Czołowy propagandysta telewizyjny, ramię zbrojne Bronisława Komorowskiego przed drugą turą wyborów i pomocnik PO przed przyszłymi wyborami parlamentarnymi – Tomasz Lis – to nie tylko resortowe dziecko partyjnych rodziców, które rozpoczęło karierę dziennikarską jeszcze w PRL.

To przede wszystkim wierny pretorianin Kongresu Liberalno-Demokratycznego (1990–1993) Donalda Tuska, Janusza Lewandowskiego i Krzysztofa Bieleckiego. To właśnie mutacje KLD (Unia Demokratyczna, Unia Wolności, Platforma Obywatelska) są niezmiennym credo dziennikarza, a początek lat 90. i moment zablokowania lustracji przeprowadzanej przez rząd Jana Olszewskiego stanowi klucz do zrozumienia historii autora książki i programu „Co z tą Polską?”. Zanim jednak dojdziemy do współczesności i podłej ustawki Lisa z Karolakiem w TVP, która miała na celu zniszczenie prezydenta elekta Andrzeja Dudy i oczernienie jego córki oraz nie mniej ohydnych wystąpień po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich, zacznijmy od początku historii gwiazdy TVP, TVN i Polsatu, a wcześniej „Sztandaru Młodych”, czyli od lat 80. i Polski Ludowej – szczodrej dla rodziny Lisów.

Resortowe dziecko

Tomasz Lis jest synem prominentnego działacza PZPR i byłego dyrektora Stacji Hodowli Zwierząt. Inni członkowie rodziny Lisa także mieli wspierać władzę ludową. Na uwagę zasługuje szczególnie stryj dziennikarza, Włodzimierz Lis, który – jak wynika z dokumentów SB znajdujących się w zasobach IPN – był żołnierzem LWP i został zarejestrowany pod pseudonimem „Klosz” jako tajny współpracownik wojskowej bezpieki, czyli Wojskowej Służby Wewnętrznej. Młody Lis uczył się zawodu w latach 80., m.in. w ramach praktyk studenckich w NRD na Uniwersytecie im. Karola Marksa w Lipsku, a pierwsze kroki stawiał w 1984 r. w czerwonym „Sztandarze Młodych”. Wydawcą pisma była Federacja Socjalistycznych Związków Młodzieży Polskiej, a – co ciekawe – właśnie w latach 1984–1985 redaktorem naczelnym pisma był… sam Aleksander Kwaśniewski, z którym dorosły Lis niejednokrotnie przeprowadzał później ugrzecznione wywiady. Lis wspomina, że od najmłodszych lat czuł pasję dziennikarską i uwielbiał… „Dziennik Telewizyjny”, czyli najważniejszy program propagandowy w PRL.

Dziennikarz z „Nocnej zmiany”

Tomasz Lis pod koniec PRL jest już ceniony jako wschodzący talent i tuż po przemianach ustrojowych zostaje w maju 1990 r. prowadzącym „Wiadomości” w TVP (debiut). Następnie zostaje oddelegowany (to chyba adekwatne słowo), by wypełniać zadanie głównego sprawozdawcy sejmowego. W takiej roli widzimy go 4 czerwca 1992 r., kiedy przez Sejm przetacza się fala strachu spowodowana uchwałą zobowiązującą ministra spraw wewnętrznych (był nim wówczas Antoni Macierewicz) do podania pełnej informacji na temat urzędników państwowych od szczebla wojewody wzwyż, a także posłów, senatorów, adwokatów i sędziów, będących współpracownikami Służby Bezpieczeństwa w latach 1945–1990. Na drugiej stronie słynnej listy znajdować się miał ówczesny prezydent Lech Wałęsa. Akcja lustracyjna zakończyła się obaleniem rządu Jana Olszewskiego, jednak zanim do tego doszło, młodego Lisa w białej koszuli i czerwonym krawacie (w stylu ZMP, czyli patrona wspomnianego „Sztandaru Młodych”) widzimy w Sejmie z innymi dziennikarzami antylustracyjnymi na filmie „Nocna zmiana”. Po tym, jak Wałęsa przeszedł obok dziennikarzy, Lis miał powiedzieć kolegom: – Trzeba było krzyknąć: Prezydencie, Polska z tobą. – Dziennikarz opowiadał też później, jak wspominał dzień uchwały lustracyjnej w Sejmie, zaczynając od przebudzenia o poranku: – Słyszę śmigłowce, przejeżdżające ciężarówki. Mówię, o k…wa, zaczęło się. – Wtedy właśnie Lis zaprzyjaźnia się ze środowiskiem Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Adam Glapiński w książce Lewy czerwcowy zaliczył Lisa do grona dziennikarskich „pretorianów KLD”: to jakby członkowie Kongresu robiący wszystko, by pokazać ich, i to niezależnie od okoliczności, od dobrej strony. Późniejsza kariera Lisa i jego poglądy zawsze już korelowały z KLD, aż do jego ostatniej mutacji – Platformy Obywatelskiej, chociaż, co interesujące, zdaniem Janusza Palikota, lider KLD i później PO, Donald Tusk, „autentycznie nie znosi” Lisa, co nie przeszkadza temu ostatniemu być jednym z najbardziej antypisowych i proplatformerskich dziennikarzy.

Kariera niedoszłego prezydenta

Od 1994 r. Lis jest korespondentem TVP w Stanach Zjednoczonych. Po powrocie do kraju przechodzi do tworzonej przez Mariusz Waltera (protegowanego Jerzego Urbana i gen. Czesława Kiszczaka) stacji TVN. Prowadzi „Fakty” i wydaje książkę Co z tą Polską?. Są to jego dni chwały, w 2004 r. sondaże wróżą, że uzyskał tak dużą popularność, że z powodzeniem mógłby ubiegać się o fotel prezydenta RP. Być może ten fakt spowodował, że zrezygnowano z jego usług w TVN, a sam Walter określił go jako człowieka chorobliwie ambitnego i egocentrycznego. Z TVN Lis gładko przechodzi do Polsatu Zygmunta Solorza-Żaka (tajnego współpracownika SB), gdzie zostaje dyrektorem programowym i prowadzi serwis „Wydarzenia”. Po 11 latach, w 2008 r. wraca do TVP z programem „Tomasz Lis na żywo”, gdzie dalej dzielnie wspiera PO i zwalcza opozycję. Od 2010 do 2012 r. jest naczelnym „Wprost”, a następnie szefuje „Newsweekowi”, celując głównie w walkę z Kościołem katolickim (w 2013 r. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich nominowało go do nagrody Hieny Roku za przekroczenie standardów dziennikarskich poprzez publikację okładki opartej na wulgarnych skojarzeniach, obrażającej uczucia religijne i tworzącej negatywne stereotypy, a nominacja związana była z okładką numeru 9/13 „Newsweeka”, przedstawiającą chłopca klęczącego przed mężczyzną w sutannie i sugerującą akt seksualny).

Lis Komorowskiego

Manipulacje Lisa były tak rażące, że nawet Komisja Etyki TVP czy Rada Etyki Mediów (ciała wybitnie establishmentowe) krytykowały go za różne pseudodziennikarskie zagrywki. Lista bezpardonowych ataków na prawicowych polityków, przy jednoczesnym wykonywaniu wywiadów-hołdów z ludźmi, którzy niegdyś obalali rząd Olszewskiego i nadal sprawują władzę jest długa. Jako przykład pokazujący zdolności manipulacyjne Lisa warto przytoczyć ostatnią jego zagrywkę zrealizowaną wspólnie i w porozumieniu z aktorem Tomaszem Karolakiem 18 maja podczas programu „Tomasz Lis na żywo”, przed drugą tura wyborów prezydenckich (warto w tym kontekście przypomnieć, że w 2014 r. Lis został przez prezydenta Komorowskiego odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski). Karolak w programie stwierdził, że jadąc samochodem z Agnieszką Holland przypadkowo w radio usłyszał, że córka kandydata na prezydenta Andrzeja Dudy – Kinga Duda – relacjonowała na Twitterze, że ojciec po wygranych wyborach odda Oscara za antypolską „Idę”. Lis „przypadkowo” miał przy sobie w studio wypowiedź pani Kingi i obaj panowie zaczęli pastwić się nad cenzorem polskiej kinematografii… tyle, że wpis ten pochodził z fikcyjnego konta internetowego i nie miał nic wspólnego z autorstwem córki obecnego prezydenta elekta. Jednak nie tyle sam brak rzetelności poraża, bezpardonowy atak na polityka wykorzystujący do tego celu jego dziecko, co „przypadkowość” zasłyszenia w radio newsa przez Karolaka i posiadania cytowanego wpisu przez Lisa, co można skwitować jedynie za Bareją: „Przechodziliśmy, z tragarzami…”. Osobnym wątkiem są honoraria Lisa w TVP, o których pisały swojego czasu media (92 tys. za program) czy życie prywatne (pierwszą żonę Kingę Rusin zostawił z dwoma córkami dla Hanny Lis z domu Kedaj, kolejnego resortowego dziecka i znanej dziennikarki TVP). Dlaczego warto więc znać biografię Tomasza Lisa? Bowiem już teraz, po upadku ulubieńca WSI, publicysta „Sztandaru Młodych” zaangażuje się zapewne w kampanię na rzecz PO przed wyborami do parlamentu.

Robert Wit-Wyrostkiewicz

Artykuł pierwotnie ukazał się na łamach ogólnopolskiego tygodnika Warszawska Gazeta