W piątek 8 listopada 2019 roku zapytano samorządowca. – Dostałem dziś na biurko oficjalne zapytanie, czy odwiedzając w dniu urodzin lokalną firmę wziąłem urlop, czy robiłem to „w godzinach pracy”. To skłoniło mnie do pewnej refleksji – pisze Krzysztof Klęczar, samorządowiec i burmistrz Kęt z powiatu Oświęcimskiego w Małopolsce.

Rozsądek jest najważniejszy. – Czy można być burmistrzem „przez 8 godzin”? Czy odpowiadając na pytania pod Kościołem, po niedzielnej Mszy jestem w pracy? Czy, gdy w sobotę idę na zawody sportowe i kibicuję „naszym”, jestem tam służbowo? Czy gdy jadę w weekend na zawody strażackie, a moja córka jedzie ze mną, bo tym razem nie ma z kim zostać, to ona też jest w pracy? Takie pytania można mnożyć, ale one nie mają sensu. Ta praca, którą kocham, to jednocześnie styl i sposób życia. Dla mnie i mojej rodziny. Nie przez 8 godzin, ale przez całą dobę… – przypomina Burmistrz Klęczar o swojej misji w mieście.

Trzeba być sobą. – Znam osobiście wielu burmistrzów. Różnimy się wiekiem, płcią, wykształceniem, stylem życia… Gdyby ktoś mnie spytał, jaki powinien być dobry burmistrz, myślę, że odpowiedź byłaby tylko jedna: autentyczny. Jeden jest zawsze poważny, drugi wycofany a trzeci jest duszą towarzystwa. Ale spełniony jest tylko ten, który po prostu jest sobą – wyjaśnia Burmistrz.

Rządzić to znaczy służyć. – Wiem, że nie wszystkim odpowiada mój styl, ale ja po prostu taki jestem i nie zamierzam się zmieniać. Chodzę tam, gdzie mnie zapraszają, dobrze życzę wszystkim wokoło, nie piję alkoholu, hoduję osła i każdą wolną chwilę staram się spędzać z dzieciakami, nie tylko swoimi. Szczególnie dużo czasu poświęcam młodzieży, bo uważam, że młodzi nie będą w nas wierzyć, jeśli wcześniej my, nie uwierzymy w nich. Nie będziemy słuchani, jeśli sami nie nauczymy się słuchać. Nie będziemy szanowani, jeśli sami nie będziemy szanować… – podkreśla samorządowiec.

Władza dla samej władzy, to zła droga. – Dla mnie pozycja burmistrza jest narzędziem, nie celem samym w sobie. Narzędziem do czynienia dobra. Niestety, nikt dziś nie przyjdzie po pomoc do ważniaka siedzącego za biurkiem, a żaden dzieciak nie zaufa facetowi, który w szkole czy na ulicy zamiast się z nim przywitać, woli odwrócić głowę… – tłumaczy swoje zachwanie Krzysztof Kleczar. – Podsumowując, oczywiście mógłbym „w ramach pracy” zajmować się tylko papierami, bojąc się własnego cienia. Ale… to nie mój styl – stanowczo stwierdza Burmistrz Kęt.