Dziwna cisza spowiła rewelacje francuskiego dziennika. Cóż, reakcja wyczekująca jest jak najbardziej zrozumiała. Gdyby jakimś cudem okazało się, że publikacja była fejkiem, dziennikarze zaangażowani w jej rozpowszechnianie na zawsze musieliby pożegnać się z zawodem. Nie mówiąc już o bankructwie redakcji.

Jestem już taki stary, że pamiętam emocje, jakie na całym świecie wywołały rewelacje dwóch dziennikarzy Washington Post – Boba WoodwardaCarla Bernsteina.

Ich dwóch, i tylko dwóch! zapoczątkowało proces, który doprowadził do ustąpienia ze stanowiska 37 prezydenta USA Richarda Nixona. Jak dotąd był to jedyny taki przypadek w historii Ameryki (tzw. afera Watergate, jeśli ktoś już nie pamięta).

Francuski dziennik Libération tydzień temu zamieścił serię artykułów stanowiących podsumowanie dziennikarskiego śledztwa. Ujawniono w nich dziwne powiązania istniejące pomiędzy Europejską Partą Ludową (na czele jej ciągle jeszcze stoi Donald Tusk), a TSUE, Europejskim Trybunałem Obrachunkowym oraz urzędnikami Komisji Europejskiej.

Zamiast Unii Europejskiej mamy do czynienia z Państwem Europejskiej Partii Ludowej?

Czy właśnie w głębi nieformalnych układów i powiązań, możliwych dzięki dziwnej liberalizacji wymagań wobec członków TSUE (brak tzw. rejestru transparencji w odróżnieniu od członków Komisji Europejskiej) należy szukać przyczyn szokującego orzeczenia byłej już „sędzi” TSUE Rosario Silvy de Lapuerty? Przypominam, jak ktoś zapomniał – ta dama nakazała dosłownie z dnia na dzień zamknąć kopalnię węgla brunatnego w Turowie, co z automatu pozbawia Polskę blisko 8% generowanej energii elektrycznej. O pozbawieniu podstaw ekonomicznych życia ludzi w Bogatyni nawet nie wspomnę. Za to cios ów spotkał się z nieukrywaną radością totalsów oraz wszelkiej maści „zielonych” z osobniczką Spurek na czele.

Im gorzej dla Polski, tym dla nich lepiej.

Czy również tu należy szukać prawdziwych przyczyn wstrzymywania Polsce pieniędzy z tzw. Funduszu Odbudowy (RRF)?

W programie TVP INFO możemy zapoznać się z wypowiedzią francuskiego dziennikarza śledczego – Jeana Quatremera, autora publikacji.

Co szokuje to podejście do ujawnionych informacji. Jako żywo stanowią one kalkę z zachowań tzw. komuny – gdy tylko jakiś dziennikarz chciał napisać, że towarzysz Kowalski (nazwisko przypadkowe!) kradnie, było to traktowane jako akt wrogiego ataku na Partię i System Socjalistyczny oraz podważanie sojuszu z ZSRS. I blokowane przez cenzurę.

Nie inaczej jest w Unii. Red. Jean Quatremer stwierdza:

Kiedy 20 lat temu mówiłem w Brukseli o różnych skandalach dotyczących francuskiego komisarza, po pół roku od mojej publikacji, która doprowadziła do dymisji tego polityka, we francuskich mediach nie ukazało się praktycznie nic. To wynika z tego, że krytykowanie Unii Europejskiej jest postrzegane jako negowanie jej w całości.

Ciekawe, kiedy „wolne media” zaadoptują dla swoich potrzeb wymyśloną w epoce Gierka koncepcję krytyki konstruktywnej, przeciwstawianej zwykłemu krytykanctwu.

Najogólniej krytykanctwem było stwierdzenie, że fabryka Pięćmil produkuje dziurawe prezerwatywy. W wersji krytyki konstruktywnej ta sama informacja brzmiała tak:

Pięćmil produkuje opony na najlepszym światowym poziomie, dostępne i chętnie kupowane w wielu rejonach świata. To właśnie w opony Pięćmilu wyposażone są samochody, jakich używają polscy polarnicy na Spitsbergenie. Sprawdzają się także w surowych warunkach Mongolii i wietnamskiej dżungli. Czasem tylko produkowane ubocznie prezerwatywy wykazują drobne braki w postaci nieciągłości powierzchniowej, ale i te przejściowe problemy zostaną pokonane.

Tymczasem w Polsce próby bagatelizowania afery idą pełną parą. W dzisiejszym programie „Minęła dziewiąta”(TVP INFO) poseł KO Piotr Borys jako główny argument przeciw informacjom dziennika Libération wysuwa milczenie innych mediów. O organach UE nie wspominając. 

Skoro magiel milczy, sprawa nie istnieje.

Wspomniana już była sędzia TSUE Rosario Silva de Lapuerta należała do jednych z większych donatorek europejskiej partii Tuska.

Tusk z kolei jest obecnie oficjalnym leaderem totalsów. W przeszłości jednak był, niczym jakiś zapoznany eksponat z Sevres, wzorcem POlityka, człowiekiem, który miał powrócić do Polski na białym Qniu, jeśli wierzyć opiniom POlitycznym.

Znana jest także toczona od przegranych w 2015 roku wyborów nagonka na Polskę w wykonaniu polskojęzycznych posłów EPL właśnie.

Ujawnione przez francuskiego dziennikarza śledczego Jeana Quatremera fakty co najmniej za wysoce prawdopodobną przedstawiają hipotezę, że wszelkie działania podjęte przeciw Polsce w imię obrony tzw. praworządności są w istocie działaniami podjętymi w interesie oPOzycji – naciski z zewnątrz mają zmienić wynik demokratycznych wyborów.

Oczywistą oczywistością jest, że gdyby PiS nawet nie wspominał o reformie sądownictwa prof. Andrzej Rzepliński byłby prezesem TK dożywotnio do tego z prawem mianowania swojego następcy to i tak mielibyśmy jakiś inny problem. Tak samo istotny, jak ten z KRS-em.

I istniałby on dopóki PiS nie oddałaby „zagrabionego koryta”, jak władzę w Polsce postrzega oPOzycja, która przecież już w Magdalence została dopuszczona do władzy namiestniczej w Polsce obok potomków sowieckiego desantu 1944/45.

Przy okazji z ciągle jeszcze suwerennej Polski stalibyśmy się prowincją Świętego Cesarstwa Narodu Niem…., pardon, laickiej PZUE – Prawdziwie Zjednoczonej Unii Europejskiej. Takiej kontynuatorki znanej jeszcze w 1944 roku Festung Europa. W odróżnieniu od tej ostatniej praktycznie bez armii i strzeżonych granic.

9.12 2021