Wybór kierunku studiów jest zazwyczaj poważnie przemyślany. Zdobyta wiedza decyduje o wyborze zawodu, realizacji swoich celów w dorosłym życiu. Środowisko, w którym funkcjonujemy odgrywa ogromne znaczenie.Każdy z nas odczuwa potrzebę akceptacji, zrozumienia, motywacji. Czy etycznym jest żonglowanie emocjami młodymi, ambitnymi ludźmi?

Z materiałów, które pozyskałam wynika, że Rektor PWSZ w Nowym Sączu, prof. Mariusz C.  bez wątpienia nie zabiega o poprawne relacje ze studentami. Przed Komisją dyscyplinarną staje osoba, która w sposób czytelny zobrazowała swoją postawę wobec przepisów prawa. Za to właśnie ma zostać ukarana.

Monika Dyrlaga;

Jestem studentką III roku Lingwistyki dla biznesu w PWSZ w Nowym Sączu. Zdobyłam zaufanie od studentów, które uznałam za wyróżnienie.  27 czerwca 2018 r. decyzją Studenckiej Rady Wyborczej zostałam wybrana na Przewodniczącą Uczelnianej Rady Studentów PWSZ w Nowym Sączu w roku akademickim 2018/2019. Rada Studentów odgrywa znaczącą rolę w funkcjonowaniu każdej uczelni. Między innymi nasza opinia jest wiążąca w nominacji Prorektora ds. studenckich kształcenia.

-To bardzo poważna funkcja. Reprezentuje Pani stanowiska, opinie studentów. Widzę, że jest Pani kobietą bardzo zaangażowaną w poprawne relacje na uczelni. Broni Pani swoich racji przytaczając czytelne argumenty. Obiektywizm i zrozumienie problemów jest nade wszystko. Dostrzegam też u Pani empatię i wrażliwość wobec każdego.

 Tak. Staram się zawsze obiektywnie oceniać sygnalizowane nieprawidłowości.  W takim duchu zostałam wychowana. Prawda nie leży po środku. Prawda jest tylko jedna, która zawsze sama się obroni. Taka moja dewiza życiowa od lat.

– Wobec tego przechodzimy do meritum.  Zrodził się potężny konflikt między Panią, a Rektorem prof. Mariuszem C.  Życie w napięciu, walka o swoje racje pochłania tony sił. Zapewne była Pani negocjatorem w wielu sprawach.Tym razem to Pani stała się obiektem, w który z „celuje” Rektor, jak i przychylna Jemu kadra. Na wniosek Rektora Mariusza C. zostanie Pani poddana osądowi przez Rzecznika Dyscyplinarnego ds. Studentów PWSZ w Nowym Sączu. Prowadzone są czynności wyjaśniające, zostały postawione zarzuty, w tym zarzut nagannego, nierzetelnego reprezentowania URSS przed władzami Uczelni. Poważne zarzuty, których osobiście nie rozumiem. Co było iskrą zapalną, która doprowadziła do sporu?

M. D.  Przez okres 3 lat studiów nigdy nie było wobec mnie żadnych zarzutów.

Wszystko zaczęło się zupełnie „niewinnie” w sierpniu bieżącego roku.  Rektor poprosił mnie, żebym sama z pominięciem innych członków Uczelnianej Rady Studentów złożyła podpis, wyrażając zgodę na kandydaturę na stanowisko prorektora ds. studenckich i kształcenia dr Haliny P.  Byłoby to całkowicie sprzeczne z prawem. Nie mogłam zająć stanowiska bez konsultacji ze studentami.  Dodam, że w sierpniu na każdej uczelni są wakacje akademickie. Zgodnie Zarządzeniem wydanym przez Rektora w sprawie organizacji roku akademickiego 2018/2019 okres wakacyjny trwał od dnia 1 lipca 2019 r do dnia 30 września 2019 r.  Mimo wszystko próbowałam zebrać studentów. Niestety nie było to łatwe, ponieważ część z nich wypoczywała, a inni pracowali. Przebywali w różnych częściach kraju. Kilku członków Uczelnianej Rady Studentów PWSZ straciło status studenta po zakończeniu edukacji w 2019 r. Nie było też możliwości powołania w ich miejsce innych członków. Są określone procedury, których naruszać nikt nie ma prawa. Poprosiłam Rektora o przełożenie terminu do września, aby wszystko odbyło się poprawnie. Rektor wyraził zgodę na wydłużenie terminu do 20 września 2019 r. Rok akademicki rozpoczyna się 1.10.2019 r. Powinnam korzystać z wypoczynku, jak każdy. Jednak robiłam wszystko, aby zapadło stanowisko w sprawie. Nie ukrywam, że wszyscy byliśmy zdziwieni, dlaczego Rektor czekał z uzgodnieniem na powołanie prorektora ds. studenckich i kształcenia do wakacji. Przecież nic nie stało na przeszkodzie, aby zaprosić cały Samorząd w miesiącu czerwcu, jeszcze podczas trwania roku akademickiego, kiedy wszyscy członkowie URSS byli obecni na uczelni. Głosowanie przeprowadziliśmy poza uczelnią. Dlaczego? Bo od dłuższego czasu nie czuliśmy się komfortowo w swoim biurze, które mieści się Domu Studenta. Na terenie jest monitoring. Teraz w trakcie sprawy straszą nas właśnie monitoringiem. Mamy duże wątpliwości, czy słusznie. Przecież przepisy RODO chyba nie pozwalają na takie kontrolowanie studentów. W akademiku zebraliśmy się po to, żeby uzupełnić dokumentację i załatwić inne zaległe sprawy.Regulamin URSS nie określa miejsca spotkań i głosowań Rady, a wiedząc, że jesteśmy pod przysłowiowym obstrzałem postanowiliśmy zagłosować poza biurem. Zebraliśmy się po prostu u mnie w domu, bo nie było innego wyjścia w obliczu faktu, że utraciliśmy poczucie autonomii na własnej uczelni. Głosowanie było tajne.Wynik okazał się negatywny oddalający kandydaturę dr Haliny P. Nie ocenialiśmy tylko w swoim imieniu, ale po konsultacji w wieloraki sposób ze studentami. Prorektorem ds. studenckich i kształcenia musi być osoba, która słucha i  wspiera studentów. Przede wszystkim kieruje się ich interesem.

W minionej kadencji nie wszyscy studenci czuli to wsparcie ze strony prorektora.

Negatywna opinia pociągnęła za sobą skutki, których nie przewidywałam. Pierwsza rozmowa z Rektorem po dostarczeniu protokołu była bardziej monologiem, niż dialogiem. Rektor w sposób wręcz despotyczny i władczy,  poinformował mnie, że zostanę poddana osądowi przez Rzecznika Dyscyplinarnego. Kiedy koleżanka przestraszona tonem Rektora zapytała : „Czy da się coś naprawić?”, odpowiedział głosem nie znoszącym sprzeciwu, że nie ma takiej możliwości, bo procedura już ruszyła.

Nie miałam żadnej szansy, aby wytłumaczyć zaistniałą sytuację. Rektor zadziałał z zaskoczenia. Negatywne uzgodnienie przekazaliśmy 19 września 2019 r. Rektor miał więc wiele dni, żeby normalnie z nami porozmawiać. Nie zrobił tego.Teraz już wiemy, że celowo czekał do ostatniego dnia września i dokładnie 30 września wręczył nam Rozstrzygnięcie uchylające naszą negatywną decyzję. Wbrew naszej woli pozostawił Panią dr Halinę P. na stanowisku Prorektora ds. studenckich i kształcenia.

W piśmie z przytoczeniem mnóstwa paragrafów, zastraszeni dyscyplinarką, nie wiedzieliśmy, co mamy zrobić. Szybko odpisaliśmy Rektorowi opisując zaistniałą sytuację. Do tej pory pozostało bez odpowiedzi. Pierwszy raz poczułam jakiś strach, nie potrafiąc sobie wytłumaczyć przyczyny.

Pomyślałam…przecież Rektor proponował, abym jedyna podpisała zgodę na nominację.

W jakiej formie ująłby poparcie – nie mam pojęcia. Ja, to nie Uczelniana Rada Studentów, a Monika Dyrlaga. Taki sposób nominacji byłby bezsprzecznie naruszeniem obowiązujących przepisów – z czasem uznany, jako nieważny. Wówczas słusznie mogłabym zostać oskarżona za czyn niedozwolony. Zapobiegając sytuacji, teraz mnie obarcza się winą. Nie rozumiem i nie zrozumiem tego faktu. Za prawdę i odpowiedzialność stałam się ofiarą, niewygodnym młodym człowiekiem, który ma swoje zdanie, swoje zasady. Nie wytrzymałam tego, rozchorowałam się. Rektor pod moją nieobecność zwołał pozostałych członków na spotkanie, na którym obecni był Prorektor ds. Nauki i Rozwoju dr Marek R. i negatywnie uzgodniona Pani Prorektor dr Halina P. Studenci nie chcieli brać udziału w spotkaniu, ale byli wręcz przymuszani do udziału w nim, wyciągani z zajęć, „bombardowani” telefonami. Kuriozalne było to, że sama Pani Prorektor uczestniczyła w tym spotkaniu, wypytując koleżanki i kolegów twarzą w twarz o motywy naszej decyzji. Stała się więc sędzią we własnej sprawie. Na tym spotkaniu studenci dowiedzieli się, że postępowanie dyscyplinarne będzie dotyczyło tylko mojej osoby i żeby oni się nie obawiali. Odbieram to jako jawne zachęcenie ich do postawienia się przeciwko mnie. Jestem oskarżana o niechlubne zachowanie.

Z relacji koleżanek i kolegów dowiedziałam się, że Pani dr Halin P. powiedziała: „Ja i tak i tak będę Prorektorem”. Pani Prorektor opowiadała, że jako dorośli ludzie z wyższym wykształceniem będziemy mogli kiedyś zarządzać. Powinniśmy więc pamiętać jak traktować ludzi, że nie można się z ludźmi obchodzić tak jak z nią się obeszliśmy, będziemy mieli wyrzuty sumienia. Nie rozumiem tego.Wszystko to pięknie brzmi. Chciałabym zatem zadać Pani Prorektor oraz Panu Rektorowi pytanie, czy będą mieć mnie na sumieniu? Czy mają w ogóle taką refleksję i poczucie jak krzywdzą innych ludzi. Przez całą sytuację dodarło do mnie, że w gronie skrzywdzonych nie jestem tylko ja. Wszyscy jesteśmy skrzywdzeni. Mamy po 20 lat i już w tak młodym wieku stawia się nas w sytuacji zastraszania. Sprawdzanie monitoringu, zeznania. Głosowanie było tajne, co wynika z Regulaminu URSS. W demokratycznym świecie właśnie tak się głosuje w sprawach personalnych. Pan Rektor zarzuca mnie i samorządowi, że nie daliśmy uzasadnienia. Oczywistym jest, że jeśli głosowanie było tajne, to nie mieliśmy takiego obowiązku, a wręcz zachowanie tajemnicy w tej sprawie jest naszym demokratycznym prawem. Gdybyśmy napisali uzasadnienie, a ja złożyłabym na takim dokumencie podpis, oznaczałoby to, że jako przewodnicząca naruszyłam tajność głosowania. Wypytując każdego o motywy decyzji musiałabym zidentyfikować treść stanowisk poszczególnych głosujących. Jeden z postawionych mi zarzutów brzmi, że złamałam zasady demokratycznego głosowania.  Przecież podczas spotkania, na którym nie byłam obecna, pozostali członkowie Rady nie zmienili swojej negatywnej opinii w sprawie powołania Pani dr Haliny P. na funkcję Prorektora. Jak zatem nazwać zachowanie Rektora i Pani Prorektor i jej słowa, „ale my dalej nie znamy tych zarzutów, więc ja jednak będę drążyć temat”. Jeśli tak bardzo władzom zależało na poznaniu zarzutów, należało na to spotkanie przygotować urnę, do której studenci anonimowo wrzucaliby kartki ze swoimi opiniami. Niestety nie było takiego kroku, tak jak jeszcze w roku akademickim nie było chęci ze strony Rektora, żeby z nami cokolwiek uzgadniać. Uważam, że termin wakacyjny wybrał specjalnie, bo czuł, że nasze uzgodnienie będzie negatywne. W naszym odczuciu, cała sytuacja była przez niego zaplanowana, bo ten konflikt uważam ma „drugie dno”. Rektor będzie mógł pozbyć się mnie z Rady Uczelni, bo jestem tam jedynym niemile widzianym członkiem. Zgodnie z przepisami, osoba wobec której została wymierzone kara dyscyplinarna nie może być członkiem Rady Uczelni. Bezkompromisową chęć ukarania odbieram jako działanie celowe. Byłam jedynym członkiem Rady, który zgłaszał uwagi do projektu Statutu i zawsze miałam swoje zdanie. Rektor uznał zapewne, że mogę sprawić problemy podczas zgłaszania kandydatów na rektora w najbliższych wyborach, które odbędą się na wiosnę. Już samo tempo postępowania wyjaśniającego świadczy o tym, że chce się mnie pozbyć szybko. Nie zdziwię się jak postara się o to, żeby wyrzucić mnie z uczelni. Robił tak w przypadku dyscyplinarek innych niewygodnych studentów. Jeszcze nie byłam przesłuchiwana w swojej sprawie, ponieważ byłam na zwolnieniu lekarskim. Nie skończyło się też przesłuchiwanie wszystkich członków Rady, a już 6 listopada otrzymałam pismo, w którym jasno określa mi się absurdalne zarzuty.

Pani Moniko- zapewniam, to Pani jest prawym człowiekiem. Dysponuję opiniami innych studentów, którzy na chwilę obecną chcą pozostać anonimowi. Z dostępnych mi dowodów ze spotkań z Rektorem oraz dr Haliną P. wynika, że wypowiedzi władz rektorskich można dokładnie odczytać po ich tonie. Od wręcz despotyzmu, pewności swoich racji, poprzez zwyczajne „lizusostwo”, udawanie, że dobro studentów jest priorytetem. Dysponuję  dowodami świadczącymi o lekceważeniu praw studentów. Czytałam również opinię prawną w tym temacie.  Nie pojmuję przyczyny, dlaczego Rektor nie uznaje dokumentu, jako niepodważalnego dowodu, że Pani nie ponosi odpowiedzialności za negatywną ocenę kandydatki.  W myśl przepisów prawa zajmowane obecnie stanowisko prorektora ds. studenckich i kształcenia dr Haliny P. jest nieważne, bowiem w konsekwencji Uczelniana Rada Studentów nie wyraziła swojego pozytywnego stanowiska, a to jest obowiązkiem nałożonym na Rektora, aby procedury były zachowane. Każda Uczelnia obowiązana jest do ścisłego funkcjonowania w myśl przepisów zawartych w Ustawie, przepisach kodeksowych. Wobec prawa wszyscy są równi, to oczywiste.

Zadaniem kadry zarządzającej Uczelnią jest nade wszystko koncentracja na przekazywaniu wiedzy studentom zgodnie z obranym kierunkiem. Zastosowanie musi znaleźć również prawo niepisane, etyczne. Do tego obszaru należy nade wszystko uczciwa ocena każdego studenta, życzliwość w relacjach ze studentami. Przeanalizowałam wiele publikacji koncentrując się na przyczynach postawienia zarzutów studentom w trybie przewodu dyscyplinarnego.

Osądowi podlegają uzasadnione negatywne zachowania; łamania dyscypliny na egzaminach, np. poprzez korzystanie z urządzeń elektronicznych, posiadania środków odurzających, bójki,  plagiaty. W żadnym źródle nie znalazłam przyczyny prowadzenia czynności wobec członków Uczelnianej Rady Studentów, tym bardziej jej Przewodniczącego.

Atak na Panią Monikę w taki sposób jest bulwersujący. Młoda osoba jest zmuszona do opracowywania linii obrony, pomocy adwokata w dowodzeniu niewinności. Czas, który powinna przeznaczyć na pozyskiwanie wiedzy traci na rozważaniu o konsekwencjach wobec czynu, którego nie popełniła w sposób celowy, zamierzony, godzący w dobre imię Uczelni. Zmierzała do pomocy Rektorowi w podjęciu właściwego stanowiska.

14 listopada 2019 r. Pani Monika odbędzie rozmowę z Rzecznikiem Dyscyplinarnym Uczelni. Wierzę, że obiektywizm, rozsądek doprowadzi do umorzenia postępowania. Wierzę również w to, że Rzecznik ds. dyscyplinarnych wraz z Rektorem pochyli się nad sprawą braku autonomii studentów na uczelni. Wykorzystywanie monitoringu do kontrolowania  studentów wydaje się nieuprawnione. Ktoś się tego na uczelni dopuścił.W przypadku dalszego toczenia sporu,odstąpienia od umorzenia sprawy w toku o sprawstwie stron rozstrzygnie Sąd Administracyjny.

Czy Pani Monika za wiele lat wyprze ze swojej psychiki przykry epizod z okresów studenckich? Nie wierzę.

Z uwagą będę śledziła rozwój sytuacji. Zapewne skieruję pytanie do byłego, jak i ponownie powołanego Pana Ministra Jarosława Gowina, czy nominacja Pani dr Haliny P. na stanowisko Prorektora ds. studenckich i kształcenia jest zgodna z prawem. Wszak ten „awans” ma wiele znaków zapytania. Jest wiele podmiotów, które potwierdzą, bądź zaprzeczą poprawności wyboru.

Jeżeli władze Uczelni przyjmują protokół  ze spotkania jako Uchwałę- rodzi się pytanie, kto prawo łamie. Z materiałów, którymi dysponuję w żadnym z pism przekazanych Rektorowi nie wynika, że otrzymał Uchwałę sporządzoną przez Uczelnianą Radę Studentów. Rektor otrzymał Protokół z głosowania, o które zabiegał wraz z kartami wydanymi w trakcie tajnego głosowania, gdzie uczestnicy zakreślili swoje stanowisko. Nie mogło być Uchwały, bowiem nie było kworum. Kłania się dialog, wytłumaczenie pewnych spraw. Działanie z pozycji” siły”, atak wobec młodej osoby nie przystoi w żadnym razie osobie pełniącej szczytną funkcję Rektora.

Sprawą zainteresowała się również Redakcja Gazety Wyborczej.

Artykuł – TUTAJ : https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,25376731,pwzs-nowym-saczu-dyscyplinarka-za-brak-poparcia-prorektor.html?fbclid=IwAR0w8Yg_5kV7lGg8sPJgY4z3T5M6AHypLDfR_HIdHJYIL5v4CyhcVCaZwLo

Zrzekam się do praw autorskich prosząc inne media do zainteresowania sprawą.

Małgorzata Klemczak

Zdjęcie; Źródło Agencja Gazeta

fot. Jakub Włodek / Agencja Gazeta