadowickiej majora Michała Siwca, asystent posła na Sejm RP dra hab. prof. UP Kraków Józefa Brynkusa, kustosz Muzeum Tradycji Niepodległościowej Ziemi Wadowickiej im. 12 PP.

Fot. Piotr Kucharski