Generał Skrzypczak ma dużo racji. Nie mówi tylko o jednym. Od wielu, wielu lat awanse i stanowiska w służbach mundurowych zależały wyłącznie od osobistych układów i jakości „tańca” wobec polityków. Każda władza promowała jedynie „swoich”. Tylko nieliczni, bardzo nieliczni,chyba dla pokazania „jak sprawiedliwi jesteśmy”, robili coś w rodzaju kariery. Wiadomo! Ktoś musiał pracować.

Mistrzem w takim podejściu do służb było PO. „Koledzy z jednej klasy” oraz ich „krewni i znajomi” awansowali od razu. Kto nie przystosował się do tego uciekał lub był „uciekany”. Tak było w AW i ABW. Żołnierze opowiadali mi o tym samym w MON.

Generał Skrzypczak nie mówi, iż system ten spowodował, że generalicja „tańczyć” przed politykami wolała, niż zadbać o następców. Widać to szczególnie w służbach cywilnych, w których rządzą realnie, a nie formalnie ludzie, których PO nie zdążyła „zaopatrzyć”, albo pozostawiła ich na określonej pozycji, do której nowa władza nie dojdzie. Pełnią oni teraz rolę „fachowców”. Przykłady są, niestety, ściśle tajne i nie mogę opowiedzieć o konkretnych przypadkach osób, którzy powinni być figurantami spraw operacyjnych, w tym kontrwywiadowczych, a nie sprawować funkcje.

W taki oto sposób PO pomogła PiS pomalować ruiny.

Czytaj więcej.

Fot. portal bbn.gov.pl