Gdyby partia rządząca nie liczyła na wygrane następne wybory parlamentarne, które odbędą się jesienią tego roku – to metody „sroczki, co kaszkę warzyła” w wykonaniu Pana Ministra rozumielibyśmy. Doczekać do wyborów i niech się inni martwią. Ale przecież tak nie jest, ten gorący kartofel musi wpaść w ich ręce, bo kampania wyborcza już się toczy, choć polityczne harce noszą płaszczyk europejski.

Nie wierzymy, że problem z opieką zdrowotną nie jest przedmiotem zainteresowania polityków. wszystkie możliwe badania opinii publicznej wskazują ten problem, jako główną bolączkę obywateli. Prawdopodobnie czekają nas zmiany, ale raczej nie można się spodziewać rzeczowych dyskusji, nowych założeń ustawowych, ponad politycznego zespołu ekspertów i przedstawicieli organizacji pacjenckich, które przygotowałyby podwaliny do nowego systemu opieki zdrowotnej – bo to,że obecny system jest do likwidacji to widzimy wszyscy. Rewolucji nie będzie, będzie chaotyczne i partyzanckie wyciąganie kolejnych pieniędzy z kieszeni obywateli do systemu komercyjnego.

Zmniejszanie dostępu do świadczeń finansowanych z publicznych środków, jakieś „dopłaty” do komercyjnych świadczeń specjalistycznych bez oficjalnego i ustawowo umocowanego komercyjnego systemu komplementarnego w stosunku do publicznego.

Obywatele są niezorientowani nawet w finansowaniu, strukturach i organizacji obecnego publicznego systemu opieki zdrowotnej – więc można im wmówić wszystko, bo i tak tego nie zauważą. Tak, jak nie zauważają od wielu lat,że coraz więcej wydają na prywatną diagnostykę i leczenie mając „darmowe” świadczenia full wypas – przecież, a jakże! – opłacane ze składek zdrowotnych. To naprawdę majstersztyk w wykonaniu polityków ,żeby utrzymywać wyborców w takiej nieświadomości,że płaca podwójnie za coś, co ma być „darmowe” i jeszcze tego nie mają w takiej dostępności i jakości jakby chcieli – chapeau bas!

W dodatku rozjechanie protestu nauczycieli walcem nocnych zmian ustaw i rozporządzeń może skutecznie zniechęcić pracowników ochrony zdrowia do protestów. A obywatele są tak skołowani,że ich niezadowolenie kieruje się wyłącznie w naszym kierunku, bo poseł, prezes i minister jest na tyle daleko, że ich odpowiedzialność za system jest jedynie na papierze.

Tak więc, ministerialna „sroczka” może spokojnie obiecywać – jest politycznie bezpieczna. Nie pojawią się na ulicach żółte kamizelki, żaden huragan wyborczy jej nie czeka. Kaszki mało i coraz mniej, rozdzielnictwo po uważaniu, coraz więcej małych sroczek kaszki nie dostaje, ale to zawsze wina innych ptaków o białym upierzeniu.

Czytaj więcej.