I na zupełną pociechę w tych trudnych czasach. Usłyszałem te  kawały i dowcipy kilka dni temu podczas wieczornej konferencji naukowej z kolegą, a nawet dwoma. My Polacy umiemy się jeszcze śmiać?

Przychodzi Putin do wróżki i pyta co jego i Rosję czeka w 2015 roku.
A wróżka na to że będzie wojna z Polską…
Nudy, nudy – odpowiada Putin.
To Ty mi więc lepiej powiedz po ile będzie w grudniu euro w Moskwie?
A po 5 złotych – odpowiada wróżka.

Do Władimira Putina dzwoni prezes Coca-Cola Co.
– Panie prezydencie, mam propozycję. Co sądzi pan o zmianie flagi Rosji z niebiesko-biało-czerwonej na czerwoną? Jak za dobrych czasów w ZSRR. My za taką reklamę oferujemy, powiedzmy, 5 miliardów dolarów rocznie. Putin odpowiada:
– Pozwoli pan, że przemyślę propozycję.
Odkłada słuchawkę, wykręca numer swojego asystenta i mówi:
– Wania, kiedy dokładnie kończy się nam umowa z Aquafresh?

Po hibernacji 50-letniej, budzi się: Bush i Putin. Putin patrzy w gazetę i zaczyna się śmiać i mówić:
– USA przeszło na komunizm.
Bush też bierze gazetę i zaczyna się śmiać i mówi:
– Zamieszki na granicy Polsko-Chińskiej.

Wczoraj w godzinach wieczornych na podmoskiewskim cmentarzu rozbił się samolot transportowy. Generał Jakimow na dzisiejszej konferencji powiedział, że dzięki szybkiej reakcji służb ratowniczych i użyciu ciężkiego sprzętu udało się do tej pory odnaleźć 14,5 tyś ciał.

U Czukczów odbywa się miting polityczno-uświadamiający na temat „Amierikanskij imperializm”. Z powiatu przyjechał lektor, wygłosił odpowiednia prelekcję, na zakończenie prelekcji zachęca zebranych do zabierania głosu. W końcu jeden Czukcza podnosi palec. – No proszę, wypowiedzcie się towarzyszu -zachęca lektor.
– Amierikancy wriednyje gady!
– O, bardzo dobrze – ucieszył się lektor – proszę, kontynuujcie!
– Amierikancy wriednyje gady! – powtórzył Czukcza.
– No to już wspomnieliście, może rozwińcie temat – podpowiada towarzysz z powiatu.
Czukcza ze zwieszoną głową międli palce, w końcu wypalił:
– Amierikańcy wriednyje gady – Alasku kupili, Czukotki nie kupili!

Do urzędu przychodzi gość. Jest rok 1989, niedługo po upadku komuny:
– Dzień dobry, chce zmienić nazwisko.
– A jak się pan nazywa?
– Bezjajcow. To takie staromodne, chciałbym nazywać się jakoś po amerykańsku.
– Dobrze. Niech pan przyjdzie za tydzień po dowód.
Po tygodniu gość przychodzi, odbiera dowód i czyta nazwisko: Yonderbrack.

Teraz trochę mocniejszy:

Umiera stary Gruzin. Przy łożu śmierci siedzi jego wnuk. Umierający mówi:
– Kiedyś, gdy umarł Lenin, umarł i leninizm… Kiedy umarł Stalin, umarł stalinizm…
– Dziadku Onanie, nie umieraj!

i na koniec nieaktualny na szczęście:

Po wygranych wyborach, Donald zebrał swych popleczników i mówi:
– No kryzys mamy, a więc musimy podwyżki zrobić.
– Ale gdzie?
– No to jest problem, zróbmy tak – ja będę podawać litery alfabetu, a wy podacie po jednym słowie na tę literę, i tam podwyższymy. To lecimy: A!
– Alkohol! – zawołał pan Rostowski
– B!
– Benzyna! – pan Arłukowicz
– C!
– Cukier! – Sikorski
– D!
– Drewno! – powiedział pan Pawlak
– E!
– Elektryczność! – pan Schetyna
– F!
– Fszystko! – rzekł pan Komorowski.