Nadmierny idealizm imć Monteskiusza dał asumpt zstępnym pokoleniom do wyhodowania potworka, jakim po ponad dwustu latach stała się tzw. władza sądownicza, w zamyśle francuskiego myśliciela niezależna i równa dwóm pozostałym.
Zamiast bowiem trójpodziału władz i, postulowane przez Monteskiusza, wzajemne kontrolowanie się władz sądowniczej, wykonawczej i ustawodawczej mamy prymat tej pierwszej, choć w szeregu Konstytucjach wymienianej dopiero na trzecim miejscu. Sądy bowiem ustalają, jakie działania pozostałych władz można uznać za dopuszczalne w świetle ich pojmowania zasad prawa, zawartych w Konstytucji, a teraz w umowach tworzących UE.
Jakakolwiek próba wprowadzenia choćby symbolicznej kontroli tej w istocie nadrzędnej władzy przez Naród, będący ciągle jeszcze suwerenem, budzi wrzask i tupanie na skalę niewyobrażalną.
Sędziowie bowiem mają być niezależni, co w interpretacji obecnej Egzotycznej Koalicji, popieranej przez ekstremistów jurydycznych oznacza, że mają być całkowicie wolni od nawet symbolicznej władzy suwerena, którym, o zgrozo, ciągle jest Naród (art. 4 Konstytucji).
Ba, wysunięto nawet tezę, że suwerenem w Polsce jest… Konstytucja. Moim zdaniem, opartym o obserwacje własne, tezę tą można wytłumaczyć jedynie… alkoholizmem profesora ją głoszącego. ;)
Co z obecnego zamieszania wyniknie łatwo przewidzieć. Sędziom zostanie odebrana władza. I wcale nie będzie to wymagało tworzenia kolejnych wydziałów dyscyplinarnych SN.
Po prostu do Polski wrócą sądy przysięgłych. I to w o wiele większym zakresie, niż przed wojną. Nie ławnicze, jak w PRL-u. Ławnik bowiem był niezawodowym sędzią, często emerytem, który bardzo szybko zauważał, że ilość diet, jakie otrzymywał za siedzenie w sądzie, jest adekwatna do spolegliwości okazywanej sędziemu zawodowemu. Im bowiem bardziej bywał niezależny, tym… rzadziej był powoływany, co z kolei negatywnie odbijało się na jego wynagrodzeniu.
Więc potakiwał, czasem zadając tylko mniej lub bardziej absurdalne pytania.
Przysięgłym natomiast każdy z nas będzie miał szansę zostać raz w życiu.
Ale to dopiero nastąpi po spektakularnej klapie rządu Tuska. Patrząc, co już wyrabiają, choć jeszcze nie zaczęli porządnie rządzić, nastąpi to za kadencji Prezydenta Andrzeja Dudy. Możemy jedynie spekulować – przed czy po wakacjach 2024 roku. ;)
Na razie jednak mamy niespotykaną za rządów PiS próbę ręcznego sterowania ponoć niezależnymi sędziami przez nowego ministra Bodnara połączoną z infantylnymi przyganami pod adresem TK, który wszak ośmielił się stanąć w poprzek planów przejęcia mediów publicznych przez Tuska i jego ekipę.
Podręcznikowym wręcz przykładem jest tweet (X-ter???) niejakiej Katarzyny Bilewskiej, o zgrozo uczącej na UW studentów prawa.

Wykładnia, jaką dr hab. Bilewska preferuje, pomija dwa ważne aspekty.
Pierwszy – skoro ustawodawca używa w art. 755 Kodeksu postępowania cywilnego sformułowania „w szczególności” oznacza to, że mamy do czynienia z katalogiem otwartym.
Drugi, nie mniej ważny – zgodnie z art. 36 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (Dz.U. z 2016 r. poz. 2072):
W zakresie nieuregulowanym w ustawie do postępowania przed Trybunałem stosuje się odpowiednio przepisy ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. z 2019 r. poz. 1460, z późn. zm.).
Stosuje się odpowiednio…
„Odpowiednie stosowanie” oznacza tu, że normy (przepisy) prawne, jakie pierwotnie przewidziane są dla danego rodzaju stanów faktycznych, mają być stosowane w stanach faktycznych innego rodzaju:
bądź w postaci niezmienionej lub niemalże niezmienionej (a więc wprost),
bądź po poddaniu ich pewnym modyfikacjom,
bądź wcale.
O tym, która z tych możliwości znajdzie swoje zastosowanie może decydować między innymi to, na ile stany faktyczne, które są normowane normami prawnymi, jakie mają zostać zastosowane odpowiednio, są podobne do stanów faktycznych, które mają zostać unormowane normami prawnymi, jakie zostają zapożyczone lub jakie powstaną w wyniku odpowiedniego stosowania prawa[1]. Znaczenie może mieć tu też specyfika stanów faktycznych (stosunków społecznych), jakie mają zostać uregulowane, oraz cele i wartości, jakie są realizowane i chronione prawem, zwłaszcza za pośrednictwem norm prawnych, jakie mają być odpowiednio stosowane.
(Maciej Koszowski, Dwadzieścia osiem wykładów ze wstępu do prawoznawstwa, Wydawnictwo CM, Warszawa 2019, ISBN 978-83-66704-82-4)
Mamy zatem katalog otwarty, nadto przepis może być stosowany po poddaniu pewnym modyfikacjom.
Bilewska jednak powyższe pomija. Tak naprawdę nie chodzi bowiem o prawo, ale wyrobienie w innych użytkownikach portalu X przekonania, z jakich to głupków prawnych składa się „Trybunał Przyłębskiej”…
Nie tylko ona używa wysoce nielojalnych chwytów erystycznych. Oto bloger i jednocześnie radca prawny Hubert Łuczyński pisze:
W składzie TK zasiadało 3 karnistów (Święczkowski, Wyrembak – z którym miałem zajęcia na UW – i Piotrowicz). Pawłowicz jest od prawa gospodarczego, a Julia od gotowania obiadów. Praktycznie żadne z nich nie miało praktyki procesowej cywilnej, a jeżeli już, to raczej dawno, bardzo dawno, kiedy przepisów o zabezpieczeniu jeszcze nie było w kpc.
http://pressmania.pl/kakistokracja-w-trybunale-konstytucyjnym/
Jak to nazwać? Zaćmieniem umysłu czy też świadomą dezinformacją? Postępowanie zabezpieczające znane było jeszcze w XIX wieku, potem w II RP, zaś w obecnym Kodeksie postępowania cywilnego jest od początku (czyli od 1 stycznia 1965 roku).
Twierdzenie, że w Kpc niegdyś nie było przepisów o zabezpieczeniu świadczy jedynie o kompletnej niezdolności zawodowej mgr Łuczyńskiego.
To zresztą nie jeden wybryk tego pana.
Oto w tekście Orzeczenia są powszechnie obowiązujące (http://pressmania.pl/orzeczenia-sa-powszechnie-obowiazujace/ ) bajdurzy jak POtłuczony:
To, że orzeczenia są powszechnie obowiązujące oznacza, że organy państwa, w stosunku do stron, muszą orzeczenie respektować powszechnie.
Chciałbym wobec tego usłyszeć, jak ma respektować prawomocny wyrok, zasądzający mi kwotę 2000,- zł od Jana Kowalskiego ZUS? Ministerstwo Klimatu i Środowiska, Wojsko Polskie? Służba Więzienna? Sąd Rejonowy w Jaśle? Wojewódzki Konserwator Zabytków we Wrocławiu???
Pan Łuczyński najwyraźniej przespał transformację ustrojową po 1989 roku, w trakcie której uznano, że wyroki Sądu Najwyższego nie są źródłami prawa. Od trzech dekad wyroki SN wiążą jedynie strony w tej samej sprawie.
I nic więcej.
Moc obowiązującą także w innych sprawach, ale tylko w postępowaniu przed Sądem Najwyższym, mają tylko tzw. zasady prawne.
Natomiast „zwykłe” orzecznictwo Sądu Najwyższego nie ma charakteru wiążącego dla sądów powszechnych w sprawach o podobnym stanie faktycznym. Może więc się zdarzyć, a nawet często zdarza, że w tym samym sądzie podobne sprawy rozstrzygane są w różny sposób.
Czym innym natomiast są wyroki Trybunału Konstytucyjnego.
Zgodnie z art. 190 u. 1 Konstytucji orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.
W komentarzu do Konstytucji (pod red. prof. Marka Safjana, a zatem nie powinien być kwestionowany przez antypisowców, bo to przecież czołowy prawnik z ich bańki) czytamy:
Orzeczenia TK mają dwojaki charakter prawny. Łączą w sobie cechy klasycznego orzeczenia sądowego, gdyż mają formę i wydawane są w trybie właściwym dla orzeczeń sądowych, z aktami prawotwórczymi (zob. np. L. Bosek, M. Wild, Kontrola konstytucyjności prawa, 2014, s. 97; M. Florczak-Wątor, Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, s. 48–50). Od orzeczeń sądowych orzeczenia TK różnią się przede wszystkim tym, że nie działają w ramach konkretnego stosunku między stronami (uczestnikami) postępowania, lecz zawierają treść skierowaną do nieoznaczonego kręgu adresatów, a – przez eliminację norm naruszających porządek hierarchiczny – wprowadzają zmianę w systemie prawnym, faktycznie kształtując nowy stan prawny. Prawotwórczy aspekt jest szczególnie dostrzegalny, gdy skutkiem orzeczenia eliminującego niekonstytucyjną normę z systemu prawnego jest rozszerzenie zakresu zastosowania innych przepisów, nieobjętych rozstrzygnięciem.
(prof. Leszek Bosek, sędzia SN w: Konstytucja RP. Tom II. Komentarz do art. 87–243, red. prof. dr hab. Marek Safjan, dr hab. Leszek Bosek, 2016 r.)
Powtórzmy – orzeczenia TK od orzeczeń sądowych różnią się tym, że nie działają w ramach konkretnego stosunku między stronami (uczestnikami) postępowania, lecz zawierają treść skierowaną do nieoznaczonego kręgu adresatów, stąd też zabezpieczenie musi być czasem kierowane do nieoznaczonego kręgu adresatów. A na to, jak już wykazałem wyżej, zezwala odpowiednio stosowany w myśl art. 36 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym art. 755 Kodeksu postępowania cywilnego, nb. nie zawierający wyczerpującego wyliczenia możliwych sposobów zabezpieczenia roszczenia, a jedynie… przykładowe.
Po dekadach chowu wsobnego całej kasty prawniczej, sędziów i innych togowych nie wyłączając, widać wyraźnie, do czego doszliśmy.
Cejrowski przed laty dał receptę – wszyscy won!
To jednak nie gwarantuje, że przy zachowaniu hermetyczności środowiska za dwie, góra trzy dekady nie będzie tego samego.
Reforma musi więc być przeprowadzona na wzór anglosaski.
I druga, nie mniej ważna rzecz. Całkowita likwidacja korporacji prawniczych i wolny dostęp do zawodu adwokata czy też radcy prawnego dla każdego absolwenta studiów prawniczych. Radca prawny Łuczyński swoimi tekstami dowodzi bowiem, że korporacje i bariery przez nie ustanawiane są całkowicie zbędne.
Wszak on egzamin zdał…
17.12 2023
fot. pixabay
Zostaw komentarz