Od wielu lat lejtmotywem szeregu portali, a nawet i papierowych mediów, jest konieczność reformy sądownictwa. Bo przecież sądy, a nie ich atrapa, wymuszą zmianę na reszcie – prokuraturze, która wreszcie będzie musiała potrudzić się nad dowodzeniem aktu oskarżenia, a nie tylko lakonicznym formułowaniem zarzutów zbyt często pod potrzeby lokalnej sitwy.

Ponadto sądy na całym normalnym świecie stanowią oparcie dla obywatela toczącego konflikt z władzą. Bronią więc demokracji przed naturalnymi zakusami drugiej władzy.

Tylko nie u nas. Tymczasem ani jeden z głównych pretendentów do zwycięstwa w jesiennych wyborach nie stawia sobie za cel reformę wymiaru sprawiedliwości. Przy czym słowo reforma na dzień dzisiejszy staje się coraz bardziej mylące. Za chwilę (kwartał, pół roku?) Polsce będzie potrzebne zbudowanie na nowo tego, co po prostu parszywiało z roku na rok przez ostatnie 25 lat.

W piątkowym (17 lipca 2015 r.) wydaniu „gazeta wyborcza” piórem niejakiej Ewy Siedleckiej krytykuje głoszone przez Janusza Wojciechowskiego projekty zmian w sądownictwie. Wg niejakiej Siedleckiej sądy są cacy, a Wojciechowski (jak mało kto znający faktyczny wymiar niesprawiedliwości w RP) chce upolityczniania tychże. Ba, komentowana szeroko bylejakość i naruszanie wszystkich możliwych przepisów, jakich dokonują nasi rodzimi funkcyjni Temidy najwyraźniej jest w porzo. Tymczasem okazuje się, że w podobnym tonie (aczkolwiek złagodzonym, co jest zrozumiałe) mówią inni.

Adwokat Jerzy M. Majewski pisze:

Kukiz właściwie odczytuje nastroje  społeczne. Żaden z polityków reformy wymiaru sprawiedliwości nie uczynił głównym punktem swojego programu wyborczego. Kukiz stawia go na pierwszym miejscu po JOW’ach. I w sensie polityczno-wyborczym ma absolutną rację. A jaka to będzie reforma ??? Jaką by nie była propozycja Kukiza spotka się z totalną krytyką środowisk prawniczych, które z natury rzeczy są zachowawcze i konserwatywne. Tyle, że program wyborczy nie jest kierowany do środowisk prawniczych a do wyborców. A wyborcy widzą i czują niedomagania trzeciej władzy. Najpoważniejszym zarzutem wobec polskiego wymiaru sprawiedliwości jest obniżenie się poziomu orzecznictwa. Dostrzegają to profesjonalni prawnicy. Wyroki polskich sądów stały się nieprzewidywalne. W odczuciu społecznym częstokroć są niezrozumiałe. Procedury sądowe są przewlekłe a dostęp do sądu coraz bardziej ograniczony wysokimi opłatami sądowymi. Taka społeczna ocena wymiaru sprawiedliwości przekłada się na obniżenie społecznego autorytetu sędziów, którzy – nie pozostając całkowicie bez winy – nie ponoszą pełnej odpowiedzialności za obraz polskiego sądownictwa i są obciążeni pracą ponad granice jej rzetelnego wykonywania.

Kto jest winien ? Kto ponosi odpowiedzialność za nieprawidłowości w wymiarze sprawiedliwości i jego fatalny obraz w społeczeństwie. Odpowiedź jest prosta: system. A za brak jakichkolwiek systemowych reform w obszarze wymiaru sprawiedliwości pełną odpowiedzialność ponoszą politycy ostatniego 25-cio lecia oraz prawnicy wszystkich profesji, którzy broniąc swoich partykularnych interesów nigdy nie zaproponowali jakiejkolwiek systemowej reformy ani nawet modelowej wizji, do której należałoby dążyć. Co więcej,  jest kilka zgłaszanych od lat postulatów pod adresem wymiaru sprawiedliwości, z którymi zgadzają się wszyscy (i politycy i prawnicy) a mimo to w kierunku ich realizacji nie zrobiono przez 25 lat nic. Przykład: zawód sędziego powinien być koroną zawodów prawniczych. W kierunku realizacji tego postulatu nie uczyniono nic. A w zasadzie wszelkie próby jak np. powołanie centralnej Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury były działaniami w kierunku przeciwnym. Wprowadzona przed laty reforma polegająca na utworzeniu sądów grodzkich zakończyła się kompletnym niepowodzeniem. Żadne sądy grodzkie nie powstały. Powstały wydziały grodzkie sądów rejonowych, które przejęły orzekanie w sprawach o wykroczenia, obciążając bezsensownie sądownictwo powszechne tymi drobnymi sprawami. Mamy świeżo w pamięci likwidację małych sądów dokonaną przez ministra Gowina i ich późniejsze przywrócenie przez ministra Grabarczyka. Zarówno likwidacja tych sądów, jak i ich przywrócenie, odbywały się pod tymi samymi hasłami: usprawnienia działania sądów i przyspieszenia procedur. Ta sama koalicja PO-PSL zafundowała nam kosztowną reformę, z której się następnie wycofała. To kolejny dowód na brak w PO i PSL jakiejkolwiek wizji zreformowania wymiaru sprawiedliwości. Brak wizji oraz woli wzmocnienia trzeciej władzy.

(przyznam, że tego nie rozumiem. „Trzecia władza” nie odpowiada przed nikim poza Bogiem i historią, więc na czym miałoby polegać jej dalsze wzmocnienie? Czyżby na wprowadzeniu zakazu wnoszenia apelacji? Zakazu publikowania wyroków i utajnieniu wizerunku nie tylko poszczególnych pretorianów Temidy, ale nawet gmachów sądów? – HD)

Paweł Kukiz wie, że wymiar sprawiedliwości wymaga fundamentalnej (żeby nie używać określenia radykalnej) reformy. Czy wie jak tego dokonać ? Zapewne nie. Nie wie, bo wiedzieć nie musi. Paweł Kukiz nie jest prawnikiem. Prawdę mówiąc nie jest też politykiem. Ale swoją działalnością polityczną udowodnił, że jest trybunem ludowym w sposób właściwy odczytującym nastroje społeczne. O swoim programie politycznym Paweł Kukiz mówi niewiele. W zasadzie posługuje się jednym hasłem: jednomandatowe okręgi wyborcze. To hasło konkretyzuje: przywróćmy państwo obywatelom. W obszarze wymiaru sprawiedliwości – o ile dobrze usłyszałem i odczytałem – bodaj raz wypowiedział się o konieczności zwiększenia kontroli nad działalnością sądów. Dla prawników Kukizowi nieżyczliwych taka wypowiedź może być (i pewnie będzie) odczytana jako zamach na niezawisłość sędziowską. Dla prawników Kukizowi życzliwych będzie rozumiana jako zwiększenie kontroli obywatelskiej nad sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości. A to jest zarówno możliwe jak i wskazane. Program wyborczy Pawła Kukiza w obszarze wymiaru sprawiedliwości musi być (1) zgodny z ogólnym przesłaniem zmiany systemu politycznego w Polsce wynikającej z podstawowego hasła Pawła Kukiza (2) musi być zrozumiały dla wyborcy (3) musi dać się obronić przed krytyką środowisk prawniczych (i to absolutnie wszystkich opcji politycznych).

Zdaniem pana mecenasa   receptą na przywrócenie kontroli społeczeństwa nad wymiarem sprawiedliwości byłoby wprowadzenie ławy przysięgłych:

Nie ma bardziej obywatelskiego sprawowania wymiaru sprawiedliwości niż orzekanie o winie przez ławę przysięgłych. Jest to instytucja właściwa anglosaskim systemom wymiaru sprawiedliwości. Pośród teoretyków trwa odwieczny spór czy wymiar sprawiedliwości sprawowany przy udziale przysięgłych jest lepszy czy gorszy od sprawowanego przez sędziów zawodowych. Mało kto wie, że ława przysięgłych w polskim systemie prawa karnego funkcjonowała na terenie zaboru austriackiego i została przyjęta w kodeksie postępowania karnego z 1928 r. Przepisy o przysięgłych usunięto z polskiego systemu prawa karnego – o ile pamiętam – w 1938 r. Nie można jednak zaprzeczyć, że ława przysięgłych jest obywatelskim sposobem sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Postulat jej przywrócenia byłby idealnym hasłem dla programu Pawła Kukiza. Jest tak dlatego, że wpisuje się idealnie w hasło: przywróćmy państwo obywatelom. Krytyki tego postulatu przez środowiska prawnicze nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić. (…) http://adwokatmajewski.pl/2015/06/ruch-pawla-kukiza-i-reforma-wymiaru-sprawiedliwosci/

Zdaniem Mec. Majewskiego w sprawach, rozstrzyganych ongiś przez kolegia ds. wykroczeń oraz drobnych, sąsiedzkich sprawach cywilnych, rozstrzygać powinni sędziowie pokoju, wybierani i kadencyjni.

Przywróćmy państwo obywatelom to pozornie tylko nośne hasło. Tak naprawdę oznacza ono coś o wiele gorszego. W Rzeczpospolitej Naród jest suwerenem na niby, choć zgodnie z art. 4 u. 1 Konstytucji z 1997 r. władza zwierzchnia do Niego należy.

Naród został pozbawiony swojej podstawowej prerogatywy. Odebrano nam wymiar sprawiedliwości, w zamian jedynie otrzymaliśmy coś w rodzaju elektronicznego pastucha pilnującego, aby „bydło”, czyli społeczeństwo, nie wychodziło poza ogrodzenie.

Wszyscy ci, którzy próbowali przed polskim sądem uzyskać sprawiedliwy wyrok w sporze z administracją wiedzą dobrze, o czym mówię. Droga do odzyskania Polski wiedzie poprzez reformę (i to dogłębną, graniczącą ze zbudowaniem na nowo) sądownictwa. Inaczej bez względu na opcję, która zwycięży w jesiennych wyborach, będzie to samo, co najwyżej z innym zabarwieniem ideologicznym.

Wróćmy jeszcze na chwilę do organu redaktora Michnika, od którego pośrednio zaczęliśmy te wywody. Najwyraźniej strach przed utratą kasy państwowej, jaką „angora” doi od lat za nikomu niepotrzebne reklamy i ogłoszenia, powoduje, że Adaśko dostaje coraz bardziej do głowy. Niestety, razem z zespołem.