Być może… życie ludzkie jest zbyt poważne, aby tylko poważnie i patetycznie o nim mówić. Być może świat jest zbyt poważny, aby paradoksalnie traktować go tylko serio. Może nasze życie nie będzie pełne, jeśli tylko poważnie będziemy je traktować.  Aktorstwo Dariusza Gnatowskiego
było pewną o tym opowieścią. Całkiem poważną opowieścią o niepoważnym życiu z dystansem i humorem do otoczenia i do samego siebie.

Tak jak poważni profesorowie zawijali Fakt, Superexpress w Rzeczpospolitą czy Wyborczą, by nie było widać co czytają, tak ja rzadko kiedy przyznawałem się do tego, że lubię chwile wytchnienia przy serialu „Kiepscy” z Arnoldem Boczkiem. W areszcie tymczasowym – były to jedyne dla mnie chwile relaksu i zapomnienia. Trzeba było ogromnej błyskotliwości i życzliwej do ludzi empatii aby tak przekonująco odgrywać rolę – która dla znakomitej większości polskich polityków i ich wyborców jest naturalnym stanem umysłu i codziennym sposobem bycia.

Wielokrotnie sobie myślałem, że jeśli kiedyś będę kreować nowego polskiego prezydenta, to zaproponuję tę rolę właśnie Dariuszowi Gnatowskiemu, dlatego że z jednej strony natychmiast zdobyłby umysły większości wyborców a z drugiej miałbym czyste sumienie, wiedząc że to tylko rola, za którą ukrywa się wspaniały, wrażliwy na ludzi i błyskotliwy człowiek. Niestety prezydentem został Arnold – który nie odgrywa żadnej roli – on zwyczajnie jest swoją własną rolą. W tym sense, samo życie zamieniło się miejscami ze sceną kabaretu czy tragikomicznego filmu.

Zawsze kojarzyłem Pana Dariusza Gnatowskiego razem z Grzesiem Halamą. Oni byli dla mnie – jak dwaj sceniczni bracia Bliźniacy. Podobny styl odgrywania roli wielu polskich wyborców – choć różne formaty i formy ekspresji. Teraz na świece pozostał tylko jeden brat bliźniak. I dopiero dziś, jestem w stanie zapłakać za tym bliźniakiem, który niestety odszedł. Odszedł jeden z polskich braci Benny Hill’ów.

Z całego serca wyrazy ogromnego współczucia dla Pani Anny oraz Julii. Będziemy tęsknić za Darkiem całe życie.
Piotr