Pan Donald Tusk dzisiaj wypowiedział tę oto bardzo ciekawą wypowiedź w której wskazał, że Pan Bogusław Wołoszański ma za zadanie zdekonspirować Antoniego Macierewicza. Dlatego kierownictwo KO zamieściło tę kandydaturę na swoich listach wyborczych. Ja tutaj dostrzegam elementy logiki sprzeczności, którą uwielbiał niejaki Karol Marks. ale to już moja dygresja (czytaj).
Temu to najwyraźniej głowa się za mocno nagrzała na słońcu. Większego idiotyzmu retorycznego już dawno nie słyszałem. Osoba, która dobrowolnie (!) zgłosiła się i podpisała swoje zobowiązanie i uzasadnienie do bycia agentem wywiadu SB, który rozpracowywał środowiska m.in. polonii w Wielkiej Brytanii będzie dekonspirował człowieka, który był jednym z głównych zwolenników i inicjatorów pełnej lustracji, która została przerwana w 1991 roku.

Oczywiście to decyzja samej PO jacy ludzie mają reprezentować wszystkich obywateli (taki jest status reprezentacyjny każdego posła – mandat wolny). Jednakże nie może być miejsca (moim zdaniem) na liście dla osoby, która nie tylko przyznała się, że była agentem wywiadu służb komunistycznych (w takim przypadku trzeba rozważać, czy ewentualna kandydatura może być obciążeniem, które może wykorzystywać przeciwna strona), ale także w 2007 r. wskazywała, że nie żałuje tej decyzji. To moim zdaniem przekreśla każdego kto chce mieć polityczny wpływ na decyzje w państwie polskim. Tego typu osoby nie mogą mieć wpływu na procesy i decyzje polityczne. Bycie autorem dobrej serii filmów fabularyzowanych „Sensacje XX wieku” i „Tajemnica Twierdzy Szyfrów” z których wiedzę historyczną nabywało miliony Polaków nie jest argumentem, który będzie w stanie przekreślić haniebne decyzje w przeszłości. Bez względu na to, czy praca jako agent wywiadu PRL szkodziła lub nie szkodziła innym ludziom (tego Pan Wołoszański nie może wiedzieć nawet w sytuacji, gdy nie ma żadnych jego ew. donosów).
W taki oto sposób Platforma Obywatelska ostatecznie potwierdziła cel do jakiego została stworzona. Reprezentowania interesu elit post prlowskich, którzy stworzyli III RP i nigdy nie pogodzili się z utraty wpływu na sytuację w Polsce.
Fot. twitter.com/Dariusz_Jonski
Zbieranina, która od początku, bazując na naiwności niektórych pozytywnie zaangażowanych członków, którzy wierzyli w tzw. „liberalizm”, miała za zadanie chronić bezpieczną egzystencję byłych sowieckich służb PRL i służąc obcym, antypolskim interesom doprowadzić do przejęcia przez te obce interesy polskiej gospodarki, energetyki, zlikwidowania obronności, ogłupieniu i zubożeniu narodu, zakłamaniu historii kompletną dezinformacją, zgnojeniu KK i reszty polskich patriotów, zrzuceniu większej części odpowiedzialności za IIWŚ i Holokaust, i w końcu przekształceniu w kolonię podległą duopolowi politycznemu i ekonomicznemu Rosja – Niemcy a w ostateczności jedynie Rosja, po przejęciu przez nią i uzależnieniu od surowców mineralnych i rosyjskiej mafii na usługach oligarchów kontroli nad UE. I dlatego jej kandydatami byli i są nadal w większości czynni i związani z sowieckimi służbami PRLu ludzie, których można dowolnie wykorzystywać – np. poprzez posiadane na nich dokumenty – do swoich celów. I to jest najlepszy przykład. Wołoszański, nawet gdyby nie chciał, nie może nie chcieć. Bo inaczej wypłynąć być może mogłyby dokumenty o których dotąd nie wiadomo. Tam nie ma względności, śpioch dostaje rozkaz i go wykonuje. I oni wiedzą ze on to wie. Tak to działa. A że to i świetna fucha, to i chętnie zechciał. Oby PiS w następnej kadencji zlikwidował immunitety, a okazałoby się ilu zaraz stamtąd ucieknie.