Al Capone był pierwszym na świecie człowiekiem, który wprowadzał do obiegu pieniądze pochodzące z przestępstwa na ogromną skalę.

Pisał Kazimierz Turaliński na swoim blogu:

.

Dziś w Polsce nastał czas przestępców w białych rękawiczkach. Oszustwa gospodarcze dokonuje się pod pozorem legalnych transakcji, zabójstwa maskuje pozorując samobójstwo, wypadek lub niszcząc zwłoki ofiary. Celem jest uniknięcie odpowiedzialności karnej i samego hałasu towarzyszącego zbrodni. Organa ścigania stały się niestety na tyle leniwe i zależne od statystyk, że biernie współpracują z przestępcami przymykając oko na ich finezyjne działania, na zasadzie: „my wiemy, oni wiedzą, inni nie muszą…”. Po co dokładać sobie roboty i męczyć się z profesjonalistą, który najpewniej w sądzie będzie twardym przeciwnikiem. Przecież wystarczy brawurowo rozwiązać oczywiste zabójstwo, w którym mąż poderżnął żonie gardło – jest chwała w mediach, jest sukces w statystykach, a przykryć tego i tak się w żaden sposób nie da.

(blog, wpis z 14 maja 2017 r.)

.

Opór materii z jednej strony. Z drugiej zaś – nagromadzenie spraw drobnych, quasi-drobnych, brak rozróżnienia, co i na ile jest istotne. Często, w przypadku niektórych służb, ustawowe ograniczenie aktywności w niektórych sferach tak, że mimo posiadania „mocy przerobowej” funkcjonariusze muszą być obojętni.

Tymczasem wokół nas dzieje się sporo. Ludzie są biedni, a mimo to coraz bardziej ofiarni.

Nagle gdzieś w Europie objawia się jakiś filantrop, zaciąga prywatną pożyczkę w prywatnej instytucji i przekazuje pieniądze do Polski. Na biedne dzieci. Żeby operację przyspieszyć zamiast przelewu na konto wybiera lot samolotem i neseser. A potem zaciera za sobą wszelkie ślady w internecie, kiedy o sprawie zaczyna być głośno.

Tak po prostu.

Nikogo to absolutnie nie dziwi.

Tymczasem służby, zajmujące się na co dzień walką z korupcją, ostrzegają.

Taka sytuacja może, aczkolwiek nie musi, wskazywać, że mamy do czynienia z praniem brudnych pieniędzy.

Inaczej odpowiednim legendowaniem gotówki tak, aby bez przeszkód mogła trafić do oficjalnego obiegu.

Czytelnicy starych kryminałów dobrze wiedzą, że gwarancją  sukcesu było jak najdłuższe ukrywanie gotówki. Tak długo, aby jej wypływanie nie było wiązane z napadem.

Żyjemy jednak w czasach coraz większego pośpiechu.  Interesy, zwłaszcza te nielegalne, nie są obliczone na zabezpieczenie starości, ale na to, by „życie stało się lepsze i weselsze”.

Już.

Teraz.

Tymczasem pokazywanie gotówki naraża co najmniej na wezwanie do odpowiedniego urzędu i tłumaczenie, skąd np. bezrobotny miał na samochód. Albo mieszkanie.

.

Przykładowe metody „prania pieniędzy”:

  • Smurfing. Wpłacanie przez wielu podstawionych ludzi niewielkich kwot pieniędzy, co nie wymaga kontroli tożsamości podmiotów biorących udział w transakcji.

  • Mieszanie. Polega na „podczepianiu” pieniędzy pochodzących z przestępstw pod legalnie prowadzony biznes, w którym trudno jest oszacować faktyczne obroty (restauracje, bary, hotele itp.).

  • Puste transakcje. Kreowanie fikcyjnego obrotu na papierze. Nieprawdziwe transakcje biznesowe poświadczane są podrabianymi dokumentami (fakturami, rachunkami).

  • Fikcyjny kredyt. Firma zaciąga kredyt w banku, a następnie spłaca go pieniędzmi pochodzącymi z fikcyjnego kredytu uzyskanego w innej firmie.

  • Transferpricing. Zawyżanie lub zaniżanie wartości na fakturze w handlu międzynarodowym prowadzonym między powiązanymi ze sobą przedsiębiorstwami. Różnica między realną ceną towaru importowanego a ceną na fakturze (zawyżoną) stanowi dla eksportera „legalny” zysk.

https://www.abw.gov.pl/pl/wolnytekst/69,dok.html

.

Al Capone problem rozwiązywał za pomocą sieci pralni automatycznych. Pieniądze z przestępczego „utargu” były umieszczane w skarbonkach automatów pralniczych. Po wyjęciu, jako opłata za legalne pranie brudnej bielizny, koszul itp. mogły już po opodatkowaniu trafić do bossa. W innym przypadku wzbudziłyby czujność policji.

Trudniej jest wtedy, gdy zamiast automatycznej sieci usługowej „prania” dokonujemy wykorzystując instytucję charytatywną.

Zgromadzone w ramach zbiórki pieniądze są już bowiem „czyste”. Jednak rodzi się kolejny problem. Otrzymane pieniądze nie mogą ot, tak sobie opuścić instytucji charytatywnej i trafić do konkretnej kieszeni. Muszą więc zostać wprowadzone kolejne elementy, uzasadniające kierunek wypływu pieniądza.

W przypadku podejrzenia istnienia „pralni” konieczne jest przeprowadzenie jednoczesnej kontroli krzyżowej u wszystkich podmiotów, powiązanych ze sobą siecią faktur bądź też zgodnych ze statutem danej instytucji darowizn dokonywanych na konta osób potrzebujących.

Pytania, na jakie kontrolujący muszą znaleźć odpowiedź, to:

.

  • czy faktycznie kwota uwidoczniona na fakturze (rachunku) została przekazana?

  • co zostało wykonane w zamian?

  • jakie są ślady operacji?

.

Realne, nie tylko księgowe.

W przypadku darowizn powinni ustalić, czy kwota widoczna w tytule darowizny odpowiada faktycznie otrzymanej.

Gorzej w przypadku instytucji charytatywnych prowadzonych w dużych rozmiarach. W ich przypadku pośrednią wskazówką może być zbyt duży w stosunku do wykazywanego „obrotu” udział kosztów własnych oraz ukrywanie przed opinią publiczną rzeczywistych rozliczeń.

W przypadku wykorzystywania działalności charytatywnej najczęściej mamy do czynienia z mixem dwóch metod „pralniczych” –  smurfingiem i mieszaniem.

Pieniądze zebrane przez wolontariuszy zostają uzupełnione na etapie przeliczania środkami pochodzącymi z przestępstwa.

Po prostu część wolontariuszy zamiast zbierać datki od przypadkowych darczyńców przynosi już pełne puszki.

W ten sposób, jak mówi mi pragnący zachować  anonimowość analityk, bez wzbudzania podejrzeń można „oczyścić” do 25%  wykazywanej w raportach kwoty.

W dzisiejszych realiach działalność charytatywna przejęła rolę „chicagowskich pralni”. Na całym świecie korzystają z niej kartele narkotykowe, islamscy (i nie tylko) terroryści.

Również w ten sposób mogą trafiać do Polski pieniądze pochodzące z handlu ludźmi, szczególnie dziećmi.

.

Polska znajdująca się w Unii Europejskiej jest tak samo zagrożona, jak kraje leżące na zachód od Odry.

Tyle, że mechanizmy zwalczania „pralni” dopiero się u nas kształtują.

4.01 2019